✉44

8.8K 880 91
                                        

GWIAZDKUJCIE

KOMENTUJCIE

OBSERWUJCIE MÓJ PROFIL

NAJLEPSZY KOMENTARZ = DEDYK NA OSTATNIM ROZDZIALE ;')

KOCHAM XX


~~narracja 3 osobowa ~~

Słowa dziewczyny odbijały się echem w głowie bruneta jeszcze kilka godzin po jej odejściu. Nie wiedząc co ze sobą zrobić, po prostu wrócił do baru, aby wypić kilka kolejek i mieć nadzieje, że uczucie zagubienia i złamanego serca odejdą z każdą wypijaną porcją wódki.

Nie czuł przyjemności taką jaką odczuwał za każdym razem, kiedy pił, nie czuł się pijany albo nawet wcięty. Jego serce było w strzępkach.

To nie tak, że chciał złamać jej serce, ponieważ nic nie czuł. Harry Styles jest tak szalenie zakochany w Melanie, iż nie jest w stanie określić dokładniej tego uczucia. Czuję potrzebę, aby mówić jej codziennie jaka piękna jest i jak bardzo ją kocha, widząc ją bez makijażu codziennie rano, kiedy budziłby się przy niej mówiłby jej, że jest najpiękniejszą kobietą na świecie i wcale nie chodzi tu o wygląd. Wnętrze Melanie było tak czyste względem jego osoby, że urzekło by to nawet najbardziej zgorzkniałego człowieka. Zawsze, kiedy jej potrzebował była, za każdym razem mówiąc, że nigdy go nie zostawi. Głaskała jego włosy, aby się nie denerwował i prawie pobiła ochronę, aby wejść do szpitala, w którym leżał Ojciec Harrego. Za każdym razem mówiła mu, że jest dobrym człowiekiem a przede wszystkim wybaczyła mu, każdą złą rzecz.

Kochał ją.

Człowiek, który nigdy więcej nie chciał się zakochać, poczuł tak ogromną falę miłości, której nie był w stanie zroz osumieć, aż do momentu, w którym Melanie odeszła.

Nie chciał, aby odchodziła. Chciał powiedzieć jej to wszystko co siedzi mu w głowie, jednak zdawał sobie sprawę, że musi załatwić coś co powinno być załatwione wieki temu.

Wychodzi z baru nie zatrzymując się choćby na sekundę. Kieruję się do szpitala, w którym znajduje się jego Ojciec i nie zamierzając już nigdy więcej ustępować na jego głupie i idiotyczne pomysły, powie mu to co powinno być powiedziane na początku tej całej szopki, która odnosiła się do związku jego i Mii.

Ochrona wpuszcza go bez zbędnych problemów a on znając ten szpital lepiej niż własną kieszeń, kieruję się do pokoju, w którym znajduje się Ojciec. Wita się z Panią na recepcji, tym niemiłym lekarzem, który zechciał potraktować go źle, pielęgniarkami i napotkanymi pacjentami.

Puka do sali, w której jest rodzic i nie czekając na zaproszenie z niczyjej strony, wchodzi. Zauważa, że brakuje mężczyzny, który był na tej sali, jego rzeczy zniknęły a kroplówki i wszelkie urządzenia znikły.

-Oh umarł rano.-brunet krzywi się w stronę Ojca, ponieważ sposób w jaki powiedział o śmierci mężczyzny nie był zbyt przejmujący. Chłopak wzdycha i postanawia zebrać całą odwagę i powiedzieć wszystko. Nie potrafił już żyć w sposób jaki Ojciec mu nakazał. Musiał postępować według jego reguł, to było męczące zważywszy na to, że on miał zupełnie inne perspektywy na życie.

-Nie musisz mówić po co przyszedłeś. Wiem o co chodzi.-Harry kiwa głową siadając na krzesełku obok łóżka.

-Cieszę się. Więc zdajesz sobie sprawę, że już nigdy nie będę uczestniczył w tej gównianej grze? Nie zamierzam postępować wbrew sobie. Możesz z tą informacją zrobić co chcesz tato, ale z mojej strony sprawa jest oczywista.-mówi i pierwszy raz od dawna czuje, że zaczyna być sobą.

Telefon zaufania |h.s|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz