Rozdział 41

41 6 0
                                        

Przez kilka dni musiałam codziennie być na komisariacie. Jagoda przyznała się do tego, że zaczęła. Kornelia wybaczyła mi i czekoladę spałaszowała od razu. Po chwili musiałam grzecznie słuchać o jakimś chłopaku. Na prawdę jest w nim zakochana po uszy. Sama stwierdziła, że nie ma u niego szans, bo co niby taki cudowny i doskonały oraz starszy chłopak może u niej widzieć. Ciągłe to powtarzała. A ja za każdym razem mówiłam jej, że jeśli jakiś facet jej się podoba to powinna podejść do niego i zagadać. Ale Kornelia swoje, bo zawsze wie lepiej.

-Kornelia, a czy twoje oczy się zmieniły przy nim, bo jak o nim mówisz to masz czarne.

-Nie wiem. Zapomniałam o tym!-wstała, rzuciła plecak i pobiegła do lusterka.

-Nie przejmuj się tak. Musisz teraz pamiętać o soczewkach i wszystko będzie dobrze.

-Mam taką nadzieję. Tylko, że ja odmówiłam zabrania ze sobą soczewek. Załatwisz mi?

-Zobaczymy. Będę zbierała się do domu. Mam dość tej szkoły.

-Okey. Widzimy się jutro. -zebrała swoje rzeczy i ruszyła do domu.

Jak wróciłam do domu to usłyszałam jak Filip drze się na Sebastiana. Poszłam zobaczyć o co chodzi.

-Ej! -krzyknęłam -Możesz się zamknąć i nie wyżywać na Sebie? -nie usłyszeli mnie, więc głośno pisnęłam. -Możecie mi wytłumaczyć co się tu dzieje?

-Nie! Do swojego pokoju! W tej chwili! -krzyknął Filip.

-Siostra lepiej posłuchaj go i nie sprzeciwiaj się.-powiedział Seba.

Poszłam do swojego pokoju, a bracia dalej wrzeszczeli. Po jakimś czasie zapadła cisza. Filip wyszedł z pokoju Sebastiana i przyszedł do mnie. Usiadł na łóżku i obrócił stołek na którym siedziałam, tak że teraz byłam twarzą do niego.

-Nasz brat może trafić do więzienia. -powiedział smutny i zły.

-Co on zrobił? -zapytalam zdziwiona.

-Pobił jakiegoś faceta ze szkoły.

-Ja pierdolę. Gdzie on ma mózg?

-Nie wiem. Ty nie jesteś lepsza.

-No, ale ja jestem niewinna jakbyś zapomniał.

-No niby tak, ale jednak się biłaś.

-No i?

-Buntowniczka z ciebie.

Filipowi poprawił się humor w rozmowie ze mną. Około 19 poszedł do swojego domu. Wzięłam się za naukę. Nie było łatwo o tej godzinie nauczyć się na 2 sprawdziany i 3 kartkówki, ale musiałam jakoś dać radę.

~~~

Następnego dnia w szkole wpadłam z rozpędu na Christiana.

-Przepraszam-powiedziałam i zaczęłam zbierać książki.

-Mogłem uważać, a nie iść tyłem.-też zaczął zbierać.

-Ja mogłam nie biec tak z tą górą książek.

-Czu ja dobrze widzę, że tu się uśmiechasz?

-Oui. A co nie wolno mi?

-Wolno. I ślicznie wyglądasz z tym uśmiechem. Powinnaś częściej się uśmiechać.

-Postarałabym się tylko nie zawsze mam do tego powód.

-Dostarczę ci ich.

-Okey. -zebraliśmy książki-To ja lecę na lekcje.

-Ej. Przecież do jednej klasy chodzimy. To pójdziemy razem.

-Ale ty masz basen, a ja infę. Do zobaczenia za godzinę.

-No koniecznie. Przestaniesz mnie unikać?

-Mhm.-zadzwonił dzwonek-Ja lecę.-i pobiegłam.

~~~

Lekcje upłynęły szybko. Tak samo jak kilka kolejnych dni. Christian przestał traktować mnie jak porcelanę i zaczął normalnie ze mną rozmawiać.

Nareszcie. Ulżyło mi trochę. Zauważyłam nawet, że coraz więcej rozmawia z Gabrielą. Mam nadzieję, że Chriatian nie ucierpi, gdy Gabi nie zapanuje nad mocą. Fajnie by było gdyby byli parą. Ale nie chciałabym, aby w razie czego moja relacja z każdą z tych osób jakoś się zmieniła.

~~~

Poszłam po szkole do Gabi. Zaczęłyśmy od robienia lekcji a potem same zrobiłyśmy lody.

-Gabi co jest między tobą a Christianem? Nie chce być wścibska ani nic. Jeśli nie chcesz to nie mów. Zrozumiem cię. -powiedziałam. Chciałam wiedzieć bez naciskania.

-Jesteśmy parą-Gabi zarumieniła się-chciałam ci powiedzieć, ale nie wiedziałem jak. Trochę mnie wyręczyłaś.

-Gratuluję i bardzo śmieszne.

Wziełyśmy lody, rozsiadłyśmy się wygodnie przed telewizorem i puściłyśmy film Redline. Gabi podeszła do barku rodziców, wzięła jakąś napoczętą butelkę i każdej dodała do lodów.

-Taka smaczna polewa, której mi brakowało.

-Mnie też. Myślisz, że rodzice nie zauważą, jak ubyła prawie całą butelka?

-Nie. Już tak robiłam. Nawet z większą ilością.

-Okey. Dobrze, że nie jestem autem tylko brat po mnie przyjedzie.

Wybuchłyśmy śmiechem.
Sebastian przyjechał po kilku godzinach. Gdy wsiadłam do samochodu to wyczuł alkohol.

-No, no siostra. Poszalałaś.

-A co nie wolno? Zawieź mnie do domu proszę.

-Wedle życzenia.

Podjechaliśmy pod dom. Wysiadam z samochodu, poszłam do pokoju wzięłam swoje leki i poszłam spać w ciuchach.

Colourful eyesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz