Lekarze skończyli operować mamę Yoony i Yuri. Jej zdrowiu nie groziło już nic złego. Przewieźli ją do jednej z wolnych sali szpitalnych i podłączyli do odpowiednich urządzeń. Yuri od razu weszła za nimi do sali i usiadła przy matce. Patrzyła jak jej serce bije na ekranie monitora i cieszyła się że wszystko dobrze się skończyło.
- Yuri - wbiegł do sali zdyszany Changkyun.
- Ciszej - uspokoiła go Yuri - dopiero ją przywieźli.
- Musimy jechać - przerwał jej Changkyun.
- Słucham?
- Yoona - próbował złapać oddech - Yoona chce się zabić, Minhyuk do mnie dzwonił.
- Tak będzie lepiej - odpowiedziała nie wzruszona Yuri zwracając wzrok na chłopaka.
- Czy Ty siebie słyszysz? - podniósł swój ton - Twoja siostra, twoja jedyna siostra chce sie zabić a Ty mówisz że tak będzie lepiej?
- Wystarczająco już zrobiła w swoim życiu złego.
- Kurwa - przeklnął chłopak pod nosem - a Ty nie zrobiłaś? cały czas obarczasz ją winą za wszystkie również Twoje błędy. Nie zmuszam Cię byś jej wybaczyła, tylko zrób wszystko by się nie stała tragedia - Changkyun podszedł do dziewczyny i delikatnie nią potrząsnął - ona Cię potrzebuje Yuri, jak nikogo innego w tym momencie. Jeśli to olejesz będziesz żałowała do końca życia że nic nie zrobiłaś.
- Nie mów mi co mam robić! - krzyknęła Yuri podnosząc się z krzesła.
- Co powiesz swojej matce? Że nic nie zrobiłaś by ją uratować? Jak spojrzysz jej po tym wszystkim w oczy gdy się obudzi i dowie się że jedna z jej córek nie żyje?!
Yuri patrzyła na Changkyuna, pomimo że udawała twardą i nie wzruszoną, dotknęły ją jego słowa. Nie chciała przybierać takiej twarzy, ale to ratowało ją przed wszystkim złym co szykowało dla niej życie. Ale tym razem chyba powinna przestać - i doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Nie chciała wybaczyć Yoonie, że naraziła życie ich mamy przez swój głupi romans, że straciła ojca bo nie potrafiła go przypilnować i straciła przez nią pracę. Ale zrozumiała że nie znajdzie wytłumaczenia na to jak pozwoli jej umrzeć, bo będzie dokładnie taka jak ona.
Spojrzała w stronę ich mamy. Jej mama zawsze uważała i myślała że one są blisko, gdy już były od siebie daleko. Ona zawsze dążyła do tego by spędzały ze sobą jak najwiecej czasu, gdy one w ogóle nie miały na to ochoty. Ona dbała o to by one dbały o siebie nawzajem, bo mają tylko siebie. Yuri odgrodziła od siebie Yoone wielkim murem i nie pozwoliła jej ani razu się wytłumaczyć, nie pozwoliła jej sobie pomóc gdy tego potrzebowała, odrzucała ją na każdym kroku. Czuła że to wszystko doprowadziło do sytuacji w której są teraz.
- Błagam, pomóżmy jej, nie zwalaj całej winy na nią - szepnął Changkyun widząc że w oczach Yuri tworzą się łzy.
Yuri patrzyła na Changkyuna i bała się przyznać mu rację. Nagle poczuła ucisk dłoni w której trzymała dłoń swojej mamy. Odwróciła się w jej kierunku ale ona nadal leżała nieprzytomna. Czuła, że ona wszystko to słyszała i dała jej znać co ma robić.
- Chodźmy - Yuri złapała za kurtkę puszczając dłoń mamy i wybiegając z sali, a Changkyun ruszył za nią.
***
- Minhyuk, przestań - krzyknęłam słysząc jak chłopak na przeciwko mnie zaczął odliczać do skoku - proszę przestań - delikatnie przesunęłam się w jego kierunku mocno się do niego przytulając - Ty na to nie zasługujesz.
- Zasługuje na to bardziej niż Ty Yoona - złapał mnie delikatnie za głowę i mocniej do siebie przytulił.
- Yoona! - usłyszałam głośny damski krzyk.
Podniosłam delikatnie głowę odsuwając się od Minhyuka i zobaczyłam biegnącą w naszym kierunku Yuri. Nie wierzyłam własnym oczom.
- Yoona, proszę Cie nie rób nic głupiego - zdyszana podbiegła bliżej nas - proszę - próbowała złapać oddech.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.