Harry zeskoczył z konia i podbiegł do Lousia, przyciągając go do silnego i zaborczego uścisku. Musiał pomóc swojej omedze.
- Zayna obwinia cię za śmierć rodziców. - Wydyszał mu do ucha, próbując opanować emocje. - Musimy uciekać.
Louis spojrzał na swojego alfę zaniepokojony. W prawdzie domyślał się, że w końcu trzymanie trucizn na wierzchu, wyjdzie mu na złe. Niektóre trucizny, w reakcji z czymś stanowiły lek i nie mógł ich chować. Więc to nie była jego wina. Zayn nie dawał mu wystarczająco dobrych zabezpieczeń, ani miejsca do rozwijania daru. Każdy mógł wejść do jego pracowni, co wiązało się z niebezpieczeństwami.
- Nikt nie będzie uciekał. - Powiedział twardo, podnosząc się ze śniegu. - Przecież Zayn to nasz przyjaciel. Działa pewnie pod wpływem chwili.
- Chce z tobą rozmawiać, ale zabije cię. - Harry szepnął. Miał wrażenie, że jego omega postradała zmysły. - Nie będzie patrzył na to kim jesteś.
- Harry. - Louis powiedział czule głaszcząc policzek swojej alfy. - To nie ma sensu. Ucieczka...- Westchnął, kręcąc głową. - To nie wyjdzie.
- Gdy dojedziemy do królestwa będzie trwał nadal pogrzeb. - Alfa uległ swojej omedze. Nadal jednak miał złe przeczucia. Wiedział, że Zayna nic nie powstrzyma. - Znajdziemy wtedy chwile na zbadanie trucizny.
Louis kiwnął głową, sam wsiadając na swoją klacz.
***
Stał na podeście, a wokół niego kręciły się służki. Czarna szata, jaką miał na sobie, została podcięta, aby nie plątała mu się pod nogami. Pogrzeb byłych władców zbliżał się, a Niall nadal nie był przekonany czy chce wyjść na zewnątrz. Wszędzie było pełno dodatków, zwiewnych tunik, ale ani jednego ciepłego futra. Jeśli w planach było zamrożenie go, to musiał pogratulować pomysłodawcy. Już teraz odczuwał skutki zimowej pogody.
- Może książę podać rękę? - Jedna ze służek poprosiła. Wystarczyło jej kiwnięcie głowy Nialla, aby zaraz na dłoń omegi wsunęła rękawiczkę.
Niall miał już dość całego harmidru i hałasu. Głowa coraz bardziej go bolała, a baczny wzrok Zayna tylko denerwował go dodatkowo.
Odkąd obudził się wtulony w tors alfy, maił sobie za złe, że pozwolił na taki bliski kontakt. Policzek nadal go bolał, a ślad jaki pozostał po uderzeniu zrobił się fioletowy.
- Narzućcie na jego twarz czarną osłonkę. - Zayn wydał polecenie. Nie chciał, żeby poddani zobaczyli ślad jego własnej brutalności.Wstydził się tego co zrobił, jednak utrzymanie autorytetu alfy było ważniejsze. Tak zawsze powtarzał mu ojciec i będzie trzymał się jego słów.
***
- Ciała zostały już zabrane, ale kielichy z trucizną nadal stoją w komnacie. - Poinformował Harry, Louisa wchodzącego po stromych schodach.
- Nie zajmuje się ciałami, tylko roślinami. - Powiedział otwierając powoli drzwi. Zdziwił się, że nie ma żadnej ochrony. - Czemu nie usunęli tego stąd?
- Zayna chciał wzywać południowego zielarza, ale rada mu odradziła. - Poinformował Harry, dobrze pamiętając zebranie. - Jeszcze nigdy nie widziałem tylu zgodnych urzędników.
- Dziwisz się? - Podszedł z słoiczkiem do kielichów. Pochylił się wąchając ciecz, ale jedyne co poczuł to zapach miodowej wody. - Chodziło o południe, nie myśleli racjonalnie.
- Nie. - Alfa westchnęła obserwując jak Louis przesypuje zawartość słoika to jednego z naczyń. - Zayn niedługo ma się połączyć z omegą, ale czuje od niego niepewność.
- Udaje tylko pewnego siebie. - Omega zaśmiała się, patrząc jak cieć w kielichu zmienia swoje ubarwienie. - Próbuje być zimną i bezwzględną Alfą, ale wszyscy wiemy, że taki nie jest.
- Lou wiesz co o tym sądzę. - Harry nachylił się nad naczyniem, ze zdziwieniem obserwując zmianę koloru. - Co się stało z napojem?
- To reakcja...
- Co tu się dzieje?!- Donośny głos przerwał ich konwersacje.
_______________________________________________________________________________
Witajcie z powrotem po długiej przerwie. Bardzo za nią przepraszam, ale miałam pewne komplikacje.
Dziękuje za wszystkie gwiazdki i komentarze.
Od teraz rozdziały znowu co dwa dni. Cieszmy się XD
Do zobaczenia!
CZYTASZ
Heather // ziall
FanfictionCzasami los i chęć oddania szczęścia innym, zmusza nas do podejmowania trudnych decyzji. Niall jako młoda omega, zgadza się na wyjazd w nieznane mu, chłodne okolice. Słoneczne dziecko południa zgadza się na ślub z zimnym władcą północy, przypiecz...
