GWIAZDKUJCIE
KOMENTUJCIE
OBSERWUJCIE MÓJ PROFIL
NAJLEPSZY KOMENTARZ = DEDYKACJA
KOCHAM WAS XX
~~Harry~~
Przemierzam najgorsze uliczki Londynu w poszukiwaniu osoby, która od dłuższego czasu wchodzi mi w drogę i niszczy wszelkie próby dotarcia do jedynej osoby, która trzyma mnie przy zdrowych zmysłach.
Skręcam zaraz za sklepem z narzędziami, kierując się prosto do pierwszego skrzyżowania. Idę w lewo, zauważając opuszczony dom. Jego wygląd mógłby przestraszyć każdego, w sumie sam czuję się źle stojąc tuż obok niego, jednak adrenalina i chęć obicia twarzy Zayn'a wydaje się na tyle kusząca, że wchodzę do środka.
Na wejściu poraża mnie odór zdechlizny, moczu i innych cholerstw o których nawet nie chce myśleć.
Wchodzę po dość niestabilnych schodach prosto na górę ignorując porozrzucane igły, strzykawki a nawet kupy. Zatykam nos jednocześnie powstrzymując odruch wymiotny. Nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie jak ktoś może dobrowolnie chcieć tu przebywać. To miejsce jest gorsze niż najtańszy burdel, albo toalety publiczne.
Starając się nie dotknąć niczego kieruję się zaraz na lewo do największego pokoju. Na moje szczęście znajduje osobę, której szukałem.
Jedyne co chłopak zdążył zrobić to zerknięcie w moją stronę, ponieważ chwilę później przyparty był do ściany jednocześnie okładany raz po raz.
Czuję krew na rękach i dopiero teraz puszczam jego wiotkie ciało, które opada automatycznie na śmierdzącą podłogę. Chce splunąć na niego i mówić te wszystkie okropne rzeczy uderzając jeszcze kilka razy, ale przed oczami staje obraz rozczarowanej Mel. Nie zniosłaby kolejnego ciosu z mojej strony.
-Nie sądziłem, że odważysz się przyjść tutaj i podnieść na mnie rękę.-wyciera krew dłonią i powoli się podnosi. Muszę zebrać w sobie resztki spokoju i zapanować nad nerwami. Nie chciałbym iść siedzieć o takiego śmiecia.
-Przestań wpierdalać się między mnie a Melanie. -mówię ostro chcąc podkreślić fakt, że wystarczy źle dobrane słowo i dostanie ponownie w pysk.
-Więc tu Cię boli.-jego śmiech wypełnia cały budynek. Mam ochotę zrobić wiele głupstw teraz, jednak świadomość utraty dziewczyny jest na tyle silna, że postanawiam się powstrzymać.-Ona nic do Ciebie nie czuje.-spluwa krwią w bok na co marszczę brwi. To obrzydliwe.
-Łżesz. Mal ma ogromne serce, w którym jestem tylko ja a Tobie żal dupsko ściska bo wiesz, że nie wygrasz.-podchodzę o wiele bliżej. Czuję smród jego ciała o wiele gorszy niż wszystkie te gówna znajdujące się tutaj pomieszane razem. Odwagi dodaje mi myśl, że on się mnie boi. Wie, że nie wygra w żadnej potyczce.
-Jesteś strasznie łatwowierny Harry. Wczoraj, kiedy się widzieliśmy z Mel to było woah, nawet nie chcesz wiedzieć jaka jest ciasna.-chłopak śmieje się coraz głośniej prowokując mnie. Wiem, że jego słowa to kłamstwa, jednak wprawiły mnie w złość. Jakim szmaciarzem trzeba być, aby rozpowiadać takie bzdury.
-Ona Ci ufa Zayn.-burczę.-Nienawidzę tego, ale jeśli ją skrzywdzisz to ja skrzywdzę Ciebie.-ostrzegawczo szarpię go za ubranie chwilę później pchając w tył.-Wiem w co grasz. Chcesz aby zakochała się w Tobie. Wiesz, że znaczy dla mnie bardzo dużo a jedyne na czym Ci zależy to jej krzywda. Zdajesz sobie sprawę, że jej krzywda to moja krzywda.
-Czyli nie jesteś taki głupi. -Mulat wyjmuję papierosy z kieszeni. Wkłada jednego do ust, odpalając. Zachęcająco wyciąga paczkę w moją stronę jednak z mojej miny rozczytuje, że nie jestem zainteresowany.-Mel jest dobra. Lubię ją, ale dobrze wiesz, że we wszystkim muszą być jakieś ofiary.-Zayn wypuszcza dym z płuc prosto w moją stronę. Skurwiel denerwuje mnie coraz bardziej.
-Melanie ma Cię za przyjaciela. Chcesz mojej krzywdy nie jej, ona nie ma z tym nic wspólnego.-staram się walczyć spokojnie na swoją korzyść, jednak wiem, że to nie ma sensu. Ten człowiek nie ma wbudowanego w siebie dobra. To zwykłe ścierwo, które za dragi albo inne gówna sprzedałby swoją rodzinę.
-Szczerze? Gówno mnie to obchodzi.-gasi papierosa depcząc go po czym podchodzi do mnie.-Nie miałeś problemu w momencie, w którym posuwałeś moją dziewczynę. Nie obchodziło Cię, że pierdolisz laskę swojego kumpla Harry, pamiętasz? Ratowałem Cię tyle razy, pomagałem z Ojcem i innymi sprawami a Ty wbiłeś mi nóż w plecy. Ona była dla mnie tak ważna jak dla Ciebie jest ważna Mel, więc poczujesz się tak samo jak ja w momencie, w którym Was przyłapałem. Będziesz cierpiał tak jak ja. Będziesz co noc wylewał całe morze łez wiedząc, że Mel będzie Cię nienawidzić tak bardzo jak ja Ciebie. Pokocha mnie Harry, obiecuję Ci to. Melanie Carter zakocha się we mnie tak szaleńczo tylko po to, abym chwilę później złamał jej serce wymyślając jakieś kłamstwo. Dopiero wtedy zdasz sobie sprawę, że to wszystko jest Twoją winą. Gdybyś nie zechciał zniszczyć tyle osób teraz byłoby lepiej. To Ty sprawiłeś, że Mel będzie skrzywdzona, nie ja. Gratuluje.-stoję w miejscu nie wierząc, że te słowa opuściły jego usta. Nie potrafię nawet spojrzeć za siebie, w kierunku, w którym zmierza chłopak.
-Po co podrzuciłeś pomysł mojemu Ojcu odnośnie interesu z Mia?-mój mózg nie potrafi funkcjonować normalnie. Czuje strach, nie chce aby Melanie cierpiała przez moją głupotę. Nie mogę powiedzieć, że ją kocham. To uczucie jest mi nieznane i nawet nie chce go poznawać. Wiem jednak, że Mel jest dla mnie ważna, to nie istotne w jaki sposób.
-To nie byłem ja. -chłopak zerka na mnie przez ramię uśmiechając się głupio.-Najwidoczniej jest więcej osób, które Cię nienawidzą.-prycha śmiechem, wychodząc z budynku.
Zostaje sam.
On zniszczy Mel
Moją Mel
I to wszystko moja wina.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cóż. Pomińmy fakt, że rozdział miał pojawić się wczoraj. Po prostu nie byłam w stanie go dodać. Musiałam wyjść z domu, przejść się, popłakać i pomyśleć.
Heh dzień jak co dzień.
Okej, jestem przeziębiona a w niedziele idę do pracy i jdhbfjfsg, przecież nie dam rady XD
Z tym chłopakiem jest do dupy:):) Tyle w sumie. Nie chce gadać na jego temat bo zaczyna mi być ciężko na serduszku. Po prostu nie jestem w stanie iść po rozum do głowy.
Spójrzcie. Jak jeden człowiek może znaczyć dla Ciebie tak wiele, kiedy dla niego jesteś nikim.
To cholernie straszne i przytłaczające.
Boje się, że go stracę.
Wiem, że wiele z Was nie podziela mojej cierpliwości względem tej sytuacji, ale on znaczy dla mnie tak dużo, że nie potrafię z niego zrezygnować. Nie jestem w stanie. Tak samo jak nie potrafię powiedzieć mu, że znaczy dla mnie o wiele więcej niż powinien. Kurwa kurwa kurwa aaaa
Okej, dość tych przytłaczających gadek.
Wpadajcie na aska! Pytajcie bohaterów, mnie, cokolwiek!
http://ask.fm/telzauf
a ja zmywam się do kina :D
Jak Wam dzień ogólnie mija?
Dobrze/źle?
CZYTASZ
Telefon zaufania |h.s|
FanfictionOna była zakompleksioną dziewczyną potrzebującą pomocy i kogoś kto mógłby ją wysłuchać. On był pracownikiem telefonu zaufania. Co się stanie, kiedy świat siedemnastoletniej Melanie Carter, zwanej jako dziewczyny bez nazwiska, zderzy się ze światem H...
