OBSERWUJCIE, GWIAZDKUJCIE I KOMENTUJCIE
10 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ (przepraszam, że to robię, ale potrzebuje Waszych opinii)
NAJLEPSZY KOMENTARZ = DEDYK
Kładę swoje rzeczy w pokoju przyjaciela, siadając po chwili na jego łóżku. Rozpuszczam włosy, ponownie zaplatając je w kucyka. Pomimo faktu, że nie ma godziny 10, jestem zmęczona i jedyne na co mam ochotę to pójście spać. Przecieram czerwone od płaczu oczy, wysilając się na podniesienie wzroku ku górze, w miejsce gdzie stoi Peter. Jego ręce krzyżują się na klatce piersiowej a spojrzenie wyraża współczucie, jednak z jego ust nie wypływa jedno choćby najmniejsze słowo. Wiem, że czeka aż sama zechce mu opowiedzieć wszystko.
-Nazwał mnie bezczelnym małym prostym gównem.-zagryzam wargę, ponownie opuszczając wzrok na dłonie, kiedy czuję jak moje oczy ponownie zaczynają szczypać. To ciężkie musieć zmierzyć się z samą sobą, aby nie uronić łzy, kiedy serce pęka na milion kawałków.
Oblizuję usta, kiedy czuję jak zaczynają wysychać. Szlocham kolejny raz, tym razem mocniej i głośniej, kiedy przyjaciel siada koło mnie i przytula. Czuję jak na moim sercu robi się cieplej, dlatego wycieram oczy i patrzę na niego.
-N-nie sądziłam, że kiedykolwiek u-usłyszę takie słowa.-jąkam się dopiero teraz uzmysławiając sobie, że słowa taty zabolały bardziej niż uderzenie głową w mur. Wiele razy zapierałam się mówiąc, że nie kocham go i nie chce znać, ale teraz wiem, że to było kłamstwem. To wszystko zaczęło się po urodzeniu Elizabeth, jego obojętność nabrała na sile a ja powoli zaczynałam zapominać, że mam Ojca i nawet miałam dość zwracania na siebie uwagi w pozytywny sposób. Później było gorzej, aż dotarliśmy do punktu krytycznego, w którym zostałam zbluzgana z błotem.
-Nie sądziłem, że kiedykolwiek będziesz płakać przez tego pajaca.-uśmiecham się delikatnie, wydmuchując nos w chusteczkę, jednocześnie sięgając ręką telefonu, z którego wydobył się dźwięk oznaczający nową wiadomość.-Kto to?
-Harry.-mówię, chociaż nie jestem pewna czy powinnam mówić mu o wszystkim. Nie chodzi o to, że nie ufam Peter'owi, chodzi o to, że on zaraz zacznie pieprzyć swoje mądrości a ja zacznę mieć mętlik w głowię. Nie lubię tego.
-Co to za jeden?-chłopak zaczyna łapać syndrom rodzica, który chce odbić mi chłopaka, dlatego wywracam oczami i wstaję z łóżka.
-Jest z telefonu zaufania. Kiedyś wziął mój numer i piszemy. Pomaga mi, kiedy jest ciężko a Ciebie nie ma w pobliżu.-mówię szczerze na co przyjaciel kręci z niedowierzaniem głową.
-Zawsze jestem w pobliżu.-mówi oburzony na co uśmiecham się szeroko. Tak Peter jest strasznym zazdrośnikiem, ale kocham go.
-Chodziło mi o to, że nigdy nie chciałam stawać między Tobą Bob'em. Potrzebowaliście chwil dla siebie a ja pałętałabym się Wam tylko pod nogami.-chłopak wywracam oczami i przyciąga mnie do uścisku. Owijam ręce wokół jego pasa, kiedy on swoimi dotyka mojej szyi. Uśmiecham się pod nosem na jego delikatne gesty.
-Zawsze będziesz na pierwszym miejscu.-szepce.-Nigdy nie myśl, że zostawię Cię dla jakiegokolwiek chłopaka, choćby wyglądał jak Justin Bieber, więc pisz do mnie a ja przyjdę w nocy o północy.
-Wiem, kocham Cię.-mówię wprost.
-Ja Ciebie też, ale muszę powiedzieć Ci kilka swoich mądrości.-odpycham go od siebie i robię skwaszoną minę.-No co?
-Znowu się zaczyna.-mówię siadając na łóżku.-Mów.
-Pamiętaj, żeby nie angażować się w emocjonalny sposób z tym Harry'm czy jak mu tam. Jesteś dla niego tylko i wyłącznie pacjentką, za którą dostaje kasę. Cokolwiek Ci będzie mówił będzie częścią terapii i choćbyś chciała myśleć, że czuje coś więcej to nie będzie prawdą.-zagryzam wargę lekko skinając głową. Oczywiście, że zdawałam sobie w jakimś stopniu z tego sprawę, ale Harry jest dla mnie jak przyjaciel, więc ciężko dociera do mnie myśl o byciu jego kolejną uzdrowioną.
