Otworzyłam drzwi i pewnie weszłam do środka, choinka, prezenty, przyjaciele i rodzina, jakie to urocze. - Tamara- usłyszałam Mycrofta. - Tak mam na imię- powiedziałam rozglądając się po pomieszczeniu- No może nie do końca- przyznałam patrząc w końcu na Mika. Ten patrzył na mnie uważnie i jakby z obawą, na co nie mogłam nie zaśmiać. - Och nie cieszysz się na mój widok?- spytałam. - Po co tu przyszłaś?- usłyszałam zirytowany ton Sherlocka. O dziwo reszta się nie odzywała. - By cię uprzedzić- powiedziałam jakby było to oczywiste- Nie wydedukowałeś tego ze mnie genialny detektywie?- w jego oczach widziałam ignoracje, coś czego nie znoszę najbarsziej. - Będziesz cierpieć mały detektywie, tego możesz być pewien, jak tego że żyjesz...jeszcze. - Zabijesz mnie? - Wezmę twoją propozycję pod uwagę- odwróciłam się do Mycrofta. - Pilnuj, żeby twojemu braciszkowi nic się nie stało.- już miałam ruszyć do wyjścia, gdy Mike złapał mnie za rękę. - Nie pozwolę, ci odejść, chyba że do Sherrinford. - Nie zrobisz tego- powiedziałam pewnie.- A wiesz dlaczego?- spytałam poprawiając mu krawat.- Bo zawsze będę twoją słabością- dotknęłam jego ust palcami a potem musnełam jego policzek. Wyszłam z tego pomieszczenia a potem z mieszkania. Poszłam do czarnej limuzy, by wrócić do Eleny
*** Serdecznie zapraszam!!!🖤
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Krótkie historie, momenty 🖤🖤🖤 Często będzie tam Jim 🖤 ale i inne postacie.