26. Diabelska zabawa

22 5 5
                                        

~Alec~

  Już miałem zadać jej ważne pytanie. I wlazłem w jakiś pieprzony zamek. No kurwa co to ma być? A może to był jakiś znak? Może lepiej się nie pytać i nic nie mówić? Tak, zdecydowanie tak będzie lepiej. Avil podeszła do mnie i wyciągnęła rękę w moją stronę. Chwyciłem za nią, wsparłem się i wstałem. 

- Dzięki. - uśmiechnąłem się do niej. 

- Spoko. A o co chciałeś spytać? - spojrzała na mnie.

- Yy... -podrapałem się w kark. - Pójdziemy na diabelskie młyn? 

- Liby! - powiedziała pytającym tonem. 

 Jej przyjaciółka odwróciła się do tyłu i spojrzała na nas. 

- Ale myślałem o naszej dwójce. - dodałem cicho.

- No? - odezwała się Liby.

- A dobra już nic!- odpowiedziała blondynka, a ja uśmiechnąłem się szeroko.

- Spoko. - krzyknęła dziewczyna, która szła z Jackiem i byli już dosyć daleko od nas.

- Pasuje? - spytała.

- Jak najbardziej. 

- To którędy? - zmarszczyła nos.

- Tędy. - wskazałem ręką. 

- Wiesz co... - zaczęła.

- Słucham.

- No bo ja cię nie rozumiem.

 Zrobiłem pytającą minę. 

- Bo raz jesteś miły, a za chwilę mnie bijesz. O co chodzi? Coś z tobą nie tak? Bo nie rozumiem. 

- Ja sam do końca się nie rozumiem. 

- Ahh. - westchnęła. 

  Szliśmy chwilę w ciszy. Musiałem ją przerwać.

- Avil? 

- Tak? - spojrzała na mnie wielkimi oczami.

- To tutaj. - wskazałem na wielką karuzelę.

  Weszliśmy na teren parku rozrywki. Podeszliśmy do diabelskiego młyna.

- Wskakuj! - uśmiechnąłem się i pomogłem jej usiąść. 

 Sam usiadłem. Diabelski młyn ruszył. Najpierw z małą prędkością później szybciej. W pewnym momencie prędkość była tak duża, że Avil zamknęła oczy i zaczęła krzyczeć. Złapałem ją za rękę. Dziewczyna przestała krzyczeć, a ja zacząłem się z niej śmiać. 

Diabelski młyn zwalniał, więc puściłem dłoń dziewczyny.

- Nie przeszkadza mi. - spojrzała na moją rękę.

-Mogę? - spytałem.

- Jasne. - uśmiechnęła się delikatnie.

  Chwyciłem odważnie jej dłoń i ruszyliśmy chodnikiem przed siebie. Trzymanie jej dłoni było bardzo przyjemne.

- Głodna?

- Nawet nie wiesz jak.

- Pizza?

- Może być nawet hot dog ze stacji benzynowej byle by nie był to.. .

- To chodźmy na kebaba. - przerwałem jej.

- Nie! - stanęła w miejscu robiąc skwaszoną minę.

- Okej. To chodź na pizzę.

  Blondynka kiwnęła głową i ruszyła. Weszliśmy do restauracji. Zamówiliśmy pizzę i po chwili nasze danie spoczywało w naszych żołądkach.

Zło WcieloneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz