✉ 43

9.5K 925 74
                                        

GWIAZDKUJCIE

KOMENTUJCIE

OBSERWUJCIE MÓJ PROFIL

NAJLEPSZY KOMENTARZ = DEDYKACJA



Moje policzki są ozdobione płachtą z łez, które tak niespodziewane się na nich usadowiły. Staram się co rusz ścierać każdą pojedynczą łezkę, jednak to nie ma sensu. Zetrę jedną na jej miejsce pojawią się cztery. Odpuściłam tę czynność i dosłownie za dziesięć minut do domu weszła mama zastając mnie zapłakaną stojącą na środku kuchni, nie drgnęłam.

-Melanie?-kobieta odkłada siatki z zakupami na stole, za chwilę podchodząc do mnie z zaskoczonym wyrazem twarzy.-Co się stało?-spuszczam wzrok nie będąc w stanie zapanować nad swoimi emocjami.-Kochanie? Ej co jest?-ścieram łzy patrząc na nią niepewnie.

-Harry.-szepnęłam łamiącym się głosem. Nie potrafię być spokojna, to wszystko wyszło źle. Zayn nie powinien przychodzić do mnie a ja nie powinnam go wpuszczać. Mogłam porozmawiać nim w innym terminie, jednak nie poradzę nic na fakt, że chwila w jego towarzystwie jest warta wszystkiego, znaczy prawie wszystkiego.

-Wiedziałam, że czujesz do niego coś o wiele więcej, niż tylko zwykłe przyjacielskie uczucie. Harry jest uroczy, bardzo uroczy.-uśmiecham się pod nosem na jej superlatywy. Ma rację Styles to chodzący urok.-Wydaje mi się, że nie powinnaś się poddawać od tak.-kobieta ściera moje łzy po czym całuje czoło.-Pierwsza miłość zdarza się tylko raz, nie rezygnuje się z niej.-mama wiążę moje włosy w kucyka ścierając całą resztę łez.

-On ma za dużo tajemnic. Poza tym działo się wiele złego.-mama zaśmiała się głośno kiwając głową.

-Wiele złego? Masz 17 lat kochanie. To dopiero początek a każdą tajemnice da się rozwiązać. Nie możesz od tak rezygnować z człowieka, który miał na tyle odwagi, aby przyznać się do błędu i wziął się za naprawdę własnej osoby. Musisz zrozumieć, że każdy z nas czasem ma kłody pod nogami i ciężko je przeskoczyć. Niekiedy potykasz się i upadasz, tak jak ja to zrobiłam oddalając się od Ciebie, tak jak zrobił to Harry i zresztą cały świat.-zagryzam wargę nie będąc w stanie wykrztusić z siebie choćby najkrótszego słowa. Rodzicielka naprawdę zaskoczyła mnie swoją postawą, w końcu prędzej spodziewałabym się, że nakrzyczy na mnie za płacz albo każę odpuścić Harrego, ale nie tego, że sama zachęci mnie do walki o chłopaka.

-Czyli co mam zrobić?-chrząkam, aby zabrzmieć pewniej.

-Co? Kochanie zakładaj buty i idź do niego!

-Nawet nie wiem gdzie jest.-uśmiecham się zaskoczona jej determinacją.

-W barze zaraz za sklepem tu na rogu.-kobieta prycha śmiechem i sama pcha mnie do drzwi. Każę założyć buty i całuje w policzek. Kręcę głową nie będąc w stanie racjonalnie podejść do sytuacji. Nie chce dłużej tkwić w tym gównie i choć tajemnice Harrego jak i nasza przeszłość mnie przeraża, to hej! Każdy popełnia błędy.

Biorę serię głębokich oddechów zaczynając kierować się w stronę baru. Przemierzam odpowiednią odległość skręcając w bramę, w której znajduje się bar. Łapię ostatni i najbardziej nerwowy oddech i wchodzę do środka. Od razu atakuje mnie fala dymu papierosowego i odór alkoholu. Marszczę brwi zdając sobie sprawę, iż pomimo faktu, że palę, to połączenie jest okropne.

Odnajduję chłopaka. Uśmiecham się na jego widok, chociaż w tym momencie okropnie się prezentuje. Jego włosy opadają na buzie, w jednej dłoni jest papieros a w drugiej kieliszek z wódką. Wywracam oczami, podchodząc do niego tak, aby nie zauważył mnie.

Telefon zaufania |h.s|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz