2.18| Biały Mercedes

550 46 36
                                    

Przesiedziałam praktycznie cały następny dzień z Kurczakiem jedząc lody oraz oglądając przy tym jakieś głupie filmy.

Mimo tego, że Krystian starał się robić wszystko, żeby odciągnąć moje myśli od zdarzeń z dzisiejszej nocy, to i tak cały czas wracałam do nich.

Było lekko po dwudziestej, siedzieliśmy z Kurczakiem na kanapie, kiedy usłyszeliśmy dźwięk przekręcania klucza w drzwiach. Zaraz po tym Gierakowski niemal wbiegł do swojego mieszkania.

Kiedy tylko go zobaczyłam od razu wstałam z kanapy i pobiegłam do niego, żeby go przytulić.

Wtuliłam twarz w jego ciepłe ciało a on przyciągnął mnie do siebie mocno trzymając przy sobie. Oparł swoję brodę o czubek mojej głowy i delikatnie pocierał moje plecy dłonią.

— Proszę Cię, nie zostawiaj mnie już samą.- Wymamrotałam z twarzą w jego bluzie.

— Spokojnie, jestem tutaj i nigdzie się nie wybieram.- Powiedział brunet.

— Możemy pogadać na chwilę? W sensie ja się i tak zaraz zwijam a myślę, że trzeba było to omówić.- Powiedział Kurczak, wstając z kanapy i podchodząc do nas.

— No luźno. Zaraz przyjdziemy, daj nam chwilę.- Powiedział Gierakowski, znikając z Kurczakiem w korytarzu między pokojami.

Po paru minutach wrócili do salonu. Po Gierakowskim było widać, że nie był zbyt zadowolony.

Pożegnaliśmy się z Kurczakiem i zostaliśmy sami w mieszkaniu.

— Przepraszam, że zjebałam Ci wyjazd. Pewnie chciałem zostać do końca na wszystkich koncertach.- Powiedziałam, opierając głowę o jego ramię gdy siedzieliśmy na kanapie.

—No co ty. Jakbym mógł to w ogóle bym wrócił jeszcze wczoraj. Miałem szczęście, że otwierałem koncerty dzisiaj i zaraz po moim mogłem się zwinąć do Łodzi.- Powiedział oparty policzkiem o moją głowę.

— O czym rozmawiałeś z Krystianem?- Podniosłam wzrok na niego.

— No o tej nocy. Powiedział, że jak podjeżdżał pod mieszkanie to widział Białego Mercedesa wyjeżdżającego na pełnej piździe. Nie mówił o tym wtedy jak zadzwonił powiedzieć, że już przyjechał bo wiedziałby, że ostro bym się wkurwił.

— Czyj jest biały Mercedes?

— Bartka.- Westchnął.

— Bartka? Jakiego kurwa Bartka?

— Tego z którym zaczynałem robić muzykę. Nie chciałem Ci o tym mówić, żebyś się nie martwiła, ale skoro Ciebie też już to dotknęło to wypadałoby Ci o tym powiedzieć. W każdym razie pamiętasz napewno to jak siedziałem pół przytomny przy Dodge'u, no to on mi tak zajebał o te drzwi.

— Co ty pierdolisz.- Spojrzałam na niego z wytrzeszczem.— Czemu ty tego nie chcesz zgłosić na policję, przecież to by wszystko załatwiło.

— Nie mogę tego zrobić bo sam się wpierdole. Ola musisz zrozumieć, że to nie jest takie proste jak się wydaje. Ja i Kurczak po prostu będziemy musieli z nim „porozmawiać" w najbliższej przyszłości.- Powiedział brunet.

— Krystian ty wiesz, że to nie jest najlepsze rozwiązanie...

— Po koncercie Multiego jutro na SB Rychliki do nas przyjeżdżają, bo jakoś później tak średnio jest okazja.- Krystian zmienił temat wstając z kanapy.

Martwiło mnie to, że traktował tą sprawę tak błaho. Oprócz tego męczyła mnie jeszcze jedna myśl. Co takiego sam Krystian musiał zrobić, że bał się iść z tym wszystkim na policję.

— Do „nas"? Czyli rozumiem, że w sumie to już mieszkamy razem.- Zaśmiałam się, odwracając głowę w jego stronę.

— Ej ale szczerze zacząłem już o tym trochę myśleć, musimy coś ogarnąć z tym.- Uśmiechnął się idąc w stronę kuchni.

— Ale napewno w Łodzi, zostajemy tutaj.- Uśmiechnęłam się.

                             
                                    ***

— Przyjechali już?- Krzyknęłam z łazienki kończąc robić makijaż.

— Chyba ta, czekaj.- Powiedział Krystian. Zaraz po tym usłyszeliśmy dzwonek do drzwi i szczekanie psa, który pierwsze co to pobiegł zobaczyć kto przyszedł.

— No hello hello, witam Państwa Gierkowskich.- Usłyszał śmiech Michała z salonu.

— Siemanko, cześć.- Powiedziałam wychodząc z łazienki i przeczesując delikatnie włosy palcami.

— Hej, hej.- Uśmiechnęłam się Zuzia, witając się ze mną.- Kupiłam nam wino, mam nadzieję, że lubisz czerwone.- Uśmiechnęła się brunetka.

— Jak najbardziej.- Również odpowiedziałam uśmiechem.— To chodź ze mną do kuchni po otwieracz i kieliszki.- Dodałam kierując się w stronę aneksu kuchennego.

— Oo widzę, że jednak macie klamki w oknach, a to niespodzianka.- Zaśmiał się Michał.

— Michał, to było śmieszne w zeszłym miesiącu.- Zuza przewróciła oczami na co ja lekko się zaśmiałam.

— Ty, nie wiedziałem, że sobie pieska sprawiliście.- Powiedział Multi siadając na kanapie i delikatnie głaszcząc spaniela po głowie.

— To nie nasz tylko mamy Krystiana, ale zatrzymał się u nas na tydzień, w sensie nie u nas tylko u Krystiana.- Poprawiłam się idąc z kieliszkiem w ręce do salonu.

Krystian z Michałem sączyli whiskey a ja z Zuzą piłyśmy wino i gadałyśmy o głupotach. Brakowało mi takich spotkań po prostu w gronie najbliższych znajomych.

Ostatecznie nasze spotkanie skończyło się tak, że Zuza i Michał zostali na noc, ponieważ ani on ani ona nie byli w stanie prowadzić, przez wypite procenty.

W takim towarzystwie spędziliśmy ostatnie dni Sierpnia.

Narcyz || Chivas Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz