Obudziłam się, ale leżałam z zamkniętymi oczami. Wszystko mnie bolało, a w szczególności głowa. Pamiętam to, że uciekałam przed Jackiem i tylko tyle. W zasadzie nie obudziłam się sama z siebie, tylko obudziły mnie głośne rozmowy, które odbywały się za drzwiami. Jeden z tych głosów poznałam od razu. Jack rozmawiał z mężczyzną o równie ciekawym głosie jak on. Rozmowy były coraz głośniejsze. Co oznaczało, że byli coraz bliżej. Postanowiłam otworzyć oczy. Rozejrzałam się po pokoju. Zaraz... Po pokoju? Nie wierzę! Przyniósł mnie do pokoju! Ale jaja! Na szafce stał kubek i talerz z kanapkami. Zebrałam siły i wstałam. Złapałam równowagę i podeszłam do szafki. Chwyciłam kanapkę oraz kubek, w którym znajdowało się kakao i postanowiłam przejść się po pokoju. Był śliczny. Jack miał świetny gust. Mogłabym tu wynajmować pokój. Serio. Gdyby nie fakt, że byłam przetrzymywana tu wbrew własnej woli. Obejrzałam wszystkie kąty pokoju. Poszłam po jeszcze jedną kanapkę i wtedy zauważyłam zestaw ubrań, które przyniósł dla mnie najprawdopodobniej Jack.
- Ładne? - do pokoju wszedł Jack i wskazał na ubrania.
Skinęłam głową na zgodę z jego zdaniem.
- Podoba ci się pokój?
Powtórzyłam gest.
- Ej! - spojrzałam na niego - Nikt nie kazał ci uciekać.
- W sumie racja. - odpowiedziałam tępo.
- No właśnie.
- Jack?
- Słucham?
Od kiedy on taki kulturalny i wychowany? - Zamyśliłam się.
- Czy z Avil wszystko dobrze? Słyszałam trochę waszej rozmowy.
- A... ale to nie chodziło o nią.
- A o kogo?
- O Ludwika. - zrobiłam pytającą minę.
- O psa Alecka.
- Aha. - wiedziałam, że kłamie i spuściłam głowę.
- No dobra. Już ci mówię.
Podniosłam głowę i zaczęłam słuchać, a on usiadł na rogu łóżka.
- Po tej akcji z próbą wyciągnięcia ciebie przez Avil z piwnicy Alec trochę się wkurzył i pobił ją.
- O matko! Muszę ją zobaczyć! - krzyknęłam.
- Nie. - odpowiedziała mi bardzo spokojnie.
- Jack... Proszę.
- Przegadam to z Aleckiem i zobaczymy, dobrze?
- No okej... - zgodziłam się.
- Dobre kanapki?
- Tak. Dzięki. - uśmiechnął się. - Mam pytanie.
- Czy mogłabym się wykąpać?
- Jasne, ale tylko ze mną. - poruszył brwiami.
- Już mi się odechciało. - powiedziałam zgodnie z prawdą.
Co on sobie myśli?
- Żartowałem. Zbieraj się. Zaprowadzę cię.
- Okej. - zaczęłam iść w jego stronę.
Zachwiałam się, ale nie zwróciłam na to uwagi. Wzięłam rzeczy z szafki i ruszyłam za blondynem. Szliśmy przez elegancki korytarz.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.