Rozdział 32

30 5 0
                                        

-I co to jest? -zapytał Filip.

-Bradykardia.

-Co to jest? -zapytałam.

-Jest to objaw choroby serca. Jest to postać arytmii. Mamy już dobrane leki dla Mii. Jest tylko jeden minus. Mia będziesz musiała brać je do końca życia.

-To nie powinno być problemem.
-To bardzo dobrze. Zostawię was samych. -powiedział lekarz i wyszedł.

-Filip co się stało z Niną?

-Chyba bolałaby ci o tym sama powiedzieć. Curtis nie żyje. I nic więcej ci nie powiem.

-Okey. Teraz chce pogadać tylko z Sebą. -Filip wyszedł, a po chwili do sali wszedł Sebastian. Usiadł na łóżku i przytulił mnie-Seba zebrało ci się na przytulasy. Odklej się ode mnie. -odkleił się-Jak było z tobą i szkoleniami?

-Pamietasz jak mówiłem, że będę nocował u kogoś innego albo jadę pod namiot?

-Tak.

-Wtedy jechałem na szkolenia. Jak wiesz nic jeszcze się nie ujawniło.

-Wiem i szkoda.

-Mnie z tym dobrze. Wiesz co mnie cieszy? To, że zaraz dostaniesz wypis.

-Serio? Ale super! Obudziła się Nina?

-Filip poszedł sprawdzić.

Rozmawialiśmy o tym jakie chcielibyśmy mieć moce, kiedy wszedł Filip.

-Siostra zbieraj się. Mam twój wypis. Nina się obudziła, a Sinju wychodzi z tobą.

Szybko przebrałam się w dżinsy i bluzę. Poszłam do Niny.

-Hej! Dobrze cię widzieć przytomną. -powiedziała Nina.

-Hej. -usiadłam na łóżku mimo prób pielęgniarki-A teraz ze wszystkimi szczegółami co się stało? Czy to prawda, że Curtis nie żyje?

-Wszystko ci powiem. Siedziałam w pokoju plecami do drzwi i z twoimi czarnymi słuchawkami na uszach. Tylko je pożyczyłam i zawsze mówiłaś, że mogę. Nie usłyszałam jak ktoś wszedł do pokoju. Podszedł do mnie, zdjął mi słuchawki i szepnął zabiję cię. Wyszarpałam się z jego uścisku. Wstałam i zaczęłam z nim walczyć. Zdążył złamać mi rękę i zrobił mi głęboką ranę na brzuchu. Przypomniałam sobie, że mam jeszcze jeden pistolet, którego wam nie oddałam. Wyjęłam go z kieszeni i strzeliłam. Curtis opadł na mnie. Udało mi się jakoś wyjść spod niego. Do pokoju wpadł Sebastian i przywiózł mnie do szpitala. Tak teraz zabiłam tego gnoja. I nie wyjdę tak szybko ze szpitala jak ty. -usiadła i przytuliła się do mnie. Usłyszałam, że syknęła z bólu ale objęłam Ninę.

-Cieszę się, że miałaś ten pistolet przy sobie i żyjesz. On był idiotą.

-Ale ja go kochałam. -powiedziała z płaczem.

-Uspokój się. Proszę. I połóż się bo możesz rozwalić szwy.

Po kilku próbach wyrzucenia mnie z sali przez pielęgniarkę wyszłam, gdy ujrzałam, że Nina musi odpocząć.

~~~

Weszłam do swojego pokoju w ośrodku. Na moim łóżku siedział Max.

-Wynoś się stąd! Nie chcę cię widzieć! Daj mi święty spokój! -Max wstał i poszedł do mnie.

-Nie! Teraz to ty mnie posłuchaj! Ja cię chcę odzyskać, ale nie mogę tego zrobić wbrew tobie. Ja cię nadal kurwa kocham! -zobaczyłam łzy w jego oczach -Chciałbym spędzić z tobą resztę życia. -rozpłakał się -Mia proszę cię.

-Nie! Nie rycz, bo to niczego nie zmieni. Zraniłeś mnie i nie potrafię ci zaufać. Wyjdź.

-Nie. Nie wyjdę dopóki mi nie przebaczysz.

-Ok. -podeszłam do łóżka, usiadłam na nim, wzięłam słuchawki i książkę. Puściłam muzykę bardzo głośno i zaczęłam czytać.

-Dobra to nie ma sensu-powiedział Max po zdjęciu mi słuchawek. -Olewasz mnie. Wiesz, że tego nie lubię.

-Wiem. A ty wiesz, że nie lubię być oszukiwana i raniona a to zrobiłeś. Nie wybaczę ci. Nawet takiej opcji nie ma.

-Obiecuje, że już nigdy cię nie skrzywdzę.

-Nie! -wściekłam się i podpaliłam Maksa.

Colourful eyesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz