42

518 44 29
                                        

//godzina 9.00//
¥Dabi pov¥
Około godziny dziewiątej zaczęliśmy szykować się do wyjścia, aby nie spóźnić na nasz ślub. Toga zabrała ze sobą związanego i zakneblowanego księdza Akutagawę (przepraszam, ale za dużo bsd), zaś Twice niósł obrączki. Ja niosłem mojego narzeczonego na rękach i czekaliśmy wszyscy, aż Kurogiri łaskawie odłoży pie*dolone szklanki i otworzy portal.
T- ku*wa jego mać! Kurogiri otwieraj ten zje*any portal bo ci wpie*dole!
Po chwili ksiądz zdjął sobie jakoś knebel
Ka- chętnie pomogę temu chłopakowi z mopem na głowie... ja powinienem gonić teraz pieprzonego tygrysa, a nie udzielać gejowskich ślubów!
D-  Toga ogarnij tego księdza, który zachowuje się jak pies ze wścieklizną
To- masz na myśli tego chłopaka, którego kiedyś porwaliśmy?
D- Toga ja- tak między innymi jego też...
Toga szybko wepchnęła mu knebel do ust przez co on siedział już cicho.
D- Kuro otworzysz ten portal?
K- niech wam będzie...
Po chwili Kurogiri łaskawie otworzył portal przez, który wszyscy weszliśmy i znaleźliśmy się w opuszczonym domu, który służył nam za kościół.

//w "kościele"//
Kiedy już dostaliśmy się do pouszczonego domu to nikogo tam jeszcze nie było co powoliło nam się przygotować do wesela.
¥Tomura pov¥
Kiedy weszliśmy do opuszczonego domu postanowiłem szybko podejść do jakiegoś upośledzonego księdza.
T- jesteś chu*em... a na księdza mi nie wyglądasz, prędzej na jakiegoś upośledzonego wampira.
Kopnąłem go w twarz tak, że jego zje*any knebel mu wypadł.
Ka- czy wszyscy muszą mnie mieć za wampira albo księdza wlbo ch*j wie co jeszcze?!
T- krzykliwy, wampirzy, ksiądz...  bardzo ku*wa ciekawe. Toga skąd ty go wzięłaś?!
To- ja? Z Yokohamy ^^
T- skąd do ch*a?!
Ka- a gdzie ja jestem?
T- zamknij ryj wampir!
Ka- nie jestem wampir ty mopie nie dorobiony umysłowo!
Kiedy Dabi to usłyszał ewidentnie się wkurzył i podszedł do niego  i tak go zdzielił z liścia, że na jego twarzy pojawił się wręcz siny ślad na czego widok się zaśmiałem.
Ka- nosz kur...
D- nie dokańczaj jeśli ci życie miłe -.-
T- no i czasem umiesz być dla kogoś chu*em...
D- no tak... a co to źle?
T- w żadnym bądź razie... to bardzo dobrze
D- no to dobrze...
To- ej wiecie, że zostało pół godziny? Już goście się schodzą, a wy lejecie i wyzywacie biednego księdza...
T- biedna to ty będziesz jak się nie zamkniesz krwiopijco
Toga tylko z fochem na twarzy poszła się przytulić do Twice'a. Jednak ja spojrzałem na drzwi przez które serio wchodzili goście i siadali na krzesłach. Ja jednak stanąłem za Dabim i się w niego wtuliłem trochę zestresowany. On zaś pogładził mnie po włosach.
D- nie stresuj się... będzie dobrze^^
T- mhm...
Uśmiechnąłem się delikatnie, ale nadal za nim stałem.

************************************
Przepraszam, że wczoraj bez rozdziału, ale choroby się nie wybiera...
Mam nadzieję, że rozdział jest git.
Do następnego ^^

shigadabi i powalone weseleOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz