It's a bond and it can't never be broken.

142 10 0
                                        

Budzę się rano u boku Luke'a. Nie śpi. Po prostu mi się przygląda. Myślałam, że poszedł spać do siebie, jednak cieszę się, że ze mną został. Źle spałam. 

Co ja mówię. Ja prawie w ogóle nie spałam. 

Całą noc miałam koszmary. Jestem wykończona. 

Dziś jest jeden z najgorszych dni mojego życia. Muszę pożegnać moją najlepszą przyjaciółkę. Na zawsze. 

Na samą myśl w moich oczach pojawiają się łzy. 

- Lils.. - Luke zamyka mnie w niedźwiedzim uścisku. - Będzie lepiej. Pomogę Ci, obiecuję. 

Nie wiem co bym bez niego zrobiła. 

Dzwoni mój telefon. Zerkam na wyświetlacz. To Ash. Odbieram.

- Lily ! - Powiedział radośnie. Ma świetny humor. - Kiedy do mnie wracasz przyjaciółko i kiedy zwrócisz mi kumpla? - Zaśmiał się. 

- Ash.. - Znów się rozklejam, przykładam dłoń do ust i zaciągam się płaczem. 

- Co się stało Lils? - Od razu spoważniał a ja tylko pokręciłam głową i chciałam się rozłączyć ale Luke zabrał mi telefon.

- Ash? - Odezwał się blondyn a ja słyszałam jak Ashton wypytuje co się stało. Zacisnęłam powieki i wstałam z łóżka. - Później Ci to wyjaśnię. Wrócimy niedługo, tak myślę.

Luke zamienił kilka słów z Ashtonem i spojrzał na mnie smutno i posłał mi pokrzepiający uśmiech. 

*****************************

Patrzę na swoje odbicie w lustrze. Cała w czerni. Oczy podkrążone, ale cała reszta całkiem nieźle. 

Po chwili jednak siadam na łóżku i chowam twarz w dłoniach. Nie dam rady.

Do pokoju wkracza Luke prędzej cicho pukając do drzwi. 

Podchodzi do mnie, kuca i łapie mnie za dłonie.

- Już czas. - Oznajmia i delikatnie smyra mnie po dłoniach. 

- Nie dam rady Luke. To zbyt trudne. - Znów zbiera mi się na płacz. Nie , tylko nie rycz. Maya by tego nie chciała. Maya... Mai tu nie ma. 

- Dasz radę. Damy razem. - Wyszeptał a ja pokiwałam głową i wstałam. 

*****************************

Luke's POV

Lily jest w rozsypce. Właśnie jesteśmy na cmentarzu. Dziewczyna trzyma mnie mocno za rękę. Jest cała zimna. Łzy lecą strumieniem z jej oczu. Nie mogę znieść tego widoku.

Po przemowach rodziny myślałem, że to już koniec i będę mógł zabrać stąd Lily, ale niestety to jeszcze nie koniec. Z minuty na minutę dziewczyna rozpada się na coraz mniejsza kawałeczki. 

Mama Mai właśnie skończyła mówić. Również jest roztrzęsiona, jednak jej mąż z nią jest. 

- Jest wśród nas ktoś, kto znaczył bardzo dużo dla naszej córki, z resztą dla nas też. Były jak siostry. - Wzrok pani Jones skupia się na Lily. - Od dziecka były nierozłączne. Lecz teraz los je rozłączył. Lily? Czy chciałabyś coś powiedzieć ? 

O nie. Ona tego nie wytrzyma. Modlę się, żeby została, jednak dziewczyna puszcza moją dłoń i kiwa głową. Powoli wstaje i idzie do mikrofonu. Bierze głęboki oddech i zaczyna mówić:

- Maya jest.. była moją najlepszą przyjaciółką od dziecka. Razem przeżywałyśmy wspólne przygody. Mówiłyśmy sobie wszystko. - Dziewczyna otarła łzy coraz mocniej spływające po jej twarzy. - Bardzo żałuję, że więcej to nie będzie miało miejsca i żałuję, że ostatnich chwil jej życia nie spędziłyśmy razem. Nie wyobrażam sobie życia bez niej i nie wiem jak dam sobie z tym radę. - Lils zamyka oczy. - W każdym razie chciałabym podziękować - spojrzała na trumnę - Tobie Maya, za wspaniałe chwilę i wiedz, że bardzo będę za Tobą tęsknić, ba ja już tęsknię. Bardzo Cię kocham.. - Wyszeptała i rozkleiła się całkowicie zasłaniając usta dłonią. Podniosłem się z krzesła i podszedłem do niej. Objąłem ją mocno. Trzęsła się. Powoli zaprowadziłem ją na miejsce, bo nogi odmawiały jej posłuszeństwa. 

End Up Here & TORN| L.H. Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz