Rozdział 38

36 5 0
                                        

Rano nie chciało mi się wstać ani iść do szkoły, ani nikogo widzieć, a już w szczególności Christiana. Naciągnęłam kołdrę na głowę z myślą, że skoro już tyle opuściłam to jeszcze jeden dzień nic nie zmieni. Ktoś bez pukania wszedł do pokoju, otworzył okno na oścież i ściągnął ze mnie kołdrę.

-Mia kurwa do szkoły!-krzyknął Filip.

-Odczep się. Nie idę.

-Idziesz. Masz 5 minut na zebranie dupy albo pożałujesz.

-Sraju w Dubaju. Nie pójdę.

-Czemu?

-Bo nie.

-Chriatian wyznał ci miłość i nie chcesz go widzieć. Nie musisz tego ukrywać, bo słyszałem.

-Wypad z pokoju! Zamknij okno i wypad!

-Nie. Idziesz do szkoły z własnej woli albo cię tam zaniosę w tym stroju jakim jesteś. Masz wybór. Za 5 minut na dole.

Wyszedł z pokoju. Wstałam z łóżka, zamknęłam okno, wzięłam bieliznę, dżinsy i bluzę Seby i poszłam do łazienki. Po 5 minutach zeszłam na dół z plecakiem. Weszłam do kuchni. Spakowałam wodę i kanapkę. Bracia spojrzeli na mnie.

-Czemu masz moją ulubioną bluzę?-zapytał Seba.

-Bo mi się tak podoba. Sorry, zapomniałam zapytać czy mogę, ale mam ją już na sobie więc... Pożyczyłam też twoje perfumy. Jak dla mnie najładniejsze. Spsikałam tylko bluzkę.

-Spoko. Siądź i zjedz śniadanie. Proszę.

Usiadłam i zjadłam kanapkę, choć nie byłam głodna. Później oboje mnie odwieźli do szkoły. Poszłam na lekcje. Weszłam po dzwonku do klasy. Usiadłam w ławce, a pani dyrektor nadal tłumaczyła jak opisuje się obraz.
Lekcje jakoś zleciały. Nina cały czas wypytywała o wszystko. Nic ode mnie nie wyciągnęła.

Wróciłam do domu na piechotę. Uznałam, że tak będzie lepiej dla wszystkich. W domu przywitał mnie Filip.

-Czemu nie wsiadłaś do auta tylko zawzięcie wracałaś na nogach?

-Bo tak mi się podobało.

-Jak ty się odzywasz?

-Tak jak chcę! Przestań wpierdalać się w moje życie. Nie mów wszystkiego Ninie. Sama bym powiedziała. A poza tym to jest moja przyjaciółka a nie twoja. Kiedy się wyprowadzasz?

-Nigdy.

-Chcę, aby było jak dawniej. Mam na myśli to, że ciotka z wujkiem się mną opiekowali, interesowali i tak dalej. Nie chcę cię w tym domu. Mam dość. Albo ty się wyprowadzisz, albo ja. Wybieraj. Jestem w stanie wyjść tak jak stoję i nigdy nie wrócić kiedy ty tu będziesz. Mam cię po prostu dość. Jesteś nie do zniesienia. Dyktujesz mi jak mam żyć. Wcześniej nie interesowałeś się mną, miałeś mnie gdzieś. A teraz co? Idealny, starszy, troskliwy braciszek? To bez sensu. Wyprowadź się i nie wpierdalaj się tam, gdzie jesteś nie potrzebny. Mówię bardzo poważnie. Albo ty albo ja. -nie wiem skąd taki potok słów z mojej strony.

-Aż tak ci przeszkadzam?

-Tak-poczułam, że łzy napływają mi do oczu -mam na serio dość.

-Okey. To się wyprowadzę. Czemu nie powiedziałaś wcześniej?

-Nie wiem. Bałam się.

Filip podszedł do mnie i przytulił mnie.

~~~

Słyszę jak ktoś dzwoni do drzwi. Po chwili Filip otwiera drzwi. Słyszę śmiech Ami. Potem idą na górę. Jeszcze są na schodach.
Przywitała mnie podłoga.

~~~

Nie mogę otworzyć oczu. Powieki mam jak z ołowiu. Postanawiam, że nie otworzę oczu. Słyszę jak ktoś płacze, pukanie urządzeń, wrzask. Czuję, że ktoś trzyma mnie za rękę. Chcę coś powiedzieć, ale tracę przytomność.

~~~

Znowu słyszę głosy. Tym razem udało mi się otworzyć oczy. Obok łóżka zobaczyłam dziewczynę w różowych włosach, która spała na krzesełku a grzywka zakrywala jej większość twarzy. Syknęłam z bólu. Dziewczyna się obudziła.

-Mia co się dzieje?

-Ami wyjmij ze mnie te rurki!

-Nie mogę. Twoi bracia mi zabronili.

-Ami pomóż mi to odliczyć. -powiedział Sebastian.

-Dziękuje-odpowiedziałam-w ogóle co się stało?

-Wszedłem do twojego pokoju, a ty witałaś się z podłogą.-powiedział z żartem-Straciłaś oddech. Reanimowałem cię. Potem przywieźliśmy cię tutaj. Mią czy ty bierzesz swoje leki?

-Tak.

-A coś oprócz nich?

-Nie.

Wszedł lekarz. Podszedł do łóżka, miał smutną minę.

-Mia nie wiem co za idiota kazał brać ci te leki. One są dla ciebie za silne. Dlaczego kroplówka i reszta została odłączona od ciebie?

-Mówiłem, że Mia ma takie napady czy coś. Musiałem odłączyć.

-Okey. Nie było pytania. Dostaniesz nowe leki. Tamtych już nie bierz.

-Dobrze.

-Jak się czu...

Zemdlałam.

Colourful eyesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz