✉7

17.5K 1.7K 89
                                        

PROSZĘ O GWIAZDKI + NAJLEPSZY KOMENTARZ = DEDYKACJA


Zagryzam wargę, kiedy przekraczam bramę. Nie potrafię wyrazić w słowach jak bardzo jestem zdenerwowana nadchodzącą rozmową z tatą. Choć to wszystko będzie brzmiało żałośnie i dość tandetnie, dzięki Harremu zrozumiałam, że bez spokojnej dyskusji, nigdy nie będzie między mną i ojcem chociaż znośnie. I chociaż tak bardzo nie chce patrzeć w jego zafascynowaną młodszą córką twarz, chce to zrobić dla Harrego.

Otwieram duże drzwi i na wejściu mogę usłyszeć śmiech taty, który zagłusza piskliwy śmiech Elizabeth. Łapię kilka głębokich oddechów, tak aby uspokoić się i nie uciec do pokoju. Nie zdejmuję butów, tylko od razu, kieruję się do salonu. Chce mieć to wszystko za sobą.

Zauważam rozwalone wszędzie zabawki, poduszki walające się po całej powierzchni salonu, rozlany na dywanie sok i najgorsze w tym wszystkim - nic nie robiącego sobie z tego syfu Ojca. Czuję napływający gniew, bo gdybym do cholerny zrobiła to ja, już dawno kazałby mi to sprzątać krzycząc na mnie i obrażając.

-O cześć Melanie.-odpowiadam kiwnięciem, siadając na kanapie. Tata wstaje z ziemi i otrzepując niewidzialny pyłek ze spodni siada koło mnie, kładąc Elizabeth na kolanach. Ignoruje uderzenie zazdrości.

-Musimy porozmawiać.-burczę, patrząc odważnie na mężczyznę. Nie pamiętam, kiedy siadłam tak blisko niego. Dotąd nie zauważyłam tylu zmarszczek na jego twarzy, jednak mimo wszystko nadal jest przystojny, wygląda naprawdę dobrze. Nie widzę nawet siwych włosów, które mama musi ukrywać pod farbą. Przed rozwodem i całym tym syfem nie były aż tak obfite. 

Odsuwam od siebie szybko te myśli, zauważając, że zmieniam temat.

-Śmiało.-ponagla mnie na co skinam głową.

-Nie lubię, kiedy traktujesz ludzi w ten robotyczny sposób, nie lubię, kiedy na siłę starasz się mnie tu trzymać. Nie lubię, kiedy krzyczysz na mnie, nie lubię, kiedy na siłę starasz się utworzyć między mną, Sandy i Elizabeth więź, bo jej nie ma i nie będzie. Nie lubię, myśleć, że znaczę dla Ciebie mniej niż El.-mówię wprost czym go zaskakuje. Widzę, że chce coś powiedzieć i czekam na to, jednak Elizabeth zechciała zeskoczyć z jego kolan i uciec gdzieś w głąb kuchni. Tata jak oparzony wstał i, kiedy chciał pobiec za blondynką jakaś bariera puściła a ja zrozumiałam, że znaczę dla niego tyle co zeszłoroczny śnieg. Czułam się jak śmieć, w końcu potrzebowałam tylko 5 minut rozmowy.

-Wrócimy do tego.-burczy i chce się odwrócić, jednak zatrzymuje go krzykiem.

-Nie! Chce, żebyś tu został i porozmawiał ze mną!-nie mogę powstrzymać łez, które spadają prosto na moje policzki. To zbyt wiele.

-Nie dramatyzuj, dobrze wiesz, że Elizabeth jest mała.-mruczy a ja kiwam z niedowierzaniem głową. On nie mógł tego powiedzieć.

-Nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo Cię nienawidzę.-mówię, wbiegając na górę. Chwytam torebkę, do której wkładam portfel, telefon i kilka drobiazgów, po czym zbiegam na dół, całkowicie wychodząc z domu. Nie wiem gdzie idę.

-Melanie? Gdzie idziesz?-zaciskam wargi, powstrzymując szloch, kiedy Tony zatrzymuje mnie troskliwym głosem.-Płaczesz?-podchodzi do mnie. Kiedy chce odejść, jego dłonie łapią moje nadgarstki.-Zawiozę Cię do mnie. Moja żona chciała upiec dzisiaj jakieś ciasto, więc jej pomożesz.-skinam lekko głową uśmiechając się.-Ale wiesz, że i tak musisz wrócić na noc do domu?-ponownie kiwam głową.-Idź do garażu, ja pójdę po kluczyki.-instruuje mnie a ja wykonuję jego prośbę.

Idąc automatycznie wyciągam z torebki telefon, wybierając numer do pieprzonego psychologa. Piszę szybko wiadomość.

✉ ja : Nie sądziłeś chyba, że jakiekolwiek pozytywne rezultaty wyniosę z rozmowy z Ojcem. Wyszło jak zawsze i to Twoja wina. 

✉ Harry : O czym Ty mówisz?  

Jak najprędzej streściłam mu cały przebieg, czekając na odpowiedź. 

✉ Harry : Tak mi przykro skarbie, nie spodziewałem się, że będzie aż tak lekceważący względem Ciebie. 

✉ ja : Jak to kurwa nie wiedziałeś? Pisałam Ci o tym wiele razy a Ty myśląc, że umiesz mi pomóc nakazałeś rozmowę z nim. 

✉  Harry : Nie sądziłem, że sytuacja między Wami jest napięta, bo spójrz, nie wiem co dzieje się między Wami, ponieważ wybrałaś formę pomocy przez wiadomości. Nie możemy tego od tak zmienić, bo miałbym kłopoty nie trzymania się zasad. I tak pewnie dostanę po dupie pisząc z Tobą prywatnie.

✉ ja : Nie kazałam Ci brać mojego numeru, więc nie zganiaj na mnie.

✉ Harry : Źle mnie zrozumiałaś. Napisałem, że będę miał kłopoty, ale wezmę to na klatę, wiedząc, że ta gra jest warta wszelkiego zagrożenia. Pisanie z Tobą i wspieranie Cię jest czymś co sprawia, że pomagam sam sobie. Poznawanie Ciebie, od podstaw jest dobre bo odnajduje w Tobie coś więcej niż dziewczynę z problemami dzwoniącą do telefonu zaufania.


☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺

Witam moje misie. Chciałam Was przeprosić za brak rozdziałów, jednak nie miałam internetu, poza tym wakacje, sami rozumiecie.

Byłam w szoku, kiedy zobaczyłam tyle gwiazdek i komentarzy. To dla mnie naprawdę ważne, cholerka to naprawdę cudowne i prze miłe. Dziękuję Wam bardzo! Kocham Was misie i zapraszam Was na mój drugi blog " Drogi przyszły mężu"



Telefon zaufania |h.s|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz