✉45

8.7K 888 101
                                        

GWIAZDKUJCIE

KOMENTUJCIE

OBSERWUJCIE MÓJ PROFIL

NAJLEPSZY KOMENTARZ = DEDYKACJA DO EPILOGU AJĆ ;/


Moje oczy otwierają się pod wpływem promieni próbujących w nachalny sposób wedrzeć się do mojego pokoju. Mrugam kilka razy, aby przyzwyczaić się do światła, po czym wstaję powoli przyzwyczajając się do chłodniejszego powietrza panującego poza kołdrą. Ślimaczym tempem kieruję się w stronę szafy, z której wyciągam spodenki i luźny biały podkoszulek, wiedząc, że dzisiaj nie mam zamiaru nigdzie wychodzić. Chwytam czystą bieliznę, idąc do łazienki jednocześnie starając się nie spotkać mamy.

Po dość długim prysznicu, przebraniu się i reszcie podstawowych rzeczy wychodzę z łazienki, ponownie wracając do pokoju. Biorę telefon sprawdzając czy aby nikt nie starał się ze mną skontaktować, jednak jedyną wiadomością jaką zauważyłam to ta od Peter'a. Uśmiecham się delikatnie na jej widok. Peter został poinformowany o wszystkim zaraz po zdarzeniu. Przesiedział ze mną cały wieczór głaszcząc moje plecy całując czoło, tyle wystarczyło, abym czuła się szczęśliwsza i spokojniejsza. Pomimo pogodzenia się z sytuacją odnośnie Harrego, wiem, że dzisiejszy dzień będzie tym dniem, w których nie chce nikogo widzieć.

✉ Peter : Wszystkiego najlepszego stara 18-sto letnia dupo! 🎉💕💁

✉ Ja : Dziękuję kochanie, ale dobrze wiesz, że nie cierpię swoich urodzin.

✉ Peter : Gówno mnie to tak szczerze obchodzi:) Dzisiaj idziemy na imprezę urodzinową a Ty będziesz bawić się świetnie! 🔫

✉ Ja : W sumie i tak nie mam lepszych planów:) Okej.

✉ Peter : Kocham Cię!

✉ Ja : Ja Ciebie też xx

Odkładam telefon do kieszeni spodenek po czy kieruję się na dół. W połowie drogi jestem w stanie usłyszeć szepty i różne głosy, jednak nie zwracam na to zbyt wielkiej uwagi.

To wszystko dzieje się naprawdę szybko. Zdążyłam zerknąć w stronę salonu, kiedy nagle masa ludzi wyskoczyła z każdej strony krzycząc "Niespodzianka". Marszczę brwi, jednak mimo wszystko uśmiecham się. Urodziny to nie jest święto, które chciałam kiedykolwiek traktować na poważnie. To w sumie nic wielkiego i nie widzę powodu, aby robić z tego, aż takie wielkie zamieszanie.

Zakrywam usta dłońmi tracąc oddech. Moja mama wychodzi zza ludzi trzymając w ręku tort. To nie jest czymś co mnie zaskoczyło i zabrało oddech, tym czymś był rysunek na zwykłym białym torcie.

Podchodzę bliżej powstrzymując łzy radości i zdziwienia. Dzisiejszy dzień jest szalony od początku.

Jeszcze raz dokładnie lustruję obrazek, który stworzył falę wspomnień.

-Pamiętasz?-skinam głową automatycznie. Rysunek przedstawiał mnie, mamę i tatę trzymających się za ręce. Dookoła są różne kwiatki i coś co powinno przypominać drzewo, ale raczej wygląda jak krzak po przejściach. Pamiętam moment, w którym to rysowałam. Miałam 7 lat, rysunek dałam mamie, ponieważ tatamnie zezłościł, ale mimo wszystko kochałam go tak bardzo, aby narysować mu nad głową serduszko i dopisać " i tak Cię kocham". Tort udekorowany jest po bokach małymi zdjęciami naszej trójki, zauważam zdjęcia moje i Peter'a, moje i taty, taty i mamy. Daję radę dostrzec nawet Sandy z Elizabeth w jakimś dziwnym ujęciu, na którym również ja się pojawiłam.

Patrzę na ludzi stojących praktycznie dookoła mnie. Zauważam Tony'ego i jego cudowną żonę Kate, zdrajcę Peter'a, tatę, Sandy, Elizabeth. Uśmiecham się na ich widok, naprawdę cieszę się, że tu są.

Telefon zaufania |h.s|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz