Pragnę wszystkich powiadomić, że oneshot jest nieco wzorowany na odcinkach związanych ze śmiercią Kuby Szczęsnego która dla mnie jest wręcz zbrodnią. Nie wiem jak twórcy mogli go uśmiercić jak mogli zrobić coś innego jeśli pan Wojciech miał odejść z jakiegoś powodu z produkcji.
&
(Perspektywa Gabriela)
Nie mogłem tego słuchać i widzieć. Kuba leżał w sali wyglądając jakby spał. Był podpięty do respiratora. Nie wiedziałem czemu on... Spłacił dług mojej matki. Spojrzałem słysząc oskarżenia w kwestii, że stan Szczęsnego to moja wina. Wyszedłem bez słowa i zacząłem iść wręcz biec. Wybiegając ze szpitala mało nie zostałem potrącony gdyby nie to, że ktoś mnie odciągnął. Odwróciłem się czując czyjeś ręce na ramionach.
-Wszystko w porządku chłopcze?- Zapytał się mężczyzna o jasnym odcieniu włosów oraz będąc ubranych w jaskrawe ubrania. Jednak ja nie odpowiedziałem. Poczułem jak mężczyzna zaczyna mnie prowadzić. Posadził mnie na ławce, a z torby wyciągnął termos. Nalał on do kubeczka gorącą czekoladę, a potem mi ją podał. Nie pewnie wziąłem kubeczek gdy ten usiadł koło mnie.- A teraz powiedz na spokojnie co takiego się stało, że mało pod karetkę nie wpadłeś.- Powiedział dając dłoń na moje ramie. Zacisnąłem ręce na pojemniku z napoje.
-M-Mój... Mój przyjaciel leży na OIOMie. Pracujemy tutaj razem jako ratownicy. K-Kuba... K-Kuba ryzykował życie by ratować z budynku dziecko i... Z-Zatruł się czadem, a... Była tam dawka śmiertelna i...- Mówiąc czułem jak moje emocje pękają. Zacząłem płakać. Poczułem jak mężczyzna pociera dłonią moje plecy. Czułem się bez silny.- N-Nikt nie wie, że ja... U-Umrę jeśli Kuba...- Rozpłakałem się jeszcze bardziej. Poczułem jak mężczyzna pozwala mi się przytulić. Zacisnąłem z emocji na jego plecach palce, a oczy ukryłem w jego ramieniu. Długo nie mogłem się uspokoić.
-Posłuchaj... Może idź do niego, złap go za rękę, posiedź przy nim i mów do niego. Powiedz wszystko co czujesz. Jeśli jednak nie czujesz się już na siłach dziś jedź do domu. Najlepiej byś nie był samemu w tej sytuacji. Jeśli chcesz mogę cie podprowadzić.- Zaproponował na co ja jedynie w odpowiedzi mruknąłem. Z nieznajomym udałem się powoli do bazy. Kiedy ten na mnie czekał zabrałem swoje rzeczy po czym z nim poszedłem do mojej matki. Jak tylko ją zobaczyłem nie dawałem rady nic powiedzieć. Mężczyzna ścisną moje ramię i samemu wyjaśnił jej całą sprawę. Mama od razu zabrała mnie do domu i próbowała robić wszystko abym nie myślał o najgorszym. Jednak ja nie mogłem przestać myśleć o stanie Kuby. Jestem ratownikiem i wiem jakie stężenie czadu musi być aby odebrać człowiekowi życie.
&
Czułem się jakby minęło sporo czasu, a minęło parę dni od... Zatrucia czadem przez Kubę. Siedziałem w głównym pomieszczeniu gdy do bazy przyszedł w pewnej chwili doktor Banach. Lekarz usiadł na przeciwko mnie na krześle.
-Musimy porozmawiać Gabryś.- Powiedział zdenerwowany przez co nabrałem złych przeczuć. Poczułem jak lekarz łapie ściskając moje ręce.
-D-Doktorze? Co się dzieje?- Zapytałem się czując przy tym łzy. Momentalnie poczułem jak mężczyzna ściska mocniej moje ręce. Poczułem jak łzy zaczynają mi spływać po policzkach.
-Robili Kubie badania... Gabryś... Niestety lekarze stwierdzili śmierć mózgową. Kuba... Kuba zmarł Gabryś. Czekają aby... Powiadomić jego ojca i...- Słysząc słowa lekarza kręciłem głową pozwalając spływać łzom. Rozpłakałem się. Nie chciałem słyszeć o tym, że Kuba umarł. Poczułem jak doktor mnie przytula. Próbowałem ukryć się w ramionach doktora nie chcąc uwierzyć w śmierć Kuby. Mojego przyjaciela którego kochałem jak brata ale... A-Ale i którego kochałem jak drugą połówkę. Wieczorem udałem się do Kuby i patrzyłem jak leży na łóżku szpitalnym będąc wciąż podłączony do aparatury medycznej. Wyglądał jakby spał. Złapałem Szczęsnego za rękę swoimi i patrzyłem na jego twarz. Wziąłem głęboki oddech.
-G-Gdziekolwiek niebawem będziesz po odłączeniu respiratora... P-Proszę. Zaczekaj tam na mnie. Niebawem się spotkamy.- Wyszeptałem po czym wyszedłem z sali szpitala. Zacząłem iść do wyjścia ze szpitala. Cały czas wiedziałem, że prędzej czy później odłączą Kubę od respiratora aby oddać jego organy do przeszczepu.
&
Kiedy zjawiłem się w swoim domu zacząłem przygotowywać mieszkanie. Zakleiłem wszystko co się dało aby zrobić komorę gazową. Następnie napisałem wiadomość pożegnalną do mojej matki, a potem napisałem wiadomość na naszej grupie na Messengerze gdzie oznaczyłem Kubę. Po wysłaniu momentalnie wyłączyłem telefon. Odkręciłem gaz po czym poszedłem na kanapę. Podciąłem sobie żyły, a następnie połknąłem leki na uspokojenie. Przytuliłem do siebie fotografie gdzie z Kubą byliśmy w czasie moich urodzin w kręgielni.
(Perspektywa Anny)
Piłam kawę w bistro ale kiedy poczułam wibrację telefonu momentalnie wyciągnęłam go. Kiedy odblokowałam telefon i weszłam w okienko wiadomości na messie zauważyłam od razu wiadomość Nowego gdzie był oznaczony Kuba. Zmroziło mnie to co przeczytałam i momentalnie wzięłam radio idąc w stronę wyjścia.
-Do wszystkich zespołów wejdźcie na naszą grupę i zobaczcie co Nowy napisał.- Powiedziałam zdenerwowana lecz po chwili usłyszałam w odpowiedzi, że na tablet przyszło powiadomienie o wezwaniu. Widząc adres od razu zawołałam swój zespół z którym pojechałam po chwili pod adres domu Nowego.
&
(Perspektywa Piotrka)
Byliśmy z Anną i Zdzisławem zestresowani. Staliśmy niedaleko budynku w którym trwała akcja ewakuacyjna. Jednak gdy strażacy wynieśli Nowego zaczęliśmy do niego biec. Już po jego wiadomości na grupie wiedziałem, że coś złego się stanie. Kiedy znaleźliśmy się przy Nowym zaczęliśmy się nim zajmować. Jednak sprawa na tyle była poważna, że byliśmy przerażeni. Gabryś miał pocięte ręce, a do tego był podtruty. Jednak kiedy zjawił się strażak podał nam opakowanie leków. Coraz bardziej domyślaliśmy się, że Gabriel usiłował się zabić. Gdy dotarliśmy do szpitala został zabrany od razu na płukanie żołądka i badania. Spojrzałem kiedy zjawił się Artur.
-Nie uwierzysz Strzelecki co się wydarzyło.- Powiedział Artur który po chwili zaciągnął mnie prosto pod salę Kuby. Mało oczy mi nie wyleciały widząc jak ten rozmawia z lekarzami. Nie wiedziałem jak to możliwe, że ten żyje. Czułem, że to jakiś cud.
-Osz kurwa.- Powiedziałem zaskoczony patrząc na wszystko. Jednak po chwili wszedłem do sali.- Kuba jak się czujesz?- Zapytałem się patrząc jak lekarze, ojciec Kuby jak i sam Kuba na mnie spojrzał.
-Skołowany. Szedłem tunelem, słyszałem głos Lidki, a tu nagle puf i się budzę.- Powiedział Kuba przyglądając się mi.- Ale słyszałem też Nowego. Wie już?- Zapytał się na co momentalnie zesztywniałem. Wiedziałem, że Kuba to zobaczył.- Piotrek? Piotrek gdzie Gabryś?- Pytał się zdenerwowanym tonem Szczęsnym. Wziąłem głośny oddech podchodząc do niego i łapiąc go za ramiona.
-On... Miał próbę samobójczą. Zabrali go na płukanie żołądku i badania. Potem trafi pewnie na OIOM.- Powiedziałem trzymając go za ramię mocno. Zauważyłem jak w jego oczach pojawiają się łzy. Objąłem go ramieniem wiedząc, że jest przerażony stanem Nowego.
&
(Perspektywa Kuby)
Po dwóch tygodniach od mojego wybudzenia się i cudownego ozdrowienia mogłem wyjść ze szpitala lecz ja nie chciałem tego robić. Spędzałem przy wprowadzonym w śpiączce Gabrysiu. Spojrzałem poprawiając włosy nowemu gdy usłyszałem mruknięcie.
-Gabryś?- Zapytałem się czując uścisk na ręce. Szybko wezwałem lekarza. Kiedy ten się zjawił kazał mi wyjść ale ja nie miałem zamiaru. Rozpłakałem się ze szczęścia kiedy tylko ujrzałem, że Gabryś się obudził. Kiedy tylko lekarz wyciągnął mu z gardła rurkę zacząłem gładzić jego policzek.
-K-Kuba ale ty...- Zaczął mówić lecz ja mu przerwałem. Wbiłem się ustami w jego. Pocałowałem go lekko z czułością. Próbowałem mu tym ukazać jak bardzo go kocham, jak mu na nim zależy. Kiedy się odsunąłem ujrzałem jak Nowy rozpłakał się z emocji wtulając twarz w moją dłoń. Głaskałem go i byłem cały czas wiedząc, że oboje siebie potrzebujemy.
CZYTASZ
One Shot
Short StoryTytuł jak sam mówi to będą One Shot. Będę starała się je dobrze pisać. Gdybyście chcieli wiedzieć który one shot jest z danego shipu pytajcie śmiało w wiadomości prywatnej lub komentarzach. Dawajcie też propozycje Shipów lub fandomów. P.S Wyjaśnię...
