👑 10 👑

7.9K 444 88
                                        

Wślizgnął się pod kołdrę i owinął w futra, czując nieprzyjemne zimno. Na dworze szalała wichura, a w komnacie nie było rozpalonego ognia. Zayn tak jak wyszedł po kłótni, nadal nie wrócił. Nialla nadal bolał policzek, od mocnego uderzenia. Wiedział, że zapewne został ślad. Nie spodziewał się tego po alfie. Nie mógł sobie wybaczyć swojej dociekliwości i tego, że próbował pocieszyć Zayna. Gdyby zachował zupełne posłuszeństwo, jako omega, teraz by nie bał się. Chociaż nie płakał, miał ochotę zasnąć i nie obudzić się. Brakowało mu kwiatów i złotego, ciepłego słońca.

Musiał przygotować się do pogrzebu rodziców Zayna, a potem czekało na niego połączenie. Nie wyobrażał sobie tak bliskiego kontaktu z alfą. Jednak wiedział, że jak tego nie zrobi, sojusz zostanie zerwany, a Zayn tak jak mówił, dostanie swoją omegę nawet siłą.

Wpatrzył się w okno, zasłonięte materiałem, czekając na to co wydarzy się.

***

Powoli wszedł do komnaty. Zaniepokoił się od razu zimnem w niej panującym i głuchą ciszą. Miał nadzieję, ze Niall nie zrobił nic głupiego. Po części żałował tego co się stało, ale jego omega nie powinna mówić mu co jest słuszne. Postanowił ukarać ogrodnika i nikt nie ma prawa kwestionować jego wyborów. Zayna dobrze wiedział, że Louis niczym pewnie nie zawinił. Jednak czuł potrzebę zemsty i wyładowania agresji.

Po wrzuceniu drewna do kominka stojącego obok okna, ruszył w stronę łóżka. Na nim leżał śpiący Niall. Zayn nie mógł nadziwić się jak pięknie wygląda twarz omegi. Spokojna i rozluźniona, przedstawiała obraz niczym z dzieła najwybitniejszego malarza. Rozsypujące się blond włosy na poduszce, z pierza, tworzyły nie cały księżyc.

Położył ostrożnie rękę na sinym policzku Nialla. Pogłaskał go, chcąc chociaż trochę bólu zabrać omedze.

Pochylił się nad ciałem Nialla, składając pocałunek na jego czole. Chciał jakoś polepszyć ich stosunki, ale nie umiał przemóc się do równoprawnego traktowania omeg. Miał nadzieję, że nie poczuje nic do młodszego i spokojnie będzie brać tylko przyjemność z sojuszu. Niestety jego serce się buntowało i coś sprawiało, że nie mógł więcej skrzywdzić Nialla. Po prostu miał wewnętrzną blokadę i za wszelką cenę chciał bezpieczeństwa omegi. Tak przynajmniej było gdy racjonalnie myślał, używając mózgu, a nie penisa.

***

W oddali było słychać rżenie konia i głośny stukot kopyt o podłoże. Louis podniósł głowę znad swojego zielnika, patrząc na nadjeżdżającego Harr'ego. Jego oczy zaświeciły się, widząc swojego alfę. Jednak strach jaki od niego wyczuwał, również i jego zaniepokoił. Coś się stało i za niedługo miał się dowiedzieć, co dokładnie.

________________________________________________________________________________

Trochę Larry'ego nie zaszkodzi prawda?

Wybaczcie, że tak krótko, następny postaram się dłuższy!

Dziękuje za wszystkie komentarze i zachęcam do ich pisania. Czytam je wszystkie. Przyjmę krytykę, wytknijcie mi błędy jeśli widzicie. Nie gryzę, a chciałabym ulepszyć to opowiadanie.

Dziękuje też za gwiazdki.

Do następnego rozdziału Kochani!

Heather // ziallOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz