✉12

17.4K 1.5K 139
                                        

KOMENTUJCIE GWIAZDKUJCIE OBSERWUJCIE

NAJLEPSZY KOMENTARZ = DEDYK

NASTĘPNY ROZDZIAŁ = 10 KOMENTARZY (przepraszam znowu, ale wiecie jak ważne są opinię.)

-Jak wyglądam?-poprawiam sukienkę patrząc na przyjaciela. Nie wierzę, że zostałam poinstruowana w to co mam się ubrać, jednak chęć pomocy dzieciakom jest warta wszystkiego. Peter patrzy na mnie uśmiechając się durnie na co marszczę brwi.-Co? Źle? Może założę jakieś czarne spodnie czy...

-Przestań pieprzyć, wyglądasz rewelacyjnie.-przerywa mi w połowie na co kiwam głową. Zagryzam wargę, kiedy słyszę jak samochód, który miał po mnie podjechać zaczął trąbić. Patrzę po raz kolejny na przyjaciela licząc na pogawędkę i naprawdę nie obraziłabym się, gdyby trwała do końca tego pieprzonego bankietu.

-Jesteś pewien, że nie chcesz jechać ze mną?-pytam z nutką nadziei. Peter kiwa głową i śmieje się krótko.

-Tak Melanie, powtarzam Ci po raz setny, nie chce jechać nigdzie. Mam dzisiaj randkę i mam ochotę na szybki numerek czy coś.-zamykam oczy udając, że wymiotuje.-Oh jak w końcu zdejmiesz ten pas cnoty będziesz śpiewać inaczej.-uderzam go w ramię na co prycha śmiechem.-Leć już Mel.-całuje moje czoło i szybko przytula. Oddaje uścisk i wychodzę z domu przyjaciela. Nadal nie mogę uwierzyć, że robię to co robię, ale chce chociaż na chwilę móc żyć w świadomości, że Harry jest gdzieś blisko. Pomimo faktu, że nie wiem jak on wygląda, ile ma lat i czy na prawdę tam będzie, ekscytacja, która buduje się w moim ciele na samą myśl jest nie do zniesienia. Podchodzę do auta mówiąc "dobry wieczór" szoferowi. Nie chce prowadzić kłótni, więc pozwalam aby otworzył przede mną drzwi dziękując.

Wyciągam telefon z torebki wchodząc w wiadomości od Harrego.

✉ ja : Jestem podekscytowana dzisiejszym wieczorem. 

✉ Harry : Zdziwisz się, ale ja również.

✉ ja : Nie czuję się zdziwiona.;) 

✉ Harry : Gdybyś tylko widziała mnie teraz, ubranego w czarny garnitur, muszkę i te wygodne lśniące buty, wydaje mi się, że zmieniłabyś zdanie ;) 

✉ ja : W takim razie dobrze, że nie będę wiedziała, który to Ty ;) Muszę kończyć, jesteśmy prawie na miejscu.

✉ Harry : Nie mogę się doczekać, kiedy Cię zobaczę. x 

 Postanawiam nie odpisywać już nic. Naprawdę nie wiem jakim cudem sposób w jaki pisze, sprawia, że moje policzki zaczynają robić się czerwone, przecież to nie ma sensu.

Mężczyzna w eleganckim garniturze otwiera przede mną drzwi a ja dość niezdarnie wychodzę z auta. Uśmiecham się wdzięcznie, kiedy podaje mi rękę. Pierwszy raz jestem w tym miejscu, dlatego zaskakuje mnie widok pieprzonego zamku przede mną. Schody, które prowadzą do wejścia wydają się być nieskończone, jednak kiedy dwóch mężczyzn otwiera przede mną brązową powłokę drzwi, tracę oddech. Sala wygląda niesamowicie. Dookoła są różowe kokardy, firany a żyrandole wyglądają jakby były ze złota. Czerwony dywan, który spuszczony jest ze schodów, na których szczycie stoję onieśmieliłby każdego, a na dodatek dookoła jest tyle pięknie ubranych ludzi, przy których czuję się jak gówno, chociaż strój jest warty kupę kasy. To wszystko jest niesamowite.

-Panienko Carter.-odwracam się w lewo zauważając Pana, który mnie tu przywiózł. Orientuje się, że pragnie pomóc mi zejść ze schodów i chętnie chwytam go pod rękę, nie czując się pewnie w tych butach. Znajdując się na dole sali zauważam, że nie ma tu ani jednego dziecka, chociaż to wszystko jest dla nich.

-Um przepraszam, ale gdzie dzieci?-pytam czując się zażenowana niezbyt ciekawie złożonym zdaniem.

-Na osobnej sali. Zaprowadzić Panią?

-Poproszę.-uśmiecham się, nadal trzymając mężczyznę pod ramię. Kierujemy się w lewo mijając kolejnych przystojnych mężczyzn i piękne kobiety i nie wiem którzy bardziej mnie onieśmielają. I choć każdy z panów wygląda tak samo zauważam, że wypatruję Harrego i jego pieprzonych lśniących butów. Kiwam głową zdając sobie sprawę z mojej głupoty, przecież tylko piszemy.

Wchodzimy przez szklane drzwi i momentalnie uśmiecham się piszcząc cicho. Wszystko tutaj wygląda jak z Krainy Lodu. Każda dziewczynka ubrana jest w piękną kolorową suknie a chłopcy mają na sobie przedziwne stroję.

-Już sobie poradzę.-informuję mężczyznę.-Dziękuję.-mówię wchodząc w głąb sali, która zaskakuje mnie niezwykłymi detalami. Wszystko wygląda tak cudownie, że ledwie łapię oddech.

Moje spojrzenie ląduje w bok na małą dziewczynkę ubraną w strój pocahontas, która siedzi sama. Podchodzę do niej i nie przejmując się sukienką, siadam.

-Cześć.-mówię delikatnie.-Dlaczego siedzisz sama?-brunetka wzrusza ramionami.

-Nikt nie chce się ze mną bawić.-marszczę zasmucona jej wyznaniem brwi.

-Ja się z Tobą pobawię.-zdejmuję obcasy siadając po turecku. Kiedy dziewczynka przyniosła dwie lalki ja usłyszałam przychodzącą wiadomość. Wyjmuję telefon i mimowolnie uśmiecham się na wiadomość od Harrego.

✉ Harry : Wyglądasz niesamowicie siedząc tu, bawiąc się lalkami. Chciałbym podejść i pobawić się z Wami.

✉ ja : Um? Skąd wiesz gdzie jestem? 

✉ Harry : Zawsze wiem gdzie jesteś. Poza tym jestem bliżej niż możesz to sobie wyobrazić.

Odwracam głowę w tył jednak zauważam jedynie bruneta o falowanych włosach puszczonych na ramiona, na którego kolanach siedzi śliczna blondynka, która całuje jego szyję. Speszona odwracam wzrok wiedząc, że nie powinnam była patrzeć na ich prywatne sceny.

Jedyne pytanie, które sunię mi się na usta to gdzie jest Harry?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dobra, notka odnośnie rozdziału chyba nie jest zbyt potrzebna XD Sami widzicie co się dzieje :D

Ohh Harry, kiedy się pojawisz?:o

Ta dam!

Jesteście niesamowite!

N-I-E-S-A-M-O-W-I-T-E

Tyle miłych słów, tyle cudownych rad, tyle wsparcia. Jesteście najlepsze na świecie!

Dziękuję Wam za wszystko, okej? 

Kocham Was strasznie moje myszki!


Telefon zaufania |h.s|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz