Oglądała go tańczącego każdej nocy, znając każdy jego ruch. Jedyna rzecz, o której nie wiedziała, to taka, że on o tym wiedział.
Opowieść o miłości do samego siebie i samozniszczeniu.
Original Author: @stereoids
Cover: @feel_the_death
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
세 글자
O trzeciej nad ranem June nie odważyła się zamknąć oczu.
Prawie jakby była zaprogramowana, jej system przyspieszał, energia wzrastała do szalonego poziomu za każdym razem, gdy słońce ukrywało swoje promienie. I wyglądało na to, że dzisiejszej nocy będzie kolejna walka ze światłem dziennym – czy będzie w stanie nie zasnąć wystarczająco długo, by to zobaczyć?
Odpowiedź została wkrótce udzielona, przez telefon brzęczący tuż przy jej uchu, a nieznany numer dzwoniącego pojawił się na ekranie.
– Halo? – odpowiedziała, ścierając sen z powiek.
- June?
Jej brwi się zmarszczyły w zakłopotaniu, kiedy zdała sobie sprawę, do kogo należał głos. Był miękki i spokojny, niemal melodyjny.
- Jimin? – odrzuciła kołdrę i podniosła się.
To było wtedy, gdy jej umysł zastanawiał się, jak w ogóle udało mu się zdobyć jej numer, ale zagadka została szybko rozwiązana, gdy pojawiła się możliwość, że Jimin zapytał o to Namjoona.
- Jest trzecia nad ranem, czego, u licha, możesz ode mnie chcieć?
- Randkę.
Co? Czy dobrze usłyszała? A może zostało zagłuszone przez głośne motyle krążące po wnętrzu jej ciała?
- Może zjemy razem lunch. Jest naprawdę niesamowite miejsce, w którym serwują jedne z najlepszych potraw, jakie kiedykolwiek próbowałem. Albo, jeśli chcesz, możemy zamiast tego wybrać się na spacer po parku.
June nie widziała go przez ekran swojego telefonu, ale mogłaby przysiąść, że albo machał rękami w powietrzu, albo spocił się z nagłymi rumieńcami ciepła na policzkach.
- Tylko jeśli jesteś wolna, oczywiście! Nie chciałbym przerywać żadnego z twoich planów na ten dzień.
Brzmiał nieśmiało, jakby żałował decyzji, którą podjął, by zadzwonić do June, ponieważ nie odpowiadała mu ani słowem.
Ale żeby uspokoić jego gorączkowe myśli, jedyne, co musiała zrobić, to udzielić prostej odpowiedzi, słowa zawierającego nie więcej niż trzy litery alfabetu, ale wszystko to wydawało się zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.
- Rozumiem, jeśli nie chcesz, albo jesteś zajęta, może uda nam się zaplanować to na kolejny dzień...
Zorientowawszy się, że prawdopodobnie znów przesadzała, przełknęła ślinę, żeby zwilżyć gardło i małym wdechem zdołała odepchnąć gonitwę myśli i co jeśli na chwilę.
- Tak.
To było.
- Czekaj. Co?
- Powiedziałam, tak – uśmiechnęła się. – Pójdę z tobą na randkę.
I z małym śmiechem tchniętym do telefonu, Jimin zakończył rozmowę miękkim i prostym – O-okej.