Rozdział XXXVIII

13.5K 317 94
                                        

Obudziły mnie dźwięki dochodzące z przedpokoju. Z wielkim trudem otworzyłam swoje zaspane oczy. Wstałam z kanapy jak najdelikatniej żeby nie obudzić Alice i poszłam w stronę dobiegających głosów.

Lecz to co zobaczyłam wmurowało mnie w podłogę. Ethan miał rozciętą brew i wargę, jego koszulka była porwana w kilku miejscach. U Chrisa natomiast z czoła i nosa sączyła się krew. Na policzkach miał kilka zadrapań na szczęście nie były one bardzo wielkie.
Liam miał wiele zadrapań i porwaną koszulkę.

W końcu odważyłam się odezwać.

-Boże co wam się stało?- zapytałam ze strachem.

Chłopaki spojrzeli na mnie i nagle spuścili głowy w dół.

-Kiedy wracaliśmy teraz do domu napotkaliśmy na drodze sześciu facetów. Japierdole wyglądali jakby byli na sterydach. My się nic nie odzywaliśmy, ale oni nas zaczepili i była bójka- powiedział Liam.

Stałam i patrzyłam na nich z bólem.
Po co oni się dali sprowokować. W dodatku widać że są najebani, że ledwo na nogach stoją.

-Chodźcie, pójdziemy do kuchni bo wyglądacie koszmarnie.

-Dzięki- powiedzieli w tym samym momencie.

Kiedy byliśmy w kuchni poszłam do łazienki po apteczkę. Gdy byłam już przy chłopakach zaczęłam opatrywać każdemu rany. Zauważyłam że najwiecej niestety miał ich Chris.

Gdy w końcu oparzyłam wszystkie rany podeszłam do swojego zielonookiego bruneta i wtuliłam się w niego. Nie musiałam długo czekać, aby poczuć na swoich plecach jego dłonie.

Z niechęcią odsunęłam się od niego i spojrzałam na każdego po kolei po czym powiedziałam.

-Liam, Alice śpi na kanapie lecz tam się za bardzo nie zmieścisz. Idź z Ethanem do pokoju gościnnego, a ty Chris idź do mojego i połóżcie się spać.

Każdy kiwną głową na znak zgody i rozeszli się do pokojów. Ja natomiast położyłam się obok Alice i poszłam dalej spać. Choć było to bardzo trudne po nieokreślonym czasie usnęłam z myślą o chłopakach i tej nieszczęsnej bójce.
•••••

Obudziłam się przez spadniecie z kanapy. No tak, nie ma się co dziwić. Alice tak się rozjebała na tej kanapie, że mnie zwaliła.

Z wielkim bólem dupy wstałam z podłogi i pomaszerowałam do kuchni, gdzie od razu wstawiłam wodę na herbatę i zaczęłam robić śniadanie.

Kiedy śniadanie było gotowe zjadłam swoją porcję i poszłam do swojego pokoju gdzie spał Chris. Wchodząc do pomieszczenia zobaczyłam mojego mężczyznę śpiącego.

Podeszłam do łóżka, usiadłam i zaczęłam go delikatnie szturchać.

-Skarbie wstajemy- powiedziałam.

Chłopak zaczął mruczeć pod nosem i coś mamrotać. Po chwili otworzył jedno oko i patrzył nim na mnie.

-Zostało Ci jeszcze jedno oczko do otworzenia- dodałam głaszcząc go po policzku.

Gdy otworzył już drugie oko podniósł się do siadu co widać przyprawiło go o nie mały ból.

-Chodź tutaj do mnie- wychrypiał rozkładając ręce.

Od razu usiadłam na jego kolanach i wtuliłam się w niego. Na swoich plecach poczułam dłonie zielonookiego.

-Boli Cię brzuch?- zapytałam.

Kilka godzin temu jak go opatrywałam miał cały brzuch w ranach. Już się martwiłam że będzie trzeba co niektóre rany zszywać. Lecz nie były na tyle głębokie.

-Nie boli, jest dobrze.

-Jak to nie boli widać, że proste czynności sprawiają ci ból. Nie udawaj że jesteś twardą skałą, przede mną niczego nie ukryjesz.

-Tak na prawdę to boli jak cholera. Ale nie chce być mięczakiem, tym bardziej przed tobą. Nie chce okazywać słabości. W końcu jestem mężczyzną, raczej to ja powinienem być twardy bo mam ciebie. A to się wiąże z tym że muszę o ciebie dbać i cię chronić- powiedział w moje włosy.

Odsunęłam głowę tak abym mogła na niego patrzeć. Spojrzałam w te jego zielone oczka, które jak widzę nogi mam jak z waty.

Położyłam dłoń na jego policzku i zaczęłam robić niewielkie kółeczka, po chwili pocałowałam go w usta. Od razu go odwzajemnił, poczułam język na dolnej wardze.

Rozchyliłam usta przez co w mojej buzi toczyła się walka języków. Którą jak zwykle przegrałam.

Nim się zorientowałam siedziałam bez koszulki. Chris ścisnął moją prawą pierś na co mimowolnie jęknęłam mu w usta.

-Kocham Cię- wyszeptałam pomiędzy pocałunkami.

-Ja Ciebie też kocham- odparł.

-Dobra skarbie, wstajemy i idziemy na śniadanko.

-No ale coś zaczęliśmy.

-Chris jesteś cały poobijany i widać, że nie czujesz się najlepiej z bólem jaki masz. Jak wszystko się zagoi i nic nie będzie cię boleć to wtedy to dokończymy.

-Ehh, no dobrze niech będzie.

-No to podnoś tyłek i idź na śniadanie, ja idę obudzić chłopaków- powiedziałam i ostatni raz go pocałowałam.

Po wyjściu z pokoju poszłam do drugiego w, którym spali chłopcy. Gdy już byłam w środku podeszłam do łóżka. Położyłam się obok Ethana i zaczęłam mówić.

-Bokserzy proszę kurwa wstawać i zapierdalać na śniadanie. I kurna proszę nie odmawiać tylko iść wpierdalać- powiedziałam prosto do ucha kuzyna.

-Kurwa mać nie krzycz mi do ucha idiotko. Cholera głowa mi pęka- wymamrotał Eth.

Liam zaczął coś tam mruczeć i przeklinać pod nosem.

-Dobra przestańcie pierdolić, podnoście dupy i na dół na śniadanie.
                          •••••

Cały dzień spędziliśmy na oglądaniu wspólnie filmów.
A gdy na zegarku wybiła godzina 3:00 postanowiliśmy iść spać.

Położyłam się obok Chrisa, wtuliłam się w niego i zasnęłam.

———————————————————
Dziękuje kochani za 3 tysiące wyświetleń. Bardzo jestem szczęśliwa, że tak wiele ludzi już czyta moje opowiadanie.
Kocham Was !!!!

Forget about meOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz