Olivia:
Minął miesiąc, odkąd jesteśmy w Aspen. Powoli zaczynamy przyzwyczajać się do panującego tu klimatu. Bardzo spodobało mi się to miejsce. Tutaj życie płynie o wiele spokojniej. Można się wyciszyć i odpocząć od ostatnich, przykrych wydarzeń. Mój humor znacznie się polepszył odkąd tu mieszkamy. Zaczęliśmy tu nasze nowe, lepsze życie, więc nie ma się czemu dziwić, że jesteśmy szczęśliwi.
Domek, w którym mieszkamy, jest bardzo przytulny. Ma 3, średniej wielkości pokoje, 2 łazienki, niewielki salon, kuchnię i piękny taras z idelanym widokiem. To wszystko zawdzięczamy Claudii i jej kuzynce. Naprawdę bardzo nam pomogły. Z Claudią utrzymujemy stały kontakt. Dzwonimy do siebie kilka razy w tygodniu. Znalazła już nową pracę. Opiekuje się małą dzieczynką, która ma normalną rodzinę. Nie taką jak ja... Na pewno ta praca będzie o wiele lepsza i spokojniejsza. Niedługo ma nas nawet odwiedzić, na co bardzo się wszyscy cieszymy.
U nas, jak na razie, wszystko w jak najlepszym porządku. Louis i Jess bardzo się do siebie zbliżyli, widać to od razu. Spędzają ze sobą każdą wolną chwilę. Nigdy nie było mi dane zobaczyć, jak mój brat przyprowadza do domu dziewczynę, w której jest tak zakochany. A teraz nawet z jedną mieszka. Nigdy nie traktował dziewczyn na poważnie. Teraz zastanawiam się czy ktoś go nie podmienił. Chyba mój brat nareszcie się zakochał. Cieszę się, że jest to Jess, idelanie do siebie pasują. Obydwoje mają podobne charaktery. Dwójka pozytywnie zakręconych ludzi.
My z Willem również staramy się spędzać każdą chwilę razem. Cały czas nie możemy się sobą nacieszyć. Wspólne mieszkanie jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło. Zdarzają nam się małe sprzeczki, ale to normalne. Nie widzę świata poza nim. Jestem wdzięczna jemu i Louisowi, że wyciągnęli mnie z tamtego piekła. To dzięki nim odżyłam na nowo.
Mały Nick już przyzwyczaił się do brata. Nie mogą bez siebie żyć. Obydwaj są do siebie tak bardzo podobni. Will, stara się jak może, wynagrodzić małemu tą stratę, jakiej doświadczył. Gotów jest zrobić dla niego wszystko. Widok, gdy razem się bawią, albo zasypiają podczas czytania bajek, jest taki słodki. Will to wspaniały chłopak. Stara się opiekować wszystkimi, swoim kosztem. Chciałabym, aby i on mógł wreszcie odpocząć, oraz zapomnieć, chociaż na chwilę, o swoich problemach...
***
William:
Widzę, że ta przeprowadzka wyszła wszystkim na dobre. Olivia znów zaczęła się więcej uśmiechać, a Nick powoli przyzwyczaił się do swojej nowej rodziny. Jednak są sprawy, które nie dają mi spokoju. Nie mogę być w pełni szczęśliwy wiedząc, że grozi im niebezpieczeństwo, kiedy są ze mną...
Myślę nad tym wszystkim, siedząc na tarasie i wpatrując się w piękny widok przede mną. Jednak Louis postanowił mi przeszkodzić.
- Ej, stary- usiadł na ławce obok i położył nogi na stoliku- mam pomysł.
- Twoje pomysły nigdy nie wróżą niczego dobrego, Loui- spojrzałem na niego uważnie, ale on gapił się przed siebie, zakładając ręce za głowę.
- Bez przesady- prychnął.- Pamiętasz Jasona?
- Pamiętam- zmrużyłem lekko oczy i dalej patrzyłem na kumpla.
- Właśnie z nim rozmawiałem. Pytałem czy jego oferta jest jeszcze aktualna.- spojrzał na mnie i pokiwał znacząco głową.
- Louis, wiesz przecież...
- Will, to było już jakiś czas temu. Rozumiem, że mocno to przeżyłeś, ale musisz się otrząsnąć, tak? A to, w chwili obecnej, wydaje się całkiem dobrym pomysłem. Potrzebujemy kasy, a to jest dość łatwy zarobek.
- Wolałbym iść do jakiejś normalnej roboty- mruknąłem.
- Will, chyba nie pękasz? Nie poznaję cię.- pokręcił głową i próbwał zamaskować uśmieszek. Wiedziałem, że próbuje mnie przekonać, grając mi na ambicji.
- Dobra, wchodzę w to- powiedziałem po chwili, kręcąc głową z niedowierzaniem.
- I to mi się podoba, stary- poklepał mnie po ramieniu i rozsiadł się wygodniej.- A więc. Jason wkręci nas w te wyścigi, po znajomości, bez większych problemów. Nie musimy się niczym przejmować. No może tylko samochodami, które musimy jakoś zdobyć, ale na to już też mam plan. Wyścigi odbywają się niedaleko Aspen.
- A co z dziewczynami? Jak im to wyjaśnimy?
- Nic im nie powiemy, oczywiście. Chyba nie chcesz, żeby mówiły nam jak bardzo jest to niebezpieczne? Kto jak kto, ale my wiemy o tym najlepiej- pokiwał głową i wrócił do rozmowy.- Tak też myślałem. A więc powiemy im, że znaleźliśmy jakąś uczciwą robotę, co po części będzie prawdą. To jak?
- Niech ci będzie. Pora wrócić do starych nawyków...
Rozmawialiśmy jeszcze przez dłuższą chwilę. W pewnym momencie odezwał się mój telefon. Zmieniłem na wszelki wypadek numer, więc miała go tylko moja mama i reszta domowników.
- Will, synku- usłyszałem zmartwiony głos i od razu zacząłem się denerwować.
- Mamo, co się dzieje?!- zapytałem natychmiast.
- Chwilę temu, w naszym mieszkaniu zastałam jakiś pięciu mężczyzn. Przewrócili wszystko do góry nogami...- mama zaczęła płakać, a mnie roznosiło od środka. Nienawidziłem, kiedy moja mama płakała i to w dodatku przeze mnie...
- Zrobili ci coś?- Louis patrzył na mnie marszcząc brwi.
- Nie, nie. Wypytywali, gdzie jesteś, ale nic im nie powiedziałam, przecież nie wiem. Synku, co się dzieje?- jej rozpacz zwiększała się z każdą chwilą coraz bardziej.
- Nic się nie dzieje mamo, nie martw się. Na pewno nic ci nie jest?
- Nie- nastąpiła chwila ciszy.- Ten jeden powiedział, że zerwałeś umowę, a on słowa dotrzymuje. A inny, który był o kuli, kazał przekazać, że znajdzie was szybciej, niż myślisz. Mówili na niego Hector? Chyba tak. Synku powiedz, co się dzieje, martwię się o was.
- Niedługo zadzwonię, o nic się nie martw. Przenieś się na jakiś czas do Alice i Ricka. Wszystko ci wyjaśnię, ale jeszcze nie teraz. Kocham cię i przepraszam.
- Synku...- rozłączyłem się. Nie mogłem dłużej słuchać jej płaczu. Miałem ochotę wszystko rozwalić. Hector zapłaci za to, że zakłócił spokój mojej mamy. To sprawa między nami, niech nie miesza do tego innych.
- Hector?- spytał Louis.
- Tak...
CZYTASZ
"Szczęśliwy przypadek"
Romance"Szczęśliwy przypadek" to opowieść o pewnej zamkniętej w sobie dziewczynie. Ma na imię Olivia. Pomimo luksusów, jej życie nie jest usłane różami. Brakuje jej najważniejszego, miłości. Rodzice nią kierują, a oparcie znajduje tylko w swoim bracie Loui...
