Moją historię zacznę od przyjazdu tutaj...
-Jeżuu dasz mi spać - mruknelam w samolocie do Finna który ciągle albo kazał mi oglądać jakieś głupie filmiki albo mnie kopał - mogłam usiąść z dziewczynami
-nigdy - dodała Al która siedziała za mną
-ja z tobą też bym nie chciał - powiedział Finn
Później zaczęli debatowac kto z kim bardziej nie chce, nie wiem, zasnęłam.
~
-eeeeej - szturchał mnie Finn - wstawaj żesz no
-Co - mruknelam zaspana
-jesteśmy już, wielki Nju Jork siti czeka na ciebie - wskazał na okno
-już wstaje - ziewnęłam
No to co, witam nowy klimacik czy coś tam.
Wzięliśmy walizki i wyszlismy z samolotu.
-Jak się spało Wolfhardowa? - rzuciła JJ
Pewnie zastanawiacie sie teraz czemu jestem Miller skoro jestem Wolfhard, no to tak. Dostałam nazwisko po babci która zmarła dzień przed moim urodzeniem. Jakby nie wiem czemu tak jest ale dobra, powiedzmy że jestem Rachel Miller-Wolfhard.
-spoko ale teraz boli mnie biodro - rozciągnelam się
-Dobra chodzcie, idziemy do Jae - rzucił Finn
Jae i Jack wprowadzili się tu nieco wcześniej dla kariery, jakoś tak.
-oo mój braciszek -mrugnela Al
-Jak ja dawno nie widziałam tego placka - westchnęłam
~
-Siema Jaebae - powiedziała Jane
-Siema Janek - rzucił
-Cześć Wesley - odrzekłam
-hejka Martell - rzekł Finn
-braciszku najkochanszy, przyjechałam cie przesladowac jak za starych dobrych lat - weszla do samochodu Al
Jechaliśmy z godzinę, miałam nadzieję że nie będziemy mieszkać w centrum, na szczęście przedmieścia, thx God ily.
Dom był spory, to znaczy dom Finna bo najpierw wbilismy do niego, ogarnęłam jego dom i jechalysmy z dziewczynami do naszego.
-Zaczynamy życie miejskie, bogate w nowe znajomości, sławę i dramy, przyjaciółki - odrzekłam
Wszyscy dobrze znali mój sarkazm. Nie lubiłam za bardzo nowych ludzi. Och ironio.
Chociaz skoro zaczynam nowe życie to może warto wyjść do ludzi? Dobra, nowe życie, nowa ja.
Od razu sięgnęłam po telefon i napisałam do mojego brata.
-Słuchaj mordo, robimy grilla jutro wieczorem u ciebie o 18 napisz najbliższym tutejszym ziomkom.
Zaopatrze się w nowych znajomych tutaj czy coś, czaisz.
-Ty i ludzie?!
-nowa ja
-Dobra to pisze od razu zanim się rozmyslisz
-Hej lasie!! Kaman do mnie na moment! - krzyknęłam na cały dom
-więc jutro o 18 robimy gryla u Fina w domku, będą znajomi z pobliza. Znaczy nie moi, bo nie mam. Jego. - powiedzialam
-super, świetnie, dobrze że wzięłam tą kiecke - ucieszyła się JJ
-ja wale... - przewróciła oczami Al
-przeżyjesz - odparłam
Poszlam ogarnac dom. Na dole kuchnia, salon, kibelek i jakiś pokój który przerobię na coś napewno, u góry kibelek kolejny pokoj do przerobienia i trzy równe sobie pokoje. Zajęłam ten po lewo, Al ma na prawo a JJ na środku.
Chocisz mniejsza o to... Czy jestem gotowa na to wszystko?
Odpowiedz jest logiczna, nie.
