GWIAZDKUJCIE
KOMENTUJCIE
OBSERWUJCIE MÓJ PROFIL
KOCHAM WAS.
Mój oddech zaczyna robić coraz bardziej płytki a ręce zaczynają drżeć. Postanawiam w pewnym momencie zerwać się z ławki i stanąć pomiędzy nimi, w razie gdyby któryś zechciał podnieść rękę.
Czuję jakbym miała za chwilę oszaleć, aby mogli wywieź mnie na morawy. To jest całkiem zabawna sytuacja, kiedy jednego dnia nie masz żadnego adoratora, każdy jeden chłopak ze szkoły spogląda na Ciebie krzywo i widzi chodzące gówno, a znikąd jakby za pstryknięciem palców pojawiają się dwaj cudowni faceci, dla których nie potrafię być obojętna.
Zagryzam wargę zatrzymując Harrego ręką, ponieważ zaczął niebezpiecznie kierować się w stronę Zayn'a.
-Jesteś strasznie żałosnym dzieciakiem Zayn. Dziwne, że ktokolwiek zatrudnił Cię w firmie mojego Ojca.-Zayn oblizuje wargi, robiąc Harremu na przekór. Marszczę brwi starając się przełknąć ogromną gulę w gardle, która zaczyna się tworzyć pod wpływem nerwów.
-Twój Ojciec mnie zatrudnił chłopcze. Po dwóch tygodniach potrafił mi powiedzieć, że moja praca jest zdecydowanie lepsza od Twojej.-na razie postanawiam nie interweniować, w końcu nie wiem który z nich ma rację, a który łże jak pies, w sumie to mam na to wyjebane. Nie interesują mnie ich osobiste porachunki i nie dam się w nie wmieszać.
-Dobrze wiesz, że to nie prawda, ale nie zamierzam dalej drążyć tego tematu. Cóż Twoja odwaga jest tak samo chuda jak Twoje dupsko wiesz? Potrafisz obrażać mnie do osób trzecich, a kiedy chce pogadać w cztery oczy Ty zasłaniasz się kolegami. To zabawne Zayn, w końcu spędziłeś w kryminale trochę czasu, powinieneś wiedzieć jak się zachować.-łapię zapas powietrza do płuc, jakby zaraz miało go zabraknąć. Czuję, że przyjście do parku było najgorszą rzeczą na świecie, poza tym skąd on wiedział, że ja tu będę? To robi się przerażające.
-Melanie prędzej czy później musiała dowiedzieć się prawdy o Tobie.-Mulat syczy w stronę bruneta a mnie zaczyna kręcić się w głowie. To wszystko jest tak szalone i nieprawdopodobne, że do tej pory staram się uświadomić samą siebie, że to właśnie dzieje się naprawdę.
-Prawdy? Ty pieprzysz głupoty!-brunet wyrywa się w stronę Zayn'a, jednak daję radę go zatrzymać błagalnym spojrzeniem. Nie potrzebuję bójki na środku parku, w którym są dzieciaki.
-Pewnie Harry, skoro to głupoty to dlaczego się bronisz?-cwaniacka postawa Zayn'a zaczyna irytować mnie coraz bardziej. Nie chce być niemiła ani cokolwiek, jednak przy Styles'sie Zayn wygląda marnie. Chodzi o to, że brunet jest o większy i wydaje mi się, że jeden jego cios mógłby zabić Malik'a.
-Nakładziesz jej bzdur do głowy a ona zapatrzona w Ciebie w to uwierzy, to chyba jasne.-patrzę na niego zdziwiona, jednak mówi prawdę. Zayn jest osobą, która mogłaby przekonać każdego do swoich racji. Pomimo tego, że naprawdę go lubię wiem, że jest manipulantem i kłamczuchem, jednak ani razu dotychczas nie dał mi powodów do zwątpienia w niego.
-Uwierzenie mi byłoby dla niej jedynym dobrym wyjściem.-prycham śmiechem nie będąc w stanie być obojętna, w końcu poruszają mój temat, więc chyba mam prawo wtrącić swoje trzy grosze.
-Nie mów mi co jest dla mnie najlepsze bo chyba ja wiem to najlepiej a jeśli nie ja to Pete, nikt więcej.-krzyżuję ręce na piersi skanując ich zaskoczone postacie.-Nie jestem żadną pieprzoną marionetką.-podnoszę głos zaskakując samą siebie.-I dla mnie na ten moment możecie się nawet pozabijać, ja już naprawdę mam wyjebane. Macie ponad 20 lat, więc zachowujcie się w ten sposób a nie jak zasmarkane dzieciaki drążące jeden i ten sam pierdolony rozdział.-poprawiam włosy i odchodzę. Tak po prostu. Nie zamierzam brać odpowiedzialności za ich szczeniackie zachowania, są dorośli, więc niech zaczną się tak zachowywać.
Odchodzę dosłownie kawałek, kiedy słyszę uderzenie, odwracam się zauważając leżącego na ziemi Zayn'a. Kręcę głową nie wierząc w to co się dzieje, ruszając dalej. Nie jestem już nawet zła, jest mi po prostu przykro. Nie sądziłam, że ja jako osoba mająca taki syf w głowie i życiu będę starała się na siłę pojawiać się u kogoś w życiu i na dodatek w nim układać. Mam dość czucia się jak gówno, to naprawdę zbyt wiele jak na siedemnastolatkę.
Wyjmuję telefon z kieszeni wybierając od razu numer Peter'a. Chłopak odbiera natychmiast i naprawdę jestem mu za to wdzięczna.
-Cześć skarbie co jest?
-Przyjedziesz po mnie?-mój głos zaczyna się łamać a ja dziwię się, że dopiero teraz. Od dłuższego czasu jestem rozbrojona emocjonalnie i wcale nie czuję się z tego dumna.
-Oczywiście, że tak. Gdzie jesteś?
-Wyszłam z parku, będę zaraz koło ten przeklętej kawiarenki.-mruczę, ścierając spadające na policzki łzy.
-Kurwa nie płacz! Już jadę.-rozłączam się bez pożegnania, natychmiast wybuchając płaczem.
Nie mijają trzy minuty, kiedy bardzo dobrze znane mi auto zatrzymuje się z piskiem koło krawężnika. Wchodzę do środka nawet przez chwilę nie zastanawiając się nad zatrzymaniem łez. Czuję potrzeby odizolowania się od tego wszystkiego.
-Moja malutka.-chłopak siada w taki sposób, że bez przeszkód może otulić moje trzęsące się ciało. Siedzimy w takiej pozycji do momentu, w którym czuję się lepiej.-Nie chciałem nic mówić, żeby nie wyjść na idiotę, ale ktoś do Ciebie dzwonił chyba milion razy.-wywracam oczami uśmiechając się słabo. Wyjmuję telefon zauważając ponad 20 nieodebranych połączeń od Harre'go i jedną wiadomość. Otwieram ją i nie wiedząc dlaczego czuję ogromne ciepło na sercu.
✉ Harry : Nigdy w życiu nie chciałem, abyś płakała przeze mnie. Jesteś naprawdę cudowna Melanie. Kocham Twoje oczy, które błyszczą jak pierdolone diamenty, uwielbiam Twój śmiech, to, że jesteś we wszystkim taka emocjonalna. Kocham to jak marszczysz w nerwach brwi albo nawet to, że palisz. Uwielbiam patrzeć na Twój uśmiech i cholera jasna! Uwielbiam Cię nawet krzyczącą na mnie, albo obrażoną. Wiem, że zawiodłem Cię wiele razy ale jestem strasznie popierdolony słońce. Przy mnie Grey i jego pięćdziesiąt twarzy to nic.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ojej.
Gorzkich żali nie będzie bo u mnie nic się nie zmieniło. Musiałam usunąć zeszłe wypowiedzi ze względu na okoliczności, ale stali czytelnicy będą wiedzieć o co chodzi.
Zmieniło się jedynie to, że moja "przyjaciółka" okazała się idiotką pieprzącą ploty na mój temat.
No i w sumie tyle:)
Rozdział dodaję z opóźnieniem w sumie, ale nie miałam kiedy się za niego zabrać.
A u Was co słychać? Jak w szkole i ogólnie?
Zostawcie opinię na temat rozdziału w komentarzach, wcześniej oczywiście odpowiadając na pytanie wyżej.
Ogólnie to chciałam Wam podziękować za wszystko. Za całe wsparcie jakim mnie otaczacie. Nie chodzi o bloga, ale o mnie prywatnie tak się wyrażę. Jest mi teraz ciężko i wiem, że nie mi jednej, ale to niesamowite, że czytając Wasze komentarze czuję się naprawdę lepiej.
Dziękuję Wam aniołki.
Kocham Was.
Wasza K xx
CZYTASZ
Telefon zaufania |h.s|
FanfictionOna była zakompleksioną dziewczyną potrzebującą pomocy i kogoś kto mógłby ją wysłuchać. On był pracownikiem telefonu zaufania. Co się stanie, kiedy świat siedemnastoletniej Melanie Carter, zwanej jako dziewczyny bez nazwiska, zderzy się ze światem H...
