31

1.3K 194 32
                                        

Me: to koniec mojej kariery w nauczaniu

Me: nigdy więcej nie tłumacze nikomu niczego

Me: a tym bardziej osobom, których mózg jest mnijeszy niż orzeszek

Mikey: ktoś Cię wkurzył bardziej niż ja! wow

Mikey: gratulacje!

Me: nie jestem wkurzona

Me: raczej bezsilna

Me: jak mam wytłumaczyć ułamki osobie, która nie zna tabliczki mnożenia do 100?

Me: to niewykonalne

Mikey: to może najpierw powinnaś nauczyć tą osobę tabliczki mnożenia, wiesz?

Me: Ty używasz mózgu!

Mikey: normalnie niemożliwe

Me: ew :/

Me: nieważne

Me: i tak nie chcę być nauczycielką

Mikey: możesz zostać moją bliską pielęgniarką ^^

Me: haha nope

Me: zostanę bibliotekarką

Me: jestem pewna, że tacy jak Ty nie zaglądają do biblioteki

Mikey: bib... co?

Me: jeszcze trochę a stracę wiarę w ludzi

Mikey: a ja siły

Mikey: biegam, rozumiesz?

Mikey: ja i bieganie haha

Me: leżąc na łóżku?

Mikey: szczerze to siedząc na ławce w parku

Mikey: musiałem uciec z domu

Mikey: Ashton nie daje nam odetchnąć

Mikey: nie wiem co mu się stało

Mikey: ale trzeba coś z tym zrobić

Me: daj mu spokój

Me: chłopak się stara

Me: chce, żebyście byli lepsi

Mikey: już się bardziej nie da, skarbie :)

Me: w takich momentach mam Cię dość

*pięć minut później*

Mikey: ja w każdym momencie mam na Ciebie ochotę :)

Me: czy my czasem nie mieliśmy być przyjaciółmi?

Mikey: czasy się zmieniły

Me: a ja myślę, że Ty coś ćpałeś i jeszcze Ci nie przeszło

Mikey: a ja myślę, że jesteś sexy

Me: piłeś coś?

Mikey: nie, a bolało Cię, gdy spadłaś z nieba?

Me: Ashton, znalazłeś Michaela, prawda?

Mikey: zgadłaś!

Mikey: co u Ciebie?

Mikey: Mikey ostatnio siedzi cicho i nic nie mówi

Mikey: pewnie boi się, że coś Ci powiem

Me: Ash, co Ty mu zrobiłeś?

Me: nie oddałby Ci tak po prostu telefonu

Mikey: cóż...

Mikey: założyłem mu worek na głowę, powaliłem na ziemię, zabrałem telefon i ciągnę go za nogi do domu

Me: powinnam mu współczuć?

Mikey: raczej nie

Me: to nie będę x

Mikey: to co u Ciebie?

Mikey: jak życie?

Me: życie jak w Madrycie

Me: joke

Me: dużo nauki :c

Mikey: Michael mówił, że dużo się uczysz

Me: czy ja wiem

Me: zazwyczaj wykręcam się nauką, gdy jestem na niego zła

Mikey: ojoj jesteś bad girl

Me: nie przesadzaj, Ash

Mikey: naprawdę miło mi się z Tobą pisze

Mikey: ale praca wzywa

Mikey: oddam Ci Michaela przed północą x

Me: haha będę czekać, ale mu tego nie mów :)

Mikey: nie pisnę nawet słówka

Me: miłej próby x

Mikey: a Tobie nauki x

•••

chcecie, żeby Mike i Nad w końcu znowu się spotkali?
jeśli będzie dużo komentarzy na tak, postaram się zrobić to w najbliższym czasie :3

I wanna pizza | M. C. Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz