Oglądała go tańczącego każdej nocy, znając każdy jego ruch. Jedyna rzecz, o której nie wiedziała, to taka, że on o tym wiedział.
Opowieść o miłości do samego siebie i samozniszczeniu.
Original Author: @stereoids
Cover: @feel_the_death
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
토끼 미소
Zapominanie pojawiło się wraz ze zmianami we wzorcach i rytmach mowy osoby. Pojawia się senność, powszechne uczucie smutku lub pustki, a czasem drażliwość, brak apetytu i zawroty głowy. Utrata zainteresowania lub przyjemności, potem drżenie i chwiejne chodzenie na własnych dwóch nogach. Połącz to wszystko razem, a uzyskasz skutki uboczne leków ogólnie nazywanych Alprazolamem i Kodeiną.
Tak przynajmniej jeden lub dwóch lekarzy powiedziało June. A może trzech?
Nie mogła liczyć, kiedy wszystkie wypowiedziane przez nich słowa brzmiały tak samo.
Zdolność do skupienia się pozostała tak daleko, a wszystko, co robiła, to patrzenie w oczy tego, kto do niej mówił, odgłosy szpitala, w którym się znajdowała, były jakoś rozmazane, ściszone, jakby jej uszy zaczęły gubić słuch.
Powodem tego nie był brak snu, nawet te różne głosy i dzwonienie telefonów, ale raczej niegasnący strach przed usłyszeniem czegoś gorszego niż to, co już usłyszała – Jimin mógł umrzeć, miał niesamowite szczęście, że pozostał przy życiu.
Postanowiła więc utopić swoje myśli w taniej kawie z jednego automatu, czekając na pielęgniarkę, lekarza, kogoś, kto po nią wróci i powie, że może zobaczyć się z Jiminem.
Ale nikt nie wrócił.
A ona siedziała i czekała na niewygodnych plastikowych krzesłach przez sekundy, minuty, godziny, kto wie, kiedy kawa w jej dłoni powoli zaczęła stygnąć.
Trzecia kawa w gardle i nadal smakowała jak gówno.
Z jakiegoś powodu chciała się wyrwać i wyjść z poczekalni zaczerpnąć świeżego powietrza, zdystansować się od tego, który jednocześnie jest przede wszystkim sterylny, smutny i chory.
Ale myśl o zamarznięciu na śmierć sprawiła, że cofnęła się na chwilę, jej ciało prawdopodobnie nie wytrzymałoby zimy i jej zimnej bryzy.
Chociaż szpital musi mieć coś w rodzaju salonu, w którym pacjenci mogliby zebrać myśli, z dala od brzęczących maszyn przyczepionych do tego, co dla niektórych wydawało się ich jedyną niefortunną rzeczywistością.
Wstała więc, rzuciła pusty kubek po kawie na dno kosza i poszła korytarzem.
June zaglądała przez wszystkie uchylone drzwi, aż znalazła pokój, którego szukała - salon, ale nieco inny niż w domu. Poza dużymi oknami, przez które wpadało światło, wszystko wciąż wyglądało na ciemne, zacienione i... przede wszystkim smutne.
Mały telewizor, kilka krzeseł poukładanych i stoliki porozrzucane z ludźmi ubranymi w fartuchy – to wszystko, co było.
Można by się spodziewać, że będzie przytulniejszy, ale brakowało mu tylko sterylnego zapachu, wszystko inne nadal wyglądało jak szpital.