~Alec~
Już miałem zadać jej ważne pytanie. I wlazłem w jakiś pieprzony zamek. No kurwa co to ma być? A może to był jakiś znak? Może lepiej się nie pytać i nic nie mówić? Tak, zdecydowanie tak będzie lepiej. Avil podeszła do mnie i wyciągnęła rękę w moją stronę. Chwyciłem za nią, wsparłem się i wstałem.
- Dzięki. - uśmiechnąłem się do niej.
- Spoko. A o co chciałeś spytać? - spojrzała na mnie.
- Yy... -podrapałem się w kark. - Pójdziemy na diabelskie młyn?
- Liby! - powiedziała pytającym tonem.
Jej przyjaciółka odwróciła się do tyłu i spojrzała na nas.
- Ale myślałem o naszej dwójce. - dodałem cicho.
- No? - odezwała się Liby.
- A dobra już nic!- odpowiedziała blondynka, a ja uśmiechnąłem się szeroko.
- Spoko. - krzyknęła dziewczyna, która szła z Jackiem i byli już dosyć daleko od nas.
- Pasuje? - spytała.
- Jak najbardziej.
- To którędy? - zmarszczyła nos.
- Tędy. - wskazałem ręką.
- Wiesz co... - zaczęła.
- Słucham.
- No bo ja cię nie rozumiem.
Zrobiłem pytającą minę.
- Bo raz jesteś miły, a za chwilę mnie bijesz. O co chodzi? Coś z tobą nie tak? Bo nie rozumiem.
- Ja sam do końca się nie rozumiem.
- Ahh. - westchnęła.
Szliśmy chwilę w ciszy. Musiałem ją przerwać.
- Avil?
- Tak? - spojrzała na mnie wielkimi oczami.
- To tutaj. - wskazałem na wielką karuzelę.
Weszliśmy na teren parku rozrywki. Podeszliśmy do diabelskiego młyna.
- Wskakuj! - uśmiechnąłem się i pomogłem jej usiąść.
Sam usiadłem. Diabelski młyn ruszył. Najpierw z małą prędkością później szybciej. W pewnym momencie prędkość była tak duża, że Avil zamknęła oczy i zaczęła krzyczeć. Złapałem ją za rękę. Dziewczyna przestała krzyczeć, a ja zacząłem się z niej śmiać.
Diabelski młyn zwalniał, więc puściłem dłoń dziewczyny.
- Nie przeszkadza mi. - spojrzała na moją rękę.
-Mogę? - spytałem.
- Jasne. - uśmiechnęła się delikatnie.
Chwyciłem odważnie jej dłoń i ruszyliśmy chodnikiem przed siebie. Trzymanie jej dłoni było bardzo przyjemne.
- Głodna?
- Nawet nie wiesz jak.
- Pizza?
- Może być nawet hot dog ze stacji benzynowej byle by nie był to.. .
- To chodźmy na kebaba. - przerwałem jej.
- Nie! - stanęła w miejscu robiąc skwaszoną minę.
- Okej. To chodź na pizzę.
Blondynka kiwnęła głową i ruszyła. Weszliśmy do restauracji. Zamówiliśmy pizzę i po chwili nasze danie spoczywało w naszych żołądkach.
CZYTASZ
Zło Wcielone
ActionŻycie przestępcze bywa świetną zabawą. Nie zawsze wszystko idzie pięknie i zgodnie z planem. Występują małe komplikacje...
