Rozdział 34

33 5 2
                                        

Siedziałam w pokoju tyłem do drzwi, ze słuchawkami na uszach i z książką na kolanach. Cętek przyszedł i siadł na książce. Wyłączyłam muzykę i zdjęłam słuchawki. Zaczęłam bawić się z kotem.

-Cześć kochanie. -powiedział Max, a ja podskoczyła ze strachu.
-Co ty tu robisz? -zapytałam odwracając się do niego.

-Przyszedłem do ciebie, bo chciałem cię zobaczyć. Co ty taka zdziwiona?

-Bo ty nie żyjesz. Już nie jesteśmy razem.

-Jak to nie? Przecież jestem tu i nie pamiętam, abyśmy zerwali ze sobą.

Podszedł do mnie i przytulił mnie. Chciałam go odepchnąć, lecz nie udało mi się. Po chwili poczułam, jakby coś mnie zamrażało.

-Odczep się ode mnie! -krzyknęłam.

-Nawet takiej opcji nie ma! Ty masz zginąć. Jesteś nikim i nikomu nie potrzebna.

-Zamknij się i puść mnie!!!

-Niby po co?

-Żebym miała równiejsze szanse bez ciebie przy boku. ODCZEP SIĘ!

Odkleił się ode mnie. Szybko odeszłam od niego i odwróciłam się przodem do Maksa.

-Odbiło ci całkiem? -zapytałam.

-Nie. To tobie odbiło. Zachowujesz się jakoś dziwnie.

-Taaa jasne. A kto przed chwilą próbował mnie zamrozić?

-Sama próbowałaś.

-Nie mam takiej mocy. I to byłeś ty, poza tym jeszcze mówiłeś, że ja muszę zginąć.

Znowu zaczął mnie zamrażać. Nie mogłam stać bezczynnie i podpaliłam go. Nie wiem jak, ale przyspieszyłam proces jego spalania. Wrzeszczał strasznie. Smród palonego ciała był nieznośny, ale czego nie robi się, aby żyć? Zrobi się wszystko.
Poczułam, że ktoś lub coś liże moją twarz.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam Karen. No super. Kolejny porąbany sen. Usiadłam na łóżku i pogłaskałan Karen. Zobaczyłam, że Sebastian z Filipem stoją przy łóżku. Mieli przestraszone miny i byli bardzo bladzi.

-Wzięłaś wieczorem leki? -zapytał Filip.

-Nie. Zapomniałam.

-Zwariowałaś? Od teraz będziemy pilnować cię na każdym kroku.

-Jeszcze nie przyzwyczaiłam się, że mam brać leki. Dam radę. Czemu jesteście tacy bladzi?

-Bo podpaliłaś kalendarz na ścianie przez sen. Możemy wiedzieć co ci się śniło? -zapytał Seba.

Opowiedziałam im o wszystkim. Chcieli wiedzieć, czy kiedyś miałam jakieś dziwne sny. Opowiedziałam im wszystkie poprzednie.

-Czemu nie mówiłaś, że masz takie sny? -zapytał Sebastian.

-Bo nie chciałam robić z siebie ofiary losu, która po każdym śnie musi otrzymać pomoc.

-Mówiłaś komuś? -to był Filip.

-Tak. Wiedzieli Nina i Max.

Sebastian z Filipem wyszli z pokoju w pośpiechu. Ciekawe o co im chodzi.

~~~

W niedzielę po południu nie mogąc znaleźć sobie miejsca w domu wzięłam kluczyki do samochodu i wyszłam z domu. Chciałam się przejechać. Nie zajechałam daleko, ponieważ zatrzymała mnie policja.
Policjant podszedł od strony kierowcy, a ja opuściłam szybę.

-Dzień dobry. Dziewczynko ile ty masz lat?

-Dzień dobry. 15 i mam prawo jazdy, a samochód jest mój.

-Od kiedy?

-Od wczoraj. -znalazłam prawo jazdy i pokazałam je.

-Bardzo ciekawe to jest. Tyle, że ty nie powinnaś go mieć.

-Wiem. Mogę jechać dalej?

-Nie. Dzwonię do twoich rodziców.

-Ma pan numer? Lepiej zadzwonić do brata.

-Filipa?

-Tak.

-Filip! Chodź tu. -przed oczami pokazał się mój brat.

-Co ty tu robisz?

-Sprawdzam czy umiesz jeździć według przepisów. I czy obijesz samochód. -powiedział Filip.

-Bardzo śmieszne. Mogę prawo jazdy? -oddali mi i ruszyłam z piskiem opon.

Colourful eyesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz