GWIAZDKUJCIE + NAJLEPSZY KOMENTARZ=DEDYKACJA.:)
+ proszę klikajcie "obserwuj".
++ zapraszam na mój drugi blog "Dear Future Husband"
Kończąc piec już drugie ciasto, postanowiłam, że to najwyższy czas aby iść do domu. Jest już ciemno i chociaż nienawidzę tej pory dnia, to nie zamierzam wracać autem, chce na spokojnie móc przemyśleć sobie dzisiejszy incydent. Poza tym postanowiłam, że zadzwonię do Harrego. Jego wiadomości mieszają mi w głowie, bo mimo wszystko on nie powinien pisać do mnie takich uczuciowych rzeczy, w sumie to ja również nie jestem bez winy. Powinnam zwrócić mu uwagę, ale nie kryję, że jego słodkie słówka i fach w mowie podbudowuje mnie i pozwala uśmiechnąć się do telefonu na widok nowej wiadomości od niego. Widzę w nim przyjaciela, kogoś takiego jak Peter'a tylko, że w wersji internetowej.
-Powinnam już iść Kate.-wycieram dłonie w ściereczkę, którą odwieszam na mały wieszak za sobą. Rozpuszczam związane w kucyka włosy, nakładając gumkę na nadgarstek. Nadal nie mogę uwierzyć, że nakazała mówić do siebie po imieniu, ponieważ jak twierdzi "jest w kwiecie wieku" cokolwiek to oznacza.
-Nie spróbujesz ciasta?-widzę zawód w jej spojrzeniu i choć czuję rozczarowanie swoją osobą, wiem, że pora abym wyszła.
-Odwiedzę Cię jutro po zakończeniu roku, będziemy miały więcej czasu dla siebie.-całuję jej policzki, chwytając torebkę z krzesełka. Zawieszam ją przez ramię i kieruję się w stronę wyjścia, aby założyć buty.
-Muszę zadzwonić po Tony'ego.-informuje na co w moim gardle staje gula.
-Nie musisz się fatygować. Sama do niego zadzwonię a Ty idź odpocznij.-nakazuje na co śmieje się i przyciąga do uścisku.
-Uważaj na siebie i staraj się nie wdawać w kłótnie z ojcem.-wywracam oczami i ostatni raz całując jej policzek, wychodzę. Letni powiew wiatru sprawia, że mimowolnie się uśmiecham na dochodzącą do mnie informację, że jutrzejszy dzień jest zakończeniem pieprzonej drugiej klasy. Sama nie potrafię wyrazić jaka jestem szczęśliwa nie musząc chodzić do tego cyrku na kółkach.
Odganiam od siebie te myśli, w momencie, w którym mój telefon zaczyna wibrować. Zerkam na wyświetlacz i lekko drżę na zdjęcie mojej rodzicielki. Ojciec jej pewnie nagadał jak bardzo beznadziejna jestem.
Odbieram z lekkim wahaniem.
-Cześć Melanie.-odpowiadam tym samym nie starając się nawet o miły ton. Ostatnio wydała mnie w ręce potwora gorszego niż nie jeden z horrorów, więc niech się nie dziwi moją obojętnością.-Twój tata dzwonił. Mówił, że Tony pojechał po Ciebie a Ty wyparowałaś. Oszukałaś Kate mówiąc, że zadzwonisz.-wywracam oczami. Nie mam 10 lat.
-Mamo nie chce rozmawiać na ten temat. I tak za niedługo będę w domu.-informuje ją na co wzdycha.
-Zadzwoń do mnie jak dojdziesz, dobrze?
-Przemyślę sprawę.-sapię rozłączając się. Mam dość tej całej paranoicznej sytuacji.
Nie chowając telefonu, wybieram numer Harrego. Dziwie się, kiedy nie odbiera kilka razy z rzędu, jednak nie chce do niego zbyt wiele razy dzwonić, zdając sobie sprawę, że nie jestem jedyną jego klientką .
Skręciłam w uliczkę, prowadzącą prosto do mojego domu, kiedy czarne znajome auto zatrzymuje się zaraz przy krawężniku. Okna się rozsuwają a ja mogę zobaczyć czuprynę Peter'a.
-Zerwałem z Bob'em, okazał się chujem, bo swojego nie miał, mam zamiar się najebać, też chcesz?-śmieje się głośno i ignorując głos rozsądku, wchodzę do auta. Zamykam za sobą drzwi, zapinając od razu pasy. Kiedy w aucie panuje głośna muzyka a ja zdaje sobie dopiero po dłuższym czasie sprawę, że na tylnych siedzeniach siedzą dwie osoby, mój telefon postanowił ożyć a na wyświetlaczu zagościł numer Harrego. Łapię głośny oddech nie kontrolując ciarek, które przeszły po karku, odbieram.
-Melanie? Czy coś się stało?-pomimo panującego w aucie chaosu, doskonale słyszę jego głos. Jest lekko chropowaty, męski, dający świadomość, że rozmawiam z kimś, kto wie co robi i jest pewny siebie.-Mel? Dlaczego nie jesteś jeszcze w domu? Zbliża się godzina 23.-chce coś powiedzieć, cokolwiek ale wrażenie, że nie wtopię się w jego oczekiwania, przytłacza mnie, dlatego szybko wciskam czerwoną słuchawkę, całkowicie wyłączając telefon. Wiem, że to co robię jest moim gwoździem do trumny, ale kto powiedział, że zamierzam siedzieć bezsilnie w domu i płakać w poduszkę? Zbyt wiele razy to robiłam. Czas odbić piłeczkę.
☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺
Cześć moje cudowne kwiatuszki.
Jak mijają Wam wakacje?
Chciałabym serdecznie podziękować za zeszłe gwiazdki i komentarze. To cudowne czytać tyle miłych słów na temat swojej pracy. Jestem amatorką i nadal się uczę, dlatego tak wiele dla mnie znaczą Wasze opinię.
Proszę Was o to, aby za każdą gwiazdką szedł komentarz. Kilka słów.
Dziękuję, kocham Was mocno xx
CZYTASZ
Telefon zaufania |h.s|
FanfictionOna była zakompleksioną dziewczyną potrzebującą pomocy i kogoś kto mógłby ją wysłuchać. On był pracownikiem telefonu zaufania. Co się stanie, kiedy świat siedemnastoletniej Melanie Carter, zwanej jako dziewczyny bez nazwiska, zderzy się ze światem H...