-Tak wiem o tym.-mówię, chociaż nie jestem na sto procent swoich słów.
-Wiesz, że chce dla Ciebie jak najlepiej maleńka, ale ludzie przez internet i telefon mogą pisać wiele rzeczy, które w życiu realnym nie miały i nie będą miały miejsca.-przytakuje mu, jednak teraz poczułam jak wiele przykrości mi to sprawia. Oczywiście, że nie mam Peter'owi tego za złe. Dba o mnie i chce jak najlepiej, jednak mógłby po prostu zamknąć mordę, kiedy widzi jak bardzo przygnębiona jestem.
-W porządku. Idę się wykąpać.-informuje go, wyciągając z torby dres i biały podkoszulek.
-Nie za gorąco na dres idiotko?-pokazuje mu środkowego palca, zamykając za sobą białe drzwi łazienki. Od razu czuję wibrację, która oznacza nowe połączenie, dlatego odbieram.
-Halo?-chrząkam, aby mój głos był bardziej spokojniejszy.
-Cześć skarbie, jak się czujesz?-mama, oczywiście.
-Dobrze.-kłamię, jednak nie chce jej martwić.
-Sandy poinformowała mnie o wszystkim. Gdzie jesteś? Tony jeździ po całym mieście szukając Cię.
-Mamo nic mi nie jest. Wrócę do domu od poniedziałku. Chce uspokoić się przez weekend, musisz mi zaufać i odpuścić.
-Tacie jest przykro kochanie.
-Nie interesuje mnie to. Na ten moment mógłby jak dla mnie wpaść pod pociąg.
-Nie możesz mówić takich rzeczy choćby było Ci nie wiem jak przykro. Każdy człowiek popełnia błędy a według mnie nazwanie Theodor'a skurwysynem nie było na miejscu.
-Mamo to jest nic w porównaniu z tym co on powiedział.
-W porządku, sama musisz dojść do ładu z myślami. Oh i jeszcze jedno. Twój tata organizuje imprezę na rzecz pomocy domom dziecka w Londynie. Przyjedzie wiele ważnych osób. Prosił mnie, abyś też przyszła, i nie chodzi tu o Wasze osobiste porachunki tylko o dzieciaki.
-Mamo muszę kończyć.-rozłączam się nie czekając na jej odpowiedź.
Od razu wchodzę w skrzynkę odbiorczą widząc wiadomość od Harrego. Cóż, nie powiem, że nie sprawiło mi to przyjemności.
✉ Harry : Cześć Mel, jak się dziś czujesz?
✉ Ja : Teraz troszkę lepiej, ale proszę nie każ mi opowiadać co stało się wcześniej.
✉ Harry : W porządku, po prostu wiedz, że zawsze jestem tu dla Ciebie.
✉ Ja : Tak wiem Harry, ja dla Ciebie też. Oh właśnie. Mój Ojciec organizuje jutro bankiet na rzecz domów dziecka. Nie jestem pewna czy powinnam tam iść.
✉ Harry : Myślę, że powinnaś, co więcej aby Cię namówić dodam, że ja również tam będę.
Otwieram szeroko oczy i usta, zapominając całkowicie o kąpieli.
✉ Ja : Nie będę mogła liczyć choćby na cześć z Twojej strony? I nawiasem mówiąc, skąd znasz mojego tatę?
✉ Harry : Dobrze wiesz, że nie. Tylko telefon. Mel proszę nie bądź dociekliwa, nie możesz wszystkiego wiedzieć.
✉ Ja : W takim razie bujaj się Harry, którego nazwiska nie znam.
✉ Harry : W takim razie bujaj się ze mną Melanie Carter, której nazwisko znam i niezmiernie się z tego cieszę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Okej misie. Mimo wszystko ten rozdział uważam za jeden z lepszych, ale jak wiecie to Wy macie więcej do powiedzenia na ten temat.
+ Serdecznie dziękuję QueenDolores za najcudowniejszy jak do tej pory komentarz. Kocham Cię mocno xx
++ macie jakieś domysły co do następnego rozdziału? :D
CZYTASZ
Telefon zaufania |h.s|
FanfictionOna była zakompleksioną dziewczyną potrzebującą pomocy i kogoś kto mógłby ją wysłuchać. On był pracownikiem telefonu zaufania. Co się stanie, kiedy świat siedemnastoletniej Melanie Carter, zwanej jako dziewczyny bez nazwiska, zderzy się ze światem H...
