Luke is my penguin, again.

133 10 0
                                        

Budzę się rano. Otwieram oczy. Ach, no racja. Jestem w szpitalu.

Z maluszkiem już chyba wszystko dobrze. Odruchowo kładę ręce na swoim brzuchu.

Muszę do łazienki. Zdecydowanie. Podnoszę się i mam zamiar wstać, gdy do sali wbiega Luke z kawą.

- Co Ty robisz Lily?!

- Idę do łazienki? - Odpowiadam pytaniem na pytanie.

- Nie wolno Ci wstawać. Poczekaj pójdę po wózek.

Ugh, nadopiekuńczy Luke. To słodkie no ale bez przesady.

*********************************
Luke pojechał do mieszkania trochę się ogarnąć. Nie myślcie, że poszedł stąd dobrowolnie. Zmusiliśmy go. Ja z Ashem.

Jednak Ash nie odpuścił i właśnie tu ze mną jest.

- Jesteś głodna? - Pyta mnie po raz n-ty.

- Nie, nie jestem głodna. - Mówię dosadnie jednak po chwili uświadamiam sobie, że chłopak się troszczy więc posyłam mu uśmiech.

**********************************

Chłopcy się właśnie zmienili.
Czuję się jak w pieprzonym więzieniu. Dosłownie.

Luke siedzi na krześle obok i pije kawę. Znowu. Jest zdecydowanie uzależniony od kawy.

Do sali wchodzi młoda lekarka.

- Zabieramy Panią na kontrolne USG i jak wszystko będzie dobrze to za 2 dni wypuścimy Panią do domu.

No w końcu.

Podnoszę się z łóżka a Luke spogląda na mnie gniewnie. Ach tak, opiekun Lukey.

Biorę chłopaka pod rękę i siadam na wózku.

Pora sprawdzić co u maleństwa.

Jedziemy do odpowiedniej sali.

Luke patrzy na mnie nieco zdezorientowany. Co się dzieje?

- Lily? - Spoglądam na niego pytająco. - Mogę.. Mogę z Tobą wejść?

Uśmiecham się i kiwam głową.

************************************
Luke's POV

Jestem zdenerwowany. Dziś po raz pierwszy zobaczę syna na żywo, znaczy na ekranie no ale nie ze zdjęć.

Poza tym okaże się czy wszystko jest okej.

- Wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Maluch jest ruchliwy i urósł 3 cm od poprzedniego badania. - Kobieta spojrzała na mnie. - Proszę się już nie denerwować. Już będzie dobrze. Teraz musi się Pan zaopiekować żoną.

Żona. Dziwnie to brzmi.

- No to teraz posłuchamy tego już zreperowanego serduszka. - Kobieta wciska jakiś przycisk a do moich uszy dobiega dźwięk bicia serca.

Matko. Takie malutkie.

Chyba się zakochałem. Po raz drugi. Tylko tym razem jedna miłość nie wyklucza drugiej.

********************************
Lily's POV

W końcu w domu. Tak tęskniłam za własnym łóżkiem. Jejku.

Nadal czuję się słabo ale Luke jest przy mnie. Ash i reszta wrócili do Sydney.

Mam ochotę wziąć kąpiel. Wstaję powoli z kanapy i idę do pokoju po rzeczy.

Ał. To chyba będzie o wiele trudniejsze niż myślałam.

Idę do łazienki i odkręcam wodę.

Jest mi coraz ciężej.

Czuję się taka bezradna.

- Lily ! - Luke wrócił. Ugh, znowu muszę go prosić o pomoc.

- Tutaj ... - Mówię ciszej.

Chłopak już po chwili pojawia się w łazience.

- Chcę się wykąpać ale chyba przeceniłam swoje siły. Mógłbyś mi pomóc?

Chłopak skinął głową kucnął przy mnie by ściągnąć mi spodnie.

To takie żenujące.

Ściąga mi bluzkę a ja zostaję w samej bieliźnie. Odruchowo się zakrywam.

- Przestań Lily. Przestań się wstydzić, już przez to przechodziliśmy.

Fakt, tylko wtedy byliśmy razem.

Chłopak rozbiera mnie do końca i lustruje mnie wzrokiem.

- Nie gap się Luke. - Upominam go a ten posyła mi przepraszający uśmiech i pomaga mi wejść do wanny.

Cudowna woda. Mogłabym tu zostać na zawsze.

**********************************
Luke's POV

Leżę w salonie na kanapie i po cichu oglądam tv. Lily już śpi.

Przynajmniej tak myślałem, dopóki nie usłyszałem głosu szatynki.

- Luke?

Podnoszę się i idę do jej pokoju.

- Słucham. - Opieram się o framugę drzwi.

- Nie mogę spać. Mógłbyś się ze mną położyć?

Nie wierzę. Tak się cieszę, że to powiedziała. Bez zastanowienia podchodzę do łóżka i kładę się obok niej przytulając ją od tyłu.

Nadal pachnie tak cudownie jak dawniej.

Moja Lily.

Kładę dłonie na jej brzuchu i cmokam ją w kark.

Nagle czuję coś. Jakiś ruch.

- Też to poczułeś? - Zapytała dziewczyna kładąc dłoń na mojej.

- Tak. Czy to... ?

- On się rusza. - Wyszeptała i dała mi buziaka.

Lily dała mi buziaka.

Odwzajemniłem go i przytulając ją mocniej po chwili zasnąłem.

**********************************
Budzę się rano obok Lils.

Dawno tego nie było.

Brakowało mi jej przy sobie.

Patrzę na jej piękną twarz. Taka piękna.

Ponownie kładę dłoń na jej brzuchu, by znów poczuć ruchy syna, jednak nic nie czuć. Pewnie śpi. Tak. Na pewno.

Lily porusza się i po chwili otwiera oczy.

- Cześć. - Mówi zachrypniętym głosem. 
- Hej księżniczko.

Dawno tak do niej nie mówiłem.

- Dziękuję, że ze mną zostałeś pingwinku. W sumie to pingwinku numer 2.

Zapomniałem wspomnieć, że leżymy obok wielkiej przytulanki - pingwina - Ashtona.

Chyba znów udało nam się zbliżyć. Nie tak jak wtedy, gdy byliśmy razem ale jednak. Bardzo się cieszę, że dziewczyna znów mi zaufała.

***********************************
- Nie mogę teraz wrócić. - Rozmawiam z Parkerem.

- Musisz. Długo to planowaliśmy, więc masz spiąć tyłek i być tu za 4 dni.

Rozłączył się.

Kurwa !

End Up Here & TORN| L.H. Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz