Wtulam się mocno w pierś mężczyzny.
Ze łzami w oczach mówię.
-Dziękuje.
-Nie masz za co dziękować.
Mówi, głaszcząc mnie po włosach.
-Mam. Nie musiałeś mnie ratować.
-Musiałem. Zależy mi na tobie skarbie. Bardzo.
Niepewnie się uśmiecham.
Kiedy się od niego odsuwam, jego oczy odnajdują moje.
-Co z Benem? Czy on...?
-Żyje. Jeśli o to pytasz.
-Co z Nim?
-Może najpierw, odpocznij chwilę... odśwież się, zjedzmy coś...
-Elijah co z nim? Gdzie on jest?
Mężczyzna nabiera mocno powietrza w płuca, następnie zrezygnowany je wypuszcza.
-Jest w piwnicy. Klaus się nim zajmuje.
Bez słowa wstaję z łóżka i szybkim krokiem kieruję się do toalety, gdzie biorę szybki prysznic, następnie myję zęby i czesze włosy.
Po jakieś pół godzinie ubrana wchodzę na zewnątrz.
Niestety Elijaha tu nie ma, co prowokuje mnie do wyjścia.
Na zewnątrz spotykam dziewczynę, którą kojarzę z wczorajszego incydentu.
-Widzę, że już się lepiej czujesz...
-Tak dziękuję za pomoc...
-Naprawdę nie ma za co.
Mówi, promienie uśmiechnięta blondynka.
-Jestem Freya.
-Nora.
-Niezmiernie mi miło, pewnie szukasz Elijaha? Jest w kuchni.
-Dzięki.
Bez słowa, biegiem ruszam w stronę schodów, lecz donośny głos Frei mnie zatrzymuje.
-Musimy umówić się na drinka.
-Koniecznie.
Na dole kieruję się do jadalni, a z tamtąt do kuchni, gdzie krząta się brunet.
Siadam na jednym z krzeseł barowych, przy wyspie, a pierwotny podaje mi talerz z naleśnikami i bitą śmietaną.
-Smacznego.
-Dziękuje... Ale ja nie...
Mężczyzna z poważną miną, mi przerywa.
-Smacznego Nora.
Obrażona jak mała dziewczynka zaczynam jeść.
Trochę dużo czasu zajęło mi śniadanie, gdyż nie czułam głodu.
Kiedy talerz był już pusty, odkładam go do zlewu.
-Jesteś pewna, że chcesz to zobaczyć?
- Elijah doprowadź mnie do niego.
Mężczyzna wyprowadza mnie z kuchni i kieruję się do piwnicy, którą znajduję się na lewo od wejścia.
Wchodzimy do ciemnego pomieszczenia i kierujemy się korytarzem na sam koniec.
Stajemy przy ostatnich drzwi, a Elijah odrobinę zaniepokojony, spogląda na mnie.
-Muszę Cię ostrzec. Ten widok może być szokujący dla Ciebie
-Dam sobie radę Elijah.
-W to nie wątpię, lecz wolę byś się nie wystraszyła.
Uśmiecham się nieśmiało do mężczyzny, po czym we dwójkę, przekraczamy próg.
Widok jest rzeczywiście szokujący, lecz wcale mi go nie żal.
Ben ma przykryte łonie do zwisających z sufitu kajdanek, a nogi przykute do podłogi. Dwoje oczu ma podbite, a z ust spływa mu krew. Na szyi ma ślady po zębach, a na klatce piersiowej kilka głębokich rozcięć.
CZYTASZ
Diamentowe serce
Fanfiction1# Diament 07.04.2020 1# Elijahmikaelson 26.08.2020 1# Różowy 04.03.2021 1# Elijah 21.06.2021 🔞 Co się stanie, kiedy z pozoru normalna dziewczyna, spotka na swojej drodze pierwotnego wampira? Jej cały świat wywróci się do góry nogami i nie dla tego...
