Rozdział 43

46 6 2
                                        

Jutro jest wigilia klasowa, a ja nadal nie zrobiłam tych choinek do szkoły. Muszę je zrobić na jutro, a tak mi się nie chce. Zadzwonił mój telefon.

-Halo?-zapytałam.

-Hej Mia. Jak idzie praca nad choinkami? Bo wiesz mogę pomóc.-powiedziała Natalia.

-Za ile możesz być? Nie zaczęłam jeszcze.

-Za 10 minut. Wezmę coś mocniejszego, bo zapowiada się pracowita noc.

-Okey. To czekam.-rozłączyłam się.

Po 10 minutach otworzyłam drzwi i ujrzałam Natalię, Bartka, Kornelię i Ninę. Każdy coś przyniósł. Zamówiłam na szybko pizzę.

Pracowaliśmy dość długo, ale udało nam się zrobić 20 choinek. Wypiliśmy 3 wódki i nalewkę cioci, zjedliśmy 3 pizze, kilka paczek chipsów i ciastek.

Wszyscy u mnie nocowali. Rano mieliśmy niezłego kaca. No oprócz mnie. Poszliśmy do szkoły. Bartek założył koszulę, Natalia i ja sukienki, a Nina i Kornelia spódniczki.

Na wigilii klasowej było nawet okey. Chociaż byliśmy ledwo przytomni i wychowawczyni dziwnie na nas patrzyła. Rozstaliśmy nauczycielom choinki, a na każdej była jakaś twarz nauczyciela, które znaleźliśmy w archiwalnych zdjęciach szkoły.

Gdy wróciłam do domu i się przebrałam to musiałam pomagać w pieczeniu ciast, robieniu sałatki i sprzątać. W końcu Wigilia była pojutrze. Miał przyjechać Filip z Ami. Ciekawa jestem co znowu narozrabiali, że Ami dziwne się zachowuje w szkole.

Tego dnia poszłam spać po 23.

~~~

Następnego dnia znowu miałam dużo pracy. Musiałam jeszcze prezenty popakować tak żeby nikt nie zauważył. To akurat było najprostszym zadaniem tego dnia.

Nawet Karen nie dawała mi spokoju.

Proszę. Pobaw się ze mną albo chodź na spacer. Mia. Proszę.-ciągle to słyszałam w myślach. Za każdym razem mówiłam stanowcze Nie!

Miałam już serdecznie dość. Sebastian mnie uratował.

-Siostra co ty jeszcze robisz?-zapytał.

-Pomagam cioci.

-Do pokoju odpocząć. Twoje serce może nie wytrzymać przy takiej pracy jaką odwaliłaś od wczoraj.

-Okey. Łap.-rzuciłam mu mopa-Tylko porządnie umyj, żebym poprawiać nie musiała.

-Dobrze marsz na górę.

-Takim tonem do mnie?

-Tak a co?

-Jajeczko. Do mnie mówi się grzeczniej.

-Dobrze. Fru na górę.

-Grzeczniej jeszcze.-zobaczyłam jego naburmuszoną minę-Już idę, a ty popracuj.

~~~

No i mamy Wigilię. O 13 przyjechał Filip z Amelią. Ciotka dopiero brała się za gotowanie wieczerzy, czyli standardowo zupa grzybowa z makaronem, ryba z ziemniakami i kapustą z grochem oraz kompot.

Niezauważona podrzuciła pod choinkę prezenty. Filip ubrał się nawet w garnitur, a Ami w czerwoną sukienkę na ramiączkach i czarną marynarkę. Coś jest nie tak tylko nie wiem co.

Połamaliśmy się opłatkiem i złożyliśmy życzenia. Zjedliśmy wigilijny obiad i rozpakowaliśmy prezenty. Potem ciocia zrobiła kawę, mnie i Ami cappuccino, i pokroiła ciasto. Kiedy wszyscy znowu siedliśmy przy stole to Filip z Amelią wstali.

-Chcieliśmy coś wam powiedzieć.-zaczął chłopak.

Spojrzał na Ami.

-Nie wiem jak mam to powiedzieć. Może powiem wprost.-zapadła niezręczna cisza-Jestem w ciąży.-powiedziała Ami po wstępie i ciszy.

Wszystkich zamurowało. Jako pierwsza wstałam od stołu i podeszłam do nich.

-Gratuluję. I już wiem czemu byłaś jak nie ty w szkole.-powiedziałam.

-No tak. Już wiesz. Możesz na razie nie mówić dziewczynom? Sama chciałabym to im powiedzieć.

-Okey. Który tydzień?

-Szósty.

Później Sebastian, ciocia i wujek gratulowali parze choć podobnie jak ja uważali, że to trochę za wcześnie na dziecko w gimnazjum. Ale to już ich sprawa.

Kiedy szłam spać to reszta jeszcze siedziała na dole i śmiała się z różnych rzeczy. Ja jednak musiałam pójść bo zasnęłabym na siedząco przy stole.

Colourful eyesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz