Rozdział 31

30 6 0
                                        

Obudziłam się i ujrzałam Sebastiana, Filipa i lekarzy. Jeden z nich zauważył, że się wybudziłam.

-Jak się czujesz? -zapytał lekarz.

-Dobrze. Czemu ciągle mdleję?

-Właśnie chcemy się tego dowiedzieć. Jest jeden problem.

-Filip się zgodzi. -przerwał lekarzowi Sebastian.

-To już na razie nie ma problemów.

Lekarze wyszli z sali a faceci usiedli po obu stronach łóżka.

-Coś ty wymyślił? -wydarł się Filip na brata.

-Stop! Żadnych wrzasków. Filip i tak się zgodzisz. I proszę naucz się osłaniać myśli. Nie chciałam mówić tego przy lekarzach ale oprócz słyszenia twoich myśli widziałam obrazy, których chyba wolałbyś abym nie widziała.

-Że co? -zapytał zdziwiony Filip.

-Co zrobiłeś braciszku? -zapytał zaciekawiony Sebastian.

-Seba wyjdź. Proszę. -powiedziałam -A z tobą muszę poważnie porozmawiać. -zwróciłam się do Filipa.

Sebastian wyszedł z wielką niechęcią.

-Co dokładniej widziałaś? -zapytał Filip.

-A o czym myślałeś jak lekarze tu byli? Proszę cię ona ma 15 albo 16 lat. W sumie to nie mój wybór z kim i kiedy to robię.

-A ty ani się waż.

-Odezwał się święty chłopiec. -zadzwonił telefon Filipa -Odbież. Może to coś ważnego. -odebrał.

-Halo? Cześć kochanie. Tak jestem u niej i jest przytomna. Tak możesz przyjść. To papa.

-Dobra. Zmieniłeś zasady panujace podczas szkoleń i w ogóle. Fajnie.

-A właśnie masz. -dostałam wyniki badań DNA Filipa i Sebastiana-Tak jakbyś chciała wiedzieć na 100%.

-Dzięki. To miłe z twojej strony a teraz możesz już iść szukać lekarza, aby zgodzić się na te badania.

-Przestań czytać mi w myślach.

-To naucz się je osłaniać.

~~~

Sinju się wybudziła. Prawą stronę miała także zmasakrwaną. Jeszcze miała prawą nogą składaną chirurgicznie. Była w szoku, ale mimo wszystko udało mi się zrozumieć coś z tej rozmowy.

-Możesz mi powiedzieć czemu tu trafiłaś? -zapytałam.

-Trener powiedział, że jestem za słaba na postępy. Ja się wkurzyłam i teleportowałam się na strych budynku. Wyszłam przez klapę na dach. Zeszłam bezpieczne na dół. Idąc spokojnie coś mnie zaatakowało. Udało mi się uciec teleportując się. Ktoś mnie znalazł i tak tu jestem. A co z Niną?

-Nie wiem. Myślałam, że ty mi powiesz.

-Jak to się działo to ona była w budynku.

Zemdlałam.

~~~

Kiedy się obudziłam to ujrzałam Ami.

-Hej-powiedziałam.

-Hej. Filip powiedział mi, że...

-Nie kończ. -przerwałam -Jesteś z nim szczęśliwa?

-Tak. Żaden wcześniej nie był dla mnie taki dobry. A te dzikie seksy sama się zgodziłam. Właściwie...

-Dobra skończ! Na razie nie chcę o tym wiedzieć. Wszystko widziałam, bo Filip jak skończony idiota myślał o tym przy mnie. -Ami zrobiła się czerwona jak burak-Możesz o tym nie myśleć?

-Mogę. Sorki.

-Spoko. A teraz jak na spowiedzi. Jaki na prawdę jest Filip?

-Opiekuńczy, troskliwy, miły, jedyny w swoim rodzaju, uparty...

Zemdlałam.

~~~

Obudziłam się i zobaczyłam lekarzy. Mieli przejęte miny. Za nimi ujrzałam moich braci. Mieli łzy w oczach.

-Wysyłamy cię do innego szpitala teraz.

Zostałam przetransportowana. Zrobili mi jakieś badania. Kolejne kroplówki i wkucia. Cały czas ktoś mi mówił, że jestem blada jak ściana lub kartka papieru. Miałam dość to było nie do zniesienia. Graniczyło z cudem. Dlatego Filip nie chciał się zgodzić. Po kilku godzinach jakby nigdy nic wróciłam do tamtego szpitala. Filip przyszedł z ciastem czekoladowym i sokiem jabłkowym choć nie wolno było mi jeść ani pić czegoś takiego.

-Dzięki. Wiedziałeś, że to będą takie męki?

-Tak. -odpowiedział.

-Mia wiemy co ci jest. -powiedział lekarz, który właśnie wszedł do sali.

***
Jak myślicie co jest Mii?

Colourful eyesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz