✉37

10.9K 1K 87
                                        

GWIAZDKUJCIE

KOMENTUJCIE

OBSERWUJCIE MÓJ PROFIL

KOCHAM XX


✉ Pete : Puk puk

✉ Ja : Serio Pete serio.

✉ Pete : Puk puk

✉ Ja : Nie chce się w to bawić.

✉ Pete : Puk puk

✉ Ja : Pewnie! Ignoruj mnie i moje zdanie. Cholerka jesteś jak mój Ojciec w tym momencie.

✉ Pete : Puk puk.

✉ Ja : Ileż można, nawet próby nawiązania rozmowy nie pomagają.

✉ Pete : Otwórz te jebane wirtualne drzwi i mnie nie wkurwiaj!

✉ Ja : Otwarte, kto tam?

✉ Pete : Depresja. Dawno suki u mnie nie było.

✉ Ja : Będę za 5 minut.

Nie łudzę się w pukanie do drzwi. Wiem, że Peter mi nie otworzy a poza nim nie ma nikogo w domu. Zamykam za sobą masywną pokrywę wbiegając od razu do góry. Wchodzę do pokoju przyjaciela a widok jaki zastaję łamie mi serce. Jego szczupłe ciało siedzi skulone w kącie a dookoła walają się zużyte chusteczki. Stoję w miejscu dość dłuższą chwilę łudząc się, że zwróci na mnie uwagę, jednak to się nie dzieje. Chłopak chlipię w swoje ręce tak głośno i gwałtownie, że przez chwilę zastanawiam się czy dobrą decyzją nie będzie wezwanie pogotowia, aby nie podali mu jakiegoś środka uspokajającego.

-Kochanie.-szepczę najdelikatniej jak potrafię. Boje się, że choćby najbardziej głośny dźwięk mógłby go spłoszyć albo rozbić o wiele bardziej niż teraz. Kucam przy jego szczupłym ciele i nie mówiąc już nic więcej po prostu przytulam. Głaszczę jego plecy myśląc, że to cokolwiek pomoże, jednak jest odwrotnie. Ciałem Peter'a przechodzą dreszcze zapowiadające ponowny atak płaczu i właśnie tak się dzieje. Chłopak płacze coraz mocniej i żałośniej a ja nie mogąc wytrzymać jego łez, zaczynam robić to z nim. Płaczę jak małe dziecko tuląc rozdygotane ciało najważniejszego człowieka w moim życiu tak jakby miał zniknąć za chwilę.

-Dlaczego płaczesz?-ledwo daję radę usłyszeć jego wypowiedź. Ocieram łzy przyjaciela zapominając o tym, że sama ledwo łapię oddech.-Przestań Mel.-chłopak otula mnie męskim uściskiem przez co płaczę coraz mocniej. Dlaczego on troszczy się o mnie nawet w momencie, w którym jemu jest źle?

-Twoje łzy łamią mi serce, proszę nie płacz już.-szepczę do niego, przytulając się mocniej.-Powiedz mi co się stało.-proszę.

-Josh ze mną zerwał. Powiedział, że zbyt dużo czasu poświęcam innym a dla niego znajduję minuty.-łka a ja czuję jakby ktoś trzymał w garści moje serce, zgniatając je raz za razem.

To moja wina.

To ja odciągałam Peter'a od Josh'a.

To wszystko moja wina.

-Nie próbuj się nawet obwiniać.-chłopak wyciera opadające jak z wodospadu łzy, wstając z ziemi i kierując w moją stronę dłoń, którą chwytam. Przyjaciel podciąga mnie ku górze, kierując nas razem na dół w stronę barku na alkohole jego rodziców.

-Nie powinieneś tego brać.-mówię wprost.

-Dlaczego? Wątpię aby nienawidzili mnie bardziej niż dotychczas.-prycha żałosnym śmiechem otwierając jedną z najdroższych wódek jakie kiedykolwiek widziałam. Ściąga kilka łyków i nawet się nie krzywi, a mnie na sam widok robi się niedobrze.-Dla Ciebie przepoja, wiem to.-uśmiecham się nie wiedząc dobrze co powinnam zrobić. Cóż, wydaje mi się, że upicie się do nieprzytomności to nie jest dobre rozwiązanie, ale jeśli to pomoże mu chociaż na chwilę zapomnieć, zrobię to.

Chłopak kieruję w moją stronę kieliszek wypełniony przeźroczystym jak woda trunkiem i kubek z piciem. Piję szybko aby nie czuć tego obrzydliwego smaku.

-Wypijmy za tych, którzy mieli być na zawsze.

Uśmiecham się szeroko pijąc kolejną kolejkę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Sama nie wiem dlaczego dodaję drugi rozdział.

Czuję, że Peter zaczynał ginąć gdzieś w tle opowiadania a tak nie może być. Jego postać jest bardzo istotna i nie możecie o nim zapomnieć.

Cóż.

W sumie to nie wiem dlaczego ludzie zaczynają czuć się zaskoczeni, kiedy postępujesz z nimi tak jak oni z Tobą.

Ale jeszcze co innego.

Jak można kłamać komuś w żywe oczy? Ja osobiście wolałabym się przyznać i przyjąć konsekwencje na klatę, bo trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny. Niestety niektórzy nie ogarniają co to przyzwoitość i wolą być fałszywymi osóbkami zatruwającymi powietrze swoim zgniłym wnętrzem.

Tyle życiowych refleksji ode mnie ;)

Nie zapominajcie o ask'u, na którym śmiało możecie zadawać pytania bohaterom oraz autorce, czyli mi :D

http://ask.fm/telzauf


Telefon zaufania |h.s|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz