Dzień, dwa, trzy...zajęło mi to trzy dni. Trzy dni na zrozumienie, że jestem gotowy przeczytać kartkę, która zostawiła mi Alexis.
Bałem się? Ale czego? Odrzucenia? Informacji, jakich nie chciałem widzieć? Czy może czegoś innego? Czegoś, czego nie chciałem widzieć. Ja się nie bałem. Ja, kurwa, srałem w gacie.
Wiedziałem, że Alexis mnie nie zdradza, ale... no właśnie, ale. Dlaczego miałaby być złym człowiekiem? Dlaczego tak bardzo obawiałem się prawdy. Nie rozumiałem. Myślałem, że to koniec. Kolejna osoba, która po prostu się mną pobawiła i odrzuciła.
To moja Alexis. Ona nie mogłaby zrobić mi czegoś takiego. Nie chciałaby. Nie potrafiłaby. Więc czemu wciąż myślę, że to co zobaczę na kartce, zniszczy wszystko co starałem się z nią zbudować. Dlaczego wciąż, pomimo tylu zapewnień, nie mogę uwierzyć w to, że jest w stanie zostać?Oparłem się plecami o blat, patrząc na kartkę, która znajdywała się na stole. Po wyjściu Alexis, nie przeczytałem ani słowa.
Widziałem, że list nie ma jednej, a dwie strony. W zasadzie była to kartka wyrwana z zeszytu. Pierwsza czysta strona, miała na sobie imię, Edward. Kolejne zaś, były zapisane po same rogi. Widziałem odbity tusz, poplamione kanty, zagniecenia...wszystko co wskazywało na emocje, jakie towarzyszyły Alexis, gdy to pisała.Przegryzałem niespokojnie usta, myśląc o tym, co się stanie, gdy ją przeczytam.
Jesteś mężczyzną, Michael. A to tylko kawałek papieru. Weź się w garść i nie zachowuj jak idiota.
Gwałtownie odbiłem się od stołu i ruszyłem w stronę kartki. Jestem facetem, dam rade przeczytać kilka słów.
Gdy tusz zaczął być wyraźniejszy, zawróciłem, idąc w stronę odtwarzacza muzyki. Chciałem puścić coś z gramofonu, lecz podatnik razem doszukała go Alexis. Nie mógłbym słuchać z niego muzyki...więc połączyłem się telefonem z wieżą i puściłem ,,Violent Crimes'' od Kanye Westa.
Gdy muzyka zaczęła grać, przymknęłam powieki, biorąc głęboki wdech i ruszając w stronę mojego strachu.
Usiadłem na kanapie, opierając łokcie o kolana. Chwyciłem kartkę, uważając na to, aby się nie otworzyła. Nie przeraża mnie list, tylko...tylko oglądam, jak piękne ma pismo Alexis. Musiała napisać to piórem. Tak, zdecydowanie. Atrament jest wyrazisty i...i chyba powinien już to przeczytać.Trzęsącymi się rękoma, otworzyłem kartkę, widząc przed sobą masę przekreślonych słów, pogrubionych i...widocznych śladach po...płaczu, a może wodzie? Nie wiem.
Położyłem dłoń na usta, czując jak zimna jest.
Literki rozmazywały mi się przed oczami, tworząc jedną całość. Niektóre słowa wydawały się nieczytelne, przez atrament, który się wylał, lecz nie chciałem się przekonywać przed poznaniem całej historii.
Wziąłem głęboki, przerywany oddech i wziąłem się w garść.,,Cześć, Tato...''
Ta część sprawiła, że moje serce doznało ulgi i ogromnego bólu. Jak mogłem posądzić mojego króliczka o coś takiego. Jestem idiotą.
Jednak, ta część listu, wcale nie powinna dać mi ulgę.
***Wbiegłam do pokoju, rozglądając się na boki. Książki, zdjęcia, idealnie poukładane ołówki, rysunki... Zacisnęłam mocno szczękę, starając się oddychać nosem.
Ja wcale nie mam ataku paniki, to tylko głupie duszności, nie mające prawa działać. To tylko myśli, które zaraz miną...
Spojrzałam na zeszyt, który służył mi do notowania. Rozpisywałam w nim plan dnia, rysunki i inne rzeczy, które teraz nie miały znaczenia.
Podbiegłam do biurka i usiadłam, starając się nie panikować. Przecież go już ze mną nie ma. Dlaczego wciąż to mi się przytrafia?
Jakiś idiota musiał złapać mnie za rękę i powiedzieć to samo. Nie powinno to na mnie tak działać. A jego wiadomości. Wciąż je przeglądam.

CZYTASZ
Ulubiony Plan B
RomanceMichael, prezes firmy BB ( Bezpieczny Budynek ) człowiek, który w krótkim czasie osiągnął ogromny sukces. Zajęty pracą Michael potrzebuje asystentki, ponieważ już sam nie daje rady, lecz jego nowa asystentka okazuje się dziewczyną z klubu. Michael...