Rozdział 5

111 12 0
                                        

Byłam tam dłuższy czas. Jednak udało mi się wrócić do domu punktualnie. Udało mi się nie pić.

Kiedy weszłam do siebie do pokoju to rzuciłam się na łóżko i szybko zasnęłam.

Gdy się obudziłam było po 9, ale mimo wszystko nie wyspałam się. Przypomniałam sobie, że znowu mało spałam.

~~~

Nie mogę wstać. Nie mogę się ruszyć. Nic nie mogę zrobić. Widziałam tylko sufit. Uświadomiłam sobie, że jestem w szpitalu. Znowu. Nie wierzę, przywiązali mnie pasami. Co ja takiego zrobiłam? Nic nie pamiętam.
Po chwili zobaczyłam twarz Maksa. Widziałam, że trzyma w dłoni strzykawkę z dziwną substancją. To była trucizna. Wstrzyknął mi ją.

~~~

Przypomniałam sobie sen, dzięki któremu nie spałam w nocy. Czemu akurat Max musi być raz pocieszycielem, innym razem zabójcą? Wszystkie drogi prowadzą do niego. Muszę z nim pogadać. Tylko kiedy i jak? Przecież jestem tchórzem. Nie dam sobie rady.
Je t'aime^ Max. Ale musisz zniknąć z mojego życia. Jeszcze tylko rok będziemy razem w klasie. Dlaczego się w tobie zakochałam? Przecież wiem, że nie mogę. Nie interesujesz się dziewczynami w ten sposób.

Wzięłam telefon i słuchawki. Wyszłam z domu. Musiałam iść na spacer. Włączyłam głośno muzykę i próbowałam skupić się na słowach piosenek. Udało się, ale zadzwonił telefon.

-Hej. Nie przeszkadzam?- to był Max. Jak na złość.

-Hej. Właśnie próbuje wyrzucić cię z myśli.

-Znowu cię zabiłem? A może pocieszyłem?

-Zabiłeś.

-Mogę zapytać jak?

-Trucizną w szpitalu. Coś konkretnego chcesz?

-Tak. Proszę przyjdź do mnie o 14.-Max nie ma w zwyczaju prosić.

-Dobra. Będę. Pa.-rozłączyłam się.

***

^ Je t'aime- z języka francuskiego kocham cię.

Colourful eyesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz