[Ostrożnie otwieram oczy.
Muszę trochę pomrógać, aby złapać ostrość widzenia.
Gdzie ja do cholery jestem?
Poruszam rękami, ale nadgarstki mnie pieką.
Jestem przywiązana nasączonymi czymś sznurami, które przy każdym ruchu przypalają mi skórę.
Rozglądam się po pomieszczeniu i stwierdzam że jestem w pokoju, a dokładnie w swoim salonie.
Kurwa. Dopiero pierwszy dzień mam swój własny dom a już mam kłopoty.
Wypowiadam cichutko zaklęcie które uwalnia mnie z węzłów. Niestety jestem bardzo słaba na nogach i muszę podtrzymywać się krzesła aby wstać.
Powoli się odwracam ponieważ słyszę kroki za sobą.
Co jest? To jest nie możliwe...]
-Ty nie żyjesz...
-Tak jak Ty...
[Lucian.
Ale jak to jest możliwe przecież Elijah i Klaus go zabili.
Kiedy niebezpiecznie szybko się do mnie zbliża, ja instynktownie się odsówam do tyłu. Kiedy czuje opór w postaci ściany, lekko się o nią opieram i próbuję odzyskać równowagę.]
-Jak się wydostałaś z więzłów?
-Sztuczka.
-Spryciula.
[Uśmiecham się złośliwie i dotyka mojego policzka.
Nic nie mówię bo chcę zyskać na czasie aby trochę się ogarnąć.]
- Nie protestujesz? Może tak jak ja masz już dosyć Mikaelsonów? Hmmm maleńka?
[Podnoszę powoli rękę a mężczyzna wylatuje przez jedną ze szklanych ścian.
W wampirzym tempie wstaje wkurzony.]
-To jest rzeczywiście sztuczka.
[W jednej chwili przyszywa mnie do ściany trzymając za gardło.
W normalnej sytuacji położyła bym go na łopatki ale jestem tak słaba że nie mam siły walczyć.
Chwile przygląda mi się w milczeniu i szycia mnie. Ja spadam na ziemię i nie mam siły wstać.
Ale zdaję sobie sprawę z tego że on może mnie zabić. Podnoszę pięść a Lucian klęka.
Z jego twarzy mogę wyczytać że jest wkurzony. Bardzo.
Kiedy chce rozłożyć dłoń aby spałoną, jakaś kobieta wychodzi zza ściany obok i w ekspresowym tempie zakłada mi duże, czarne i stare kajdany.
Poruszam ręką aby wykonać zaklęcie ale nic się nie dzieje.
Co jest do cholery?!
Szarpie za kajdany i wciąż nic.
Lucian powoli wstaje, bierze coś że stolika i podchodzi do mnie.
Sytuacja tak szybko się dzieje że nie mogę zarejestrować co się dzieje.
Mężczyzna wbija mi drewniany kołek w klatkę piersiową, czuje go tak blisko serca ze zapominam oddychać.]
- To tak na wszelki wypadek...
- Nie bój się z tym nie może używać magii.
-Z tymi od Mikaelsonów nigdy nic nie wiadomo.
[Nie spiesząc się wyjmuje kołek i zaczyna mu się przyglądać.
Kołek ma przypomną końcówkę, czego nie było kiedy wbijał kołek.
Podaje dziewczynie przedmiot.]
-Widzisz...
[Nie ostrożnie podnosi mnie i rzuca mnie na kanape, po czym znika z dziewczyną w kuchni.
Rozglądam się za telefonem żaby zadzwonić do Elijaha ale wiele nie mogę zrobić bo łańcuchy przy każdym moim ruchu wydają głośne dźwięki.
Kiedy nigdzie nie zaóważam telefonu siadam bezruchu i próbuję usłyszeć o czym mówią.]
-Może nie powinieneś jej zabijać. Jest cenna. Po mimo tak wielkiej dawki tojadu i werbeny wciąż miała siłę by użyć na tobie magii.
-Jeżeli ja jej nie zabije to ona zabije mnie...
-Znam kilka zaklęć które mogą złagodzić jej nienawiść do Ciebie.
- Nie będzie chciała mnie zabić.
-Bedzie chciała, ale tego nie zrobi. Zmienimy jej wspomnienia.
- Co masz na myśli?
-Zmienimy w jej wspomnieniach Klausa na Ciebie. W ten sposób będziesz bezpieczny a ona zrobi dla Ciebie wszystko...
-A Klaus będzie wrogiem...
[Nie nie nie. Muszę się z tąd wydostać.
Tak szybko na ile pozwalają mi na to siły biegnę do drzwi, niestety ten mnie wyprzedza i staje mi na drodze.]
-Mama Cię nie uczyła, że nie ładnie jest podsłuchiwać?
-Czego wy do kurwy nędzy chcecie?
-Teraz? Twoich wspomnień.
[Dziewczyna wyciąga w moją stronę rękę, na co zaczyna pękać mi głowa. Padam na kolana i łapie się za nią.
Czuje przypływ złości, który wypala mi rany na nadgarstkach tam gdzie znajdują się kajdany.
Zamykam oczy i widzę wszystkie wspomnienia jakie miałam z Klausem.
Nic się nie dzieje tylko zalewają się w jeden film.
Nie mogę zliczyć ile czasu to trwa bo kiedy otwieram oczy na dworze robi się jasno a ja wciąż patrzę na Lucjana z nie nienawiścią i wciąż chce go zabić.
Na moje szczęście stwierdzam że siły mi powróciły i jednym szybkim ruchem przyszywam Lucjana do ściany. Co było błędem, bo mogłam to zrobić z jego czarownicą, bo od razu mnie odpycha.]
- Jest za silna nie jestem w stanie przeszyć się przez jej barierę.
-Została nam opcja numer dwa. Muszę ja zabić...
-Ale najpierw...
- Tak tak wiem...
[Mężczyzna znowu żuca mnie na kanape ale tym razem siada na mnie okrakiem, wyciąga strzykawke z kieszeni napełnioną do pełna jakimś płynem i wbija mi ją w szyję, po czym usypiam.]
CZYTASZ
Diamentowe serce
Fanfiction1# Diament 07.04.2020 1# Elijahmikaelson 26.08.2020 1# Różowy 04.03.2021 1# Elijah 21.06.2021 🔞 Co się stanie, kiedy z pozoru normalna dziewczyna, spotka na swojej drodze pierwotnego wampira? Jej cały świat wywróci się do góry nogami i nie dla tego...
