Max zaprowadził mnie do kuchni. Odsłonił mi oczy i zobaczyłam małego maltańczyka, a na stole czekoladowy tort. Szczeniak podszedł do mnie, wzięłam do na ręce i powiedziałam:
-Wiesz, że nie mogę go zatrzymać. Jest śliczny ale...
-Mia proszę zatrzymaj go. Zła rasa?
-Nie. Rodzice się nie zgodzą i problem z kotem. Cętek jest agresywny.
-Ale pogadaj z rodzicami.
-To się nie uda. Co mam powiedzieć? Dostałam psa i muszę go zatrzymać. Może być u nas w domu? Max proszę cię.
-To może ja pogadam z twoimi rodzicami?
-Kpisz sobie?
-A może ja spróbuję?-zapytała mama Maksa.
-Może pani spróbować, lecz wątpię w powodzenie.
Podałam numer do mamy. Zjedliśmy trochę tortu. Później poszliśmy na spacer z psem. Kiedy wróciliśmy to mama Maksa czekała na nas.
-Mia. Masz zadzwonić do mamy.
Wzięłam telefon i zadzwoniłam. Mama odebrała po 2 sygnale.
-Hej mamo...
-Rozumiem, że jesteś zajęta chłopakiem, ale mogłabyś dzwonić.
-Wiem. Nie dałaś mi skończyć. Wszystkiego najlepszego.
-Dzięki. Co to za pomysł z psem?
-Max kupił maltańczyka. Mówiłam mu, że nie mogę go zatrzymać...
-Niby czemu?-znów mi przerwała.
-Co?
-Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie. Możesz go zatrzymać. Ale masz o niego dbać. Co do spacerów z nim to jeszcze ustalimy. Miłej zabawy i widzimy się rano we wtorek.
-Dzięki. Pa.-rozłączyłam się. Poszukałam mamy Maksa.
-Dziękuję pani.
-Proszę. Mów do mnie Anno. Nie pani. Po imieniu.
-Dobrze.
Max otoczył mnie ramionami i zaciągnął do siebie do pokoju. Położyliśmy się na łóżku. Ja wtuliłam się w niego i zasnęłam.
CZYTASZ
Colourful eyes
Teen FictionZakochana dziewczyna czy dobrze? W jej życiu wszystko się zmieni. Żyła w kłamstwie. Czy da sobie radę z tym co ją spotka czy się załamię?
