Rozdział 6

97 9 2
                                        

Poszłam do Maksa, mimo że widziałam powody, aby zostać w domu. Max otworzył mi drzwi. Poszliśmy do jego pokoju.

-Kto jeszcze przyjdzie?-zapytałam.

-Nikt. Tylko ty miałaś przyjść.

-Ooo.-tylko ja? O co mu może chodzić?

-Pamiętasz ten niefortunny wypadek?-wypadek.

Zapomniałam o nim napisać. Było to na początku drugiej klasy gimnazjum. Ktoś zepchnął mnie ze schodów w szkole. Wylądowałam na ścianie, a na mnie plecak. Złamałam lewy nadgarstek, jedno żebro i straciłam przytomność na kilka dni. Potem dowiedziałam się, że przy mnie w szpitalu siedziało dużo osób, ale jak się obudziłam najpierw zobaczyłam Maksa, Ninę i Paulę.

-Chyba po tym wypadku zaczęłaś mieć te dziwne sny.-wyrwał mnie z rozmyślań Max.

-Wcześniej też miałam. Pamiętasz, że w pierwszej klasie nie rozmawialiśmy ze sobą na początku?

-Tak.

-Bo już wtedy byłeś mordercą. Seryjnym mordercą.

Nasza rozmowa była naprawdę długa. Nie przeszkadzało mi to. Jednak nie zebrałam się na odwagę, aby mu powiedzieć. Poszliśmy jeszcze przejść się tak bez celu. Przyciągnął mnie do siebie i otoczył ramionami. Nie przeszkodziłam mu, bo niby czemu miałabym to robić?

-Mia?-zapytał Max.

-Hm?-odparłam.

-Mimo, że jestem gejem to jako pierwsza dziewczyna wywołałaś u mnie motylki w brzuchu. Nie wiem jak to robisz, ale zawsze przy tobie czuję się wyjątkowo dobrze. Nigdy tak nie było.-spojrzał na mnie i widząc, że otworzyłam usta, aby coś powiedzieć -Proszę nie przerywaj mi. Od dłuższego czasu zbieram się, aby to powiedzieć. Nawet przez neta jest mi trudno. Jakbyś to czytała a nie słyszała to uznałabyś to za żart. Ale ja zmieniam się dzięki tobie.-dzięki mnie? Co on chce przez to powiedzieć? Bardzo starałam się nie przerwać tego potoku słów.-Zakochałem się w tobie już dawno. Będziesz moją dziewczyną?

-Ale przecież ty jesteś...

-Nie kończ tej myśli. Zmieniam swój stosunek seksualny. Ponowię pytanie. Będziesz moją dziewczyną?

-Tak. Ale jeśli to jest żart to już jesteś martwy.

-To nie żart.-spojrzałam mu w oczy i wiedziałam, że on nie żartuje.

-Teraz chyba kolej na moje zwierzenia. Ja też się w tobie zakochałam już bardzo dawno temu. Bałam się powiedzieć. Ale teraz cieszę się, że to ty zacząłeś ten temat.

-No tak. Teraz oficjalnie jesteśmy parą.-gdy skończył to mówić obrócił mnie przodem do siebie i pocałował. Odwzajemniłam ten pocałunek.

~~~

-Muszę wracać do domu.-powiedziałam.

-Okey. Odprowadzę cię.

-Aż do borowca chcesz iść na nogach? -kolejny fakt. Mieszkamy w Zawierciu. Borowiec to taka dzielnica.

-Mhm.

I takim sposobem dotarłam do domu.

Colourful eyesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz