*~ Uwaga, akcje będą się teraz działy przez pewien czas w Pustce, tak więc możliwy będzie duży Time Skip, jeśli chodzi o świat ludzi ~*
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Mój „gość" niemiłosiernie wiercił się w łóżku, w którym byłem zmuszony z nim leżeć i spać. Wczoraj nie miał zbyt wielkiej ochoty na rozmowę, więc może dziś uda mi się zamienić kilka zdań?
Hakael przekazał mi, iż porozmawiał z nim chwilę. Kiedy nakierował chłopaka, kim był w niebie i jakie imię nosił, od razu przypomniał go sobie. Ponoć mocno wstrząsnęła go przemiana Hakaela.
Niegdyś nazywano go Pavir vet Lamars, co miało oznaczać „tego, który przynosi pokój". To głównie dlatego go nie cierpiał. Tam w Raju był bardzo wysoko postawiony. Opowiadał mi, iż przez długi czas zastępował władce Raju, jednak nie miałem okazji spotkać go wtedy na tym stanowisku. Doskonale pamiętam, kiedy byłem na jego wyroku. Nie przypuszczałbym, że z pozoru niewinny anioł mógłby zostać skazany za kontakty z demonami.
Pierwsze, co zwracało u niego uwagę to piękne długie skrzydła z niezwykłym upierzeniem oraz nietuzinkowa porcelanowa, gładka cera. Jego siwe oczy otaczały gęste, ciemne rzęsy. Na nieskazitelną buzię opadały włosy, które nie były jakoś zbyt długie, ale za to miały kolor, który przypominał karmel w świecie ludzi...
Nie był umięśniony, ani jakiś za chudy.
No cóż, kto by pomyślał, że zamieni się w takie stworzenie w Pustce.
Mój pomocnik wyznał mi, że pamięta czasy, kiedy Von był dzieckiem, a później już dorosłym aniołem. Było to zaraz przed tym jak skazano Hakaela, czyli jakieś 9 tysięcy lat temu.
Ponoć wypytywał go, jak jest w Pustce, jaki jest władca i jakie są tam demony. Bardzo interesował go świat na dole. W tajemnicy nawet powiedział mu, iż był tam, ale na szczęście nie przyłapano go.
Oczywiście od razu po takim incydencie pozostaje znak – czarne pióra na skrzydłach. Pomysłowy chłopak malował je farbą, wyrywał albo po prostu jakoś zakrywał.
Jak widać chyba i tak dowiedzieli się o tym...
Ech... co jeden przypadek to bardziej interesujący... Podniosłem się z łóżka i usiadłem na nim łapiąc się są głowę. Nie wiedziałem, od czego powinienem zacząć swoją robotę. Iść do załatwić sprawy w pałacu, w Pustce czy może jeszcze coś innego?
A najważniejsze, co zrobić z nim?
-Mmmh... - nagle mruknął – U...uch – chyba się podniósł – Gdzie ja...! - odsunął się gwałtownie
Odwróciłem się w stronę chłopaka i przyjrzałem się mu uważnie
-Długo spałeś, to u was normalne? - zapytałem z ironią
-Gdzie ja jestem? - odpowiedział pytaniem
-Masz zaniki pamięci czy co? - podniosłem się. Miał oczy tak wielkie ze zdziwienia, że aż nie mogłem przestać się napatrzeć
-Nie... przepraszam, co teraz ze mną będzie? - dociekał
-Nie wiem, zrobię z tobą co mi się spodoba – zacząłem, po czym ciężko opadłem na fotel ustawiając jedną nogę, a raczej kopyto na drugie – masz jakieś propozycje? - podparłem głowę o rękę
Zaprzeczył kiwając głową
-Ech... coś się wymyśli. Generalnie powinieneś siedzieć zakuty w lochach i czekać, aż cały przemienisz się w demona – wyjaśniłem
