Mikey: nie mam czasu
Wcale nie zabolało.
Me: tak trudno było to napisać?
Mikey: nie
Me: więc?
Mikey: ja.. przepraszam
Mikey: zgubiłem telefon, który później znalazłem w łóżku Hemmingsa, ale nieważne
Mikey: zepsuł mi się laptop
Mikey: porwała się moja ulubiona koszulka
Mikey: i skończyły lody
Mikey: a nagrywanie płyty przedłużyło
Mikey: to były okropne dni
Me: straszne
Me: naprawdę
Me: laptop daj do naprawy
Me: koszulkę zaszyj, jeżeli umiesz hehe
Me: lody możesz kupić w sklepie
Me: a nieważne ile zajmie nagrywanie
Me: ważne, że w ogóle to robicie
Me: fani oszaleją
Mikey: dzięki, Nad
Me: nie ma za co
Me: a teraz sorry, ale mam lekcję
Mikey: racja to miłej nauki, o ile ona w ogóle może być miła
Mikey: w co oczywiście wątpię, ale nieważne
Mikey: pa :)
Me: pa.
CZYTASZ
I wanna pizza | M. C.
FanfictionMikey: czyli przyjmujesz zakład? Me: wygraną mam w kieszeni Mikey: nie bądź taka pewna Mikey: jeśli wygram, pójdziemy na randkę Mikey: jeśli Ty wygrasz, dam Ci spokój Me: dobra, masz miesiąc Mikey: miesiąc? Mikey: wystarczy mi tydzień *fragment roz...
