[Okazało się że mój głód jest prawdziwy.
Elijah nie pozwala mi chodzić, bierze mnie na ręce i zanosi do jadalni. Sadza mnie przy stole a sam siada obok.
Podczas kolacji co chwila spoglądam na Klausa. Nie mogę się powstrzymać. Jest jakiś taki... hipnotyzujący.]
-Nora może powinnaś się już porzywić?
-Głód już ustał ale dalej mam taką suchość w gardle.
[Klaus wstaje od stołu.]
-Zaraz Ci kogoś przyprowadzę.
[Elijah znowu bierze mnie na ręce i zanosi na górę do swojego pokoju. Sadza mnie na łużko, a sam podchodzi do fotela i ściąga marynarkę.]
-Skarbie masz jeszcze czas. Jeśli jeszcze nie chcesz to...
- Nie! Chcem mieć to już za sobą.
-Dobrze.
[Chwile później Klaus wchodzi do pokoju a za nim niska blond włosa dziewczyna.]
-Gotowa?
[Mężczyzna podaje mi rękę. Nie pewnie ja łapie i wstaje. Z drugiej strony łapie mnie Elijah. Dopiero wtedy mogę prosto stać. Nabieram powietrza i powoli go wypuszczam.]
-Tak. Jestem gotowa.
-No dobrze.
[Mężczyzna przybiera twarz demona, odsówa dziewczynie włosy tak aby było lepsze dojście do szyji, i bez wahania zbliża twarz. Kiedy przegryza skórę, dziewczyna ani drgnie. Kiedy się od niej odsówa robi miejsce dla mnie.]
-Śmiało skarbie.
[Spoglądam na Klausa i Elijaha. Nie pewnie zbliża się do dziewczyny. Kiedy jestem już blisko, powoli zbliżam twarz do zakrwawionej rany dziewczyny. Wyczuwam zapach krwi który mnie hipnotyzuje. Zanórzam usta w ranie. Krew powoduje ulgę mojemu grdłu. Deletuję się tym smakiem, ale nie długo. Zaczynam czuć patrzący ból szczęki który powoduje że pije szybciej. Kiedy ból ustaje wyczuwam kły wystające z moich ust, czuje też że mogę sama stać. Puszczam Elijaha, łapie dziewczyne za kark i wbija kły w ranę. Krew sama zaczyna napływać mi do ust. Pije coraz bardziej łapczywie bo czuje że krwi leci coraz mniej. Kiedy nic już nie leci odsówam się od dziewczyny, ta opada na ziemię.
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego co zrobiłam. Zabiłam tą dziewczyne. Klękam przy martwym ciele i zakrywam usta dłonią.]
-Zabiłam... ona nie żyje...
[Mimo wolnie napływają mi do oczu łzy. Elijah Klęka i mnie mocno przytula.]
-Skarbie to jest teraz twoja natura nic się nie sta...
- Nie mów że nic się nie stało zabiłam tą dziewczynę!
[Mężczyźni pomagają mi wstać, chociaż to nie jest koniecznie bo czuje się o niebo lepiej, ale nadal nie mogę opanować rozpaczy. Tym razem to Klaus się do mnie zbliżaja i delikatnie dotyka mojego policzka.]
- Nie przejmuj się Tym skarbie. Teraz to ludzie są twoim pożywieniem.
[Wzrok Klausa i jego delikatność w głosie sprawia że się uspokajam. Przestaje płakać, nabieram powietrza, powoli je wypyszczam i ocieram łzy.]
-Już dobrze. Już mi lepiej.
-Szybko poszło. Jak się czujesz?
-Lepiej. Gardło już nie piecze ale dalej jest takie jak by przsuszone.
-Głód krwi będzie Ci jeszcze trochę czasu towarzyszył. Możesz pić z toreb...
-Przestań dziewczynie wciskać kit. Po zmianie najlepsza jest świeża krew. Nora skarbie możemy iść razem na polowanie, pokaże Ci co i jak...
- Nie ma mowy. Jak pójdzie z Tobą to wybije połowę miasta.
-Z przyjemnością Klaus.
-Kochanie uważam że to nie jest dobry pomysł Klaus jest...
- Nie ważne jaki jest, żyje dzięki jego krwi, więc to chyba normalne że to on nauczy mnie wszystkiego.
-Nora...
-Elijah Nie jesteśmy znowu razem, więc daj mi proszę samej o sobie decydować.
[Elijah spojrzał tylko krótko na mnie i w wampirzym tepie wychodzi z pokoju. Klaus nie zwracając uwagi na brata siada obok mnie i odgarnia mi włosy.]
-Ubierz się skarbie. Idziemy na balety.
-Mieliśmy iść zjeść?
-Oj kochanie zjesz. Najesz sie za wsze czasy.
[Mimo wolnie uśmiecham się.
Klaus delikatnie dotyka mojego policzka, kiedy to robi czuje jak przechodzą mnie ciarki. Mężczyzna zbliża się do mnie i cichutko mówi mi na ucho.]
