Miałam tak zły dzień, że się to w głowie nie mieści, ale niestety nie mogę wam o tym opowiedzieć, bo są to sprawy osobisto-rodzinne. I żeby nie było, nie jest to nic mega poważnego, jak teraz o tym myślę to nie wydaję mi się aż takie straszne.
Była dzisiaj okropna pogoda. Deszcz, zimno, ale najgorszy był wiatr. Beznadziejnie.
Ogólnie z niejedzeniem szło mi świetnie do godziny 20,kiedy to zjadłam dwie bółki T_T ostatecznie zmiesciłam się w limicie, ale mogłam się zmieścić mocniej. Rano wzięłam sobie ćwierć bułki z nasionami, na obiad był znowu żurek, ale zjadłam dosłownie kilka łyżek + Jajko gotowane. I to było tyle! Ale poszłam uszykować sobie kolację. Miała to być połówka bułki z nasionami, ale skończyło się na całej i w dodatku wepchnęłam jeszcze bułkę indyjską (z ostrą papryką).
Tak sobie myślę, że limity w mojej diecie są dość wysokie. Później będą trochę niższe, ale nadal.
Naprawdę dużo się dzisiaj u mnie działo, ale większość to sprawy, o których nie chcę pisać więc chyba skończy się na tym. Dzisiaj tak króciutko.
Waga 63,3kg
Co zjadłam
1,25 bułki z nasionami 214,8kcal (80g)
Baton 94kcal (40g)
Żurek 38kcal (10g)
Jajko 78kcal (60g)
Bułka indyjska 211kcal (50g)
Szynka łososiowa 17,4kcal (10g)
Razem 653,2kcak/700kcal
"Gdybym mógł cofnąć czas, naprawiłbym wszystko"
Don't Leave Me
