GWIAZDKUJCIE
KOMENTUJCIE
OBSERWUJCIE MÓJ BLOG
NAJLEPSZY KOMENTARZ = DEDYKACJA
Łapię o wiele większą dłoń bruneta, chowając ją w swojej. Czuję niepewność związaną z wyjściem ze szpitala jaka targa jego ciałem. Strach przed niespodziewanym jest wymalowany na jego niebiańskiej twarzy a ja nie jestem w stanie powiedzieć ani zrobić nic, aby dodać mu otuchy. Nie chce pleść głupot, które nie byłyby w żaden sposób pomocne a jeszcze bardziej pogorszyłyby jego humor.
Wychodzimy ze szpitala w towarzystwie Barre'go, który zgodził się podwieźć nas pod mój dom. Wiem, że Harry nie chce być teraz sam, choć nie powiedział tego. Czuję, że brak kogokolwiek u jego boku teraz mógłby być gorszy niż uderzenie w brzuch.
Zaciskam mocniej dłoń, kiedy jego ciało chwieje się na dwie różne strony. Zmęczenie zaczyna być silniejsze a ja modlę się jedynie o to, aby bezpiecznie dojść do auta bez zbędnego usypiania na ulicy. Barry otwiera przed nami drzwi za co mu dziękuję, jednocześnie prosząc Harrego, aby wsiadł pierwszy. Przez krótki moment sprzeczał się ze mną na temat manier, jednak, kiedy powiedziałam, że nie mamy na to czasu, po prostu wsiadł a ja zaraz za nim. Chłopak bez zbędnych ceregieli położył się na moich udach oplatając je rękami, ja natomiast w geście pocieszenia zaczęłam gładzić jego miękkie włosy.
Nie jestem w stanie chociaż w połowie wyobrazić sobie bólu i rozgoryczenia bruneta. Myśl, że mógł utracić Ojca była dla niego takim szokiem, że w szpitalu siedzieliśmy całą noc. Lekarz powiedział, że widzenie na ten moment nie będzie możliwe i pomimo wielu prób przekonania go do powrotu tam później, on po prostu powiedział, że nigdzie nie jedzie. Jedyne co go motywowało to uśmiech jakim obdarzył go Ojciec. To było dla niego zaskakująco dobre. Ta cała szpitalno-rodzinna sytuacja dała mi wiele do myślenia, ponieważ mój tato jest dla mnie jak wrzód na tyłku, jednak nie wiem jak zachowałabym się, w momencie, w którym dowiedziałam się o jego otarcie się o śmierć. To byłoby męczące.
Auto zatrzymuje się zaraz koło mojej furtki. Chce wysiąść jednak ciało Styles'a jest na tyle oplątane wokół mojego, że nie daje rady nawet drgnąć.
-Harry wstawaj.-mówię delikatnie licząc, że zdołał ugrać cokolwiek. Chłopak jedynie mlaska i ściska mnie coraz mocniej.-Harry musisz wstać.-trzęsę nim coraz mocniej, jednak to na marne. Na niego nic nie działa. -Harry wstawaj!-krzyczę mu prosto do ucha na co otwiera szeroko oczy i spada z siedzeń na wycieraczki pod nimi.-O nie śpisz już? To świetnie, chodź idziemy.-mówię wychodząc z auta, jednocześnie dziękując Barr'emu za otworzenie przed nami drzwi. Harry ziewa kilka razy pod rząd, związując włosy w coś podobnego do koka.
-Dziękuję Barry za Twój czas. Masz wolne do momentu, w którym do Ciebie nie zadzwonię. Pozdrów proszę małżonkę i dzieci.
-Dziękuję Harry, pozdrowię.-mężczyzna wsiada do auta dopiero w momencie, w którym przekraczamy próg mieszkania a za nami zostają zamknięte drzwi. Każę mu zdjąć buty i prowadzę go do mojego pokoju. Kieruję się do szafy i rzucam w jego stronę jakąś pozostawioną przez Peter'a koszulkę z dresami.
-Ciuchy Peter'a. Powinieneś się zmieścić.-mamroczę, czując narastające zmęczenie.
-Serio? Bo wiesz, Pete jest troszkę mały.-rechoczę śmiechem, kręcąc głową z niedowierzaniem.
-Nie, to Ty jesteś po prostu duży.
-Wiem.-chłopak porusza dziwacznie brwiami na co uśmiecham się krzyżując ręce na piersi.
-Muszę się przebrać.-chwytam w dłonie jakąś koszulę nocną, która sięga mi do kolan. Wychodzę z pokoju ubierając się szybko i wracając z powrotem składając brudne ciuchy w kostkę i wrzucając je do kosza na pranie. Kiedy wracam do pokoju o mało co nie krztuszę się powietrzem. Przede mną stoi najprzystojniejszy człowiek na świecie. Ma już na sobie dresy, zakładając dość wolno szary podkoszulek. Związuję włosy w kucyka udając, że nie widziałam nic, chociaż rumieńce na mojej buzi mówią zdecydowanie co innego.
Kładziemy się na łóżku a ja prawie, że od razu zostaje przyciśnięta do torsu bruneta. Jego oddech staje się spokojniejszy za to u mnie jest na odwrót. Nie jestem w stanie racjonalnie określić tego co mam teraz w głowie.
-Proszę obiecaj mi, że mnie nigdy nie zostawisz. Choćbyś dowiedziała się najbardziej okropnych rzeczy o mnie.-delikatnie głaska moje plecy dając mi w ten sposób dużą dawkę spokoju i powodując moją senność.
-Skoro nie odeszłam do tej pory to znaczy, że ciężko będzie się mnie pozbyć.-uśmiecham się cmokając jego usta.-Tylko nie okłamuj mnie nigdy więcej.
-Są sprawy, o których nie możesz wiedzieć Mel i boję się, że przez te rzeczy nie będziesz chciała mnie znać.
-Idź spać Harry, porozmawiamy o tym później.-mówię prędko chcąc wydostać się z opresji. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na jego teorię. Wątpię abym chciała wyjść z jego życia ale również nie chce w nim być i cierpieć.
-Dziękuję Ci Melanie za to, że jesteś lekiem na całe zło, które we mnie jest.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
#PolandPrayForParis
#MePrayForParis
Ps. Mam pewien pomysł.
Dostałam właśnie w wiadomości prywatnej pracę, która ukazuję być może przyszłą moją okładkę. Postanowiłam zrobić z tego konkurs.
Zróbcie według Was najlepszą okładkę na tego bloga i wysyłajcie ją w wiadomości prywatnej a ja o równej 20:00 wybiorę jedną i ustawię ją jako oficjalną okładkę.
Powodzenia:)
Btw. Co myślicie o rozdziale?:)
Kocham Was szalenie xxx
zapraszam na aska
http://ask.fm/telzauf
CZYTASZ
Telefon zaufania |h.s|
FanfictionOna była zakompleksioną dziewczyną potrzebującą pomocy i kogoś kto mógłby ją wysłuchać. On był pracownikiem telefonu zaufania. Co się stanie, kiedy świat siedemnastoletniej Melanie Carter, zwanej jako dziewczyny bez nazwiska, zderzy się ze światem H...