-Serce Ci przyspiesza.
-To przez Ciebie...
[Nic nie odpowiada tylko wychodzi z pokoju. Po chwili biorę się w garść i wstaje z łóżka.
O dziwo nic mnie nie boli, podchodzę do komody na której stoją głośniki i podłączam do nich mój telefon który wcześniej wzięłam że szafki nocnej. Włączam pierwszą piosenkę Havana i podgłośniam na całą parę. Muzyka rozbrzmiewa w całym pokoju. Tego mi brakowało, humor poprawia mi się o sto procent. Tanecznym krokiem idę do jednej z walizek i wyciągam obcisłą, czarną, brokatową mini. Odkładam ją na łóżko, obok kładę stringi i ruszam do toalety. Tam czeka na mnie moja kosmetyczka. Biorę się za makijaż, robię to wyjątkowo mocno, włosy lekko lokuje i wychodzę. Szybko ubieram niekompletną bieliznę, sukienkę a na koniec czarne szpilki. Kiedy uznaje że jestem już gotowa, wychodzę z pokoju nie wyłączając muzyki. Podchodzę do schodów a na dole czeka na mnie Klaus z Marcelem. Ich wzrok bardzo mi schlebia.
Schodzę powoli ze schodów. Na dole Klaus z Marcelem Biorą mnie pod rękę.]
-Gotowa ślicznotko?
-Gotowa jak nigdy.
[Spoglądam na Klausa, ten jego złowieszczy uśmieszek dobrze znam.
Chłopaki prowadzą mnie na zewnątrz. Tam zatrzymuje się i wdycham bardzo smaczny zapach.]
-Nora wszystko w porządku?
- Co to za zapach?
-Teraz twoje zmysły są bardzo wyostrzone, czujesz ludzi, ich zapach, ich smak. Musisz równomiernie oddychać i się opanować, aby nie rzucić się na pierwszego napotkanego człowieka.
-Dobrze.
[Powoli ruszamy w stronę jednego z klubów, nie jedziemy autem bo Klaus chce abym trochę przywykła do zapachu ludzi. Kiedy na drodze napotykamy jakiegoś mężczyzne, zatrzymuje się i uważnie się mu przyglądam. Kiedy jest dosyć blisko czuje jak kły w ustach mi się wysuwają, w tym momencie Marcel znika a Klaus łapie mnie mocniej za rękę. W jednej sekundzie przygnieżdżam mnie do ściany.]
-Spokojnie skarbie.
[Serce znowu mi przyspiesza a w brzuchu nabiera się napięcie.]
-Posłuchaj mnie, zaraz wejdziemy do środka, staraj się od razu wszystkich nie zabić. Oddychać spokojnie.
-Dobrze.
-Będę cały czas przy tobie.
[Powoli zbliża usta do moich i je muska.]
-Chciał bym Cię teraz pocałować.
-Dlaczego tego nie zrobisz...?
- Na to przyjdzie jeszcze czas skarbie.
[Znowu bierze mnie pod rękę i wprowadza do jednego z wielu klubów, ten się różni tym że jest jednym z prestiżowych. Wchodzimy do srodka tam uderza we mnie zapach. Wspaniały, słodki i kuszący. Wchodzimy jeszcze głębiej. Nie jest mi łatwo się opanować, głowa zaczyna boleć a gardło robi się nieprzyjemnie suche. Klaus odwraca się do mnie i szepcze mi na ucho.]
- Na co czekasz? Smacznego.
[Szczerze to nie wiem jak się do tego zabrać. Widząc moje zakłopotanie Klaus robi pierwszy krok, rzuca się na jedną z tańczących na parkiecie dziewczyn. Krótka chwilę mu się przyglądam i robię podobnie z mężczyzną. Łapię go mocno za kark i wgryzam się mu w szyje. Krew tak jak poprzednim razem przynosi ukojenie mojemu gardłu.
Kilkanaście minut puźniej czuje się pełna, najedzona, po drugiej ofierze przestałam liczyć ale o dziwo wszystkie ciała zniknęły a balowicze dalej tańczą jak by nic się nie stało. Klaus bierze mnie za rękę i wprowadza ze sali. Na zewnątrz kierujemy się do domu.]
-I jak?
-Było wspaniale. Czuje się tak... Jestem...
-W euforii?
-Tak...
-Krew sprawia nam wielką przyjemność, sytość i przy tym można się nieźle zabawić.
-Potwierdzam...
CZYTASZ
Diamentowe serce
Fanfiction1# Diament 07.04.2020 1# Elijahmikaelson 26.08.2020 1# Różowy 04.03.2021 1# Elijah 21.06.2021 🔞 Co się stanie, kiedy z pozoru normalna dziewczyna, spotka na swojej drodze pierwotnego wampira? Jej cały świat wywróci się do góry nogami i nie dla tego...
