GWIAZDKUJCIE
KOMENTUJCIE
OBSERWUJCIE MÓJ PROFIL
KOCHAM XX
-Boże Święty jak jajecznica może przypominać gówno?-prycham śmiechem przyglądając się potrawie, którą wypadałoby zjeść ze względu na grzeczność. Poza tym dobrze zdaję sobie sprawę jakie faceci mają ego. Każda krytyka odnośnie ich poczynań kulinarnych odbija się echem w ich psychice, więc w sumie mogłam po prostu ugryźć się w język, ponieważ nie zdziwiłabym się gdyby chłopak zechciał popełnić samobójstwo.
-Sam się nad tym zastanawiam.-chłopak ogląda zawartość patelni i krzywi nos.-Okej dobra! Przyznaje się bez bicia, pierwszy raz robiłem jajecznicę i jak widać nie wyszło mi najlepiej.-zasłaniam usta, aby nie wybuchnąć śmiechem. Nie sądziłam, że ktokolwiek mógłby tak spieprzyć usmażenie jajek.
-To co? Płatki?-podnoszę brew pytająco.
-Zdecydowanie. Ich przynajmniej nie spieprzę.-uśmiecham się do niego podchodząc kilka kroków bliżej. Łapię jego policzki i szczypię jak mają w zwyczaju ciocie.
-Każdemu mogło się zdarzyć.-chłopak wydyma wargi opuszczając głowę. Sama nie wiem dlaczego, ale kuszę się, aby pocałować jego czoło. Jego wzrok automatycznie podnoszony jest na moją postać a oczy świecą w kolorze szczęścia. Być może nie ma to sensu, ale teraz, kiedy spoglądam w jego kryształowe oczy nie widzę nic prócz zadowolenia.-Chodź po płatki i idziemy obejrzeć jakiś film. Poza tym dobrze, że kupiłeś tyle słodkości.-mówię odchodząc od niego. Wyjmuję z dolnej szafki dwie miski, z szuflady obok łyżki z lodówki mleko. Otwieram środkową szafkę wyjmując swoje ulubione czekoladowe kuleczki.
Przygotowuje dwie porcję odkładając wszystko później na swoje miejsce.
-Idziemy oglądać filmy.-mówię nie zwracając uwagi na jego zdanie. Może to niemiłe, ale choćby nie wiem co nikt dzisiaj nie da rady wydostać mnie z domu. Miałam zaplanowany cały dzień, więc podążam według planu i żaden Harry seksowny Styles nie ma szans aby mi to popsuć.
Kierujemy się do mojego pokoju zamykając go na klucz. Zdaje sobie sprawę, że mama niedługo wróci z pracy i jakoś nie widzi mi się tłumaczenie jej co robiłam sam na sam z Harrym u mnie w pokoju.
Wybieramy jakąś głupkowatą komedię i cóż nie wierzę, że to mówię, jednak czuję się naprawdę swobodnie. Komentujemy dosłownie każdą sytuację w filmie a ja nie jestem w stanie powstrzymać śmiechu. Nie wiem czemu nie reaguje w momencie, w którym chłopak zaczyna mnie obejmować. Nie rozmawiałam z nim o zaręczynach bo nie chciałam. Jedyny powód, którym się kierowałam to chęć utrzymania serca w całości. Ostatnio i tak jest strasznie poszarpane, więc boje się co zrobiłoby z nim wiadomość o tym, że to koniec.
Myśli nad zaręczynami zaczynają drażnić mój umysł jeszcze bardziej niż dotychczas. Nie wiem jaka relacja jest tak naprawdę między Harry a Mia. Co jeśli dziewczyna go kocha a ja jestem przeszkodą? Nie sądzę aby moje uczucia były usprawiedliwieniem. Nie potrafię żyć z myślą, że przeze mnie ktoś ma złamane serce.
-Co się dzieje?-chłopak odkłada paczkę z chrupkami na bok, odwracając się całkowicie w moją stronę. Kiwam przecząco głową udając, że wszystko jest w porządku, jednocześnie opuszczając głowę w dół. Nie lubię go okłamywać.
Harry łapiąc mnie na kłamstwie unosi moją brodę w górę tak, że nasze oczy są ponownie na równi. Nie potrafię zrozumieć tego co się dzieje. Jeszcze sekundę temu czułam się dobrze a jedna mała myśl spowodowała ponowny rozpad.
-Odpowiedz mi.-wzdycham głęboko jakby to miało przedłużyć czas, odkładając nieprzyjemną dyskusję na potem.
-Jesteś z nią?-pytam i dziwię się, że to pytanie wychodzi ze mnie tak bezproblemowo, bez żadnego zająknięcia się, bez emocji.-To znaczy chodzi mi o to czy...
-Wiem o co Ci chodzi.-chłopak przerywa mi dość niegrzecznie, ale zdaję sobie sprawę, że ta sytuacja jest stresująca nie tylko dla mnie. -Wspominałem Ci, że ta sytuacja jest dość skomplikowana a ja w pewnym sensie jestem zależy od Ojca.-zadziwia mnie to, że po skończeniu zdania chłopak wybucha śmiechem.-W każdym sensie. Muszę być posłuszny, przynajmniej teraz.-skinam głową udając, że cokolwiek z jego paplaniny rozumie, jednak mija się to szerokim łukiem od prawdy. Nie mam pojęcia co Harry przeskrobał, ale nikt nie ma prawa decydować o życiu prywatnym własnego dziecka.
-Okej.-szepcze odwracając głowę w drugą stronę.
-Ale jeśli mam być szczery to odkładam te zaręczyny na najpóźniejszy termin. Malenie zrozum, że nie kocham Mii, nawet jej nie lubię. Ona to bardziej dziewczyna mojego Ojca niż moja.
-A ona coś do Ciebie czuję?-boję się odpowiedzi bardziej, niż czegokolwiek innego.
-Nie wiem Mel i nie obchodzi mnie to w ogóle.-patrzę na niego dość podejrzliwie. To dość przykre, że myśli tak prosto o uczuciach, które być może ta suka kieruję w jego stronę. Nie cierpię jej i to nie jest tajemnicą, jednak nie jestem typem, który uważa, że w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone.
I to chyba mój błąd.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cierpliwość popłaca!
Rozdział leci do Was prosto przed moim wyjściem ;)
Dzisiaj w sumie nie będzie żadnej paplaniny z mojej strony bo mam dziwne uczucie na sercu a w mojej głowie jest większe zamieszanie, niż podczas szkolnych apeli.
Dziś zacznij być silniejszą wersją siebie z dnia poprzedniego! - mój piękny motywujący dzisiejszy cytat. Wszelkie prawa zastrzeżone hahah ;)
Jak tam u Was w ogóle? Jak w szkole, życiu prywatnym?
Macie chłopaków? Ojeju poopowiadajcie mi o tym, lubię czytać takie romantyczne historie ;)
Ps. znacie patent na to, aby paznokcie rosły szybciej?
I na zdrowsze, szybciej rosnące, nie rozdwajające się włosy?
*na tym obrazku jest opisane całe moje życie*
CZYTASZ
Telefon zaufania |h.s|
FanfictionOna była zakompleksioną dziewczyną potrzebującą pomocy i kogoś kto mógłby ją wysłuchać. On był pracownikiem telefonu zaufania. Co się stanie, kiedy świat siedemnastoletniej Melanie Carter, zwanej jako dziewczyny bez nazwiska, zderzy się ze światem H...
