Rozdział 1

1.8K 58 1
                                        

Obudził mnie telefon. *Kto mnie budzi o takiej porze? *. Spojrzałam na smartphone, dzwoniła moja przyjaciółka [I/P]. Odebrałam i westchnęłam.
- Hallo. - ziewnęłam zaspana.
[I/P] - Kochana ratunku!!!! - krzyknęła i zaczęła mówić jak najęta- Pamiętasz, jak ci mówiła, że pracuje przy koncercie, który ma być dziś na stadionie w Seulu.
- Nom coś tam mówiłaś BTI czy jakoś tak, co nie. -odparłaś zaspana.
[I/P] - Haha, no prawie BTS. No dobra ale mniejsza o to. RATUJ MNIE!!!! Mam beznadziejny zespół. Oprawa koncertu leży na dodatek fotograf się rozchorował i nie mam kto zrobić zdjęć. - Płakała do telefonu.
- I co pewnie chciałbyś abym robiła zdjęcia z koncertu i pomogła Ci ogarnąć ten cały syf. (kiedyś pracowałaś w tej branży)
[I/P] - No, czytasz mi w myślach. - Uśmiechnęła się szeroko. -Błagam cię.
- A co z tego będę miała??
[I/P] - Hahaha, moją dozgonna miłość i zapraszam cię na pyszny obiad.
- A co dobrego dostanę? - droczyłam się z nią.
[I/P] - Twoje ulubione danie.
- Ashh... Dobra niech Ci będzie. Wyślij mi adres. Wstaje, ogarniam się i za godzinkę będę. Proszę bądź pod telefonem.
[I/P] - Jesteś najlepsza. Kocham Cię.
Rozłączyłam się. Po kilku minutach dostałam SMS z adresem, pod który mam się udać. Wzięłam krótki zimny prysznic, założyłam luźną, lnianą koszulową bluzkę z długim rękawem oraz dżinsowe spodenki całość dopełniłam czarnym paskiem i białymi Filami, zrobiłam luźny koczek i pomalowałam stawiając na podkreślenie moich dużych brązowych oczu. Wychodząc z mieszkania zabrałam telefon, aparat, słuchawki i udałam się na parking podziemny, wsiadłam do mojego kochanego autka Lexus LC 500 jest to czerwone sportowe auto z rozkładanym dachem i przyciemnianymi szybami, wpisałam adres w GPS, założyłam okulary przeciwsłoneczne i ruszyłam w trasę.
Mój samochód wyróżniał się na tle aut dostępnych w Korei. Kupiła go w Niemczech około rok temu i natychmiast się zakochała w tym sportowym cudeńku. Jechałam dość szybko po koreańskiej autostradzie mijając inne samochody słońce otulało moją twarz a wiatr, który był wytworzony przez pęd auta rozwiewał moje włosy. *Kocham taką pogodę.* Około 09:40 byłam już prawie na miejscu. Zostało mi jeszcze 20 min do spotkania z [I/P] postanowiłam więc wjechać jeszcze do kawiarni po ulubiona karmel ice latte. Po odebraniu zamówienia ruszyłam do miejsca docelowego. Na parking wjechałam równo o 10:00 ochrona wpuściła mnie bez żadnego problemu. *[I/P] się postarała. * Zaparkowałam samochód obok czarnego vana.
Ubrałam duże okulary przeciwsłoneczne, które wcześniej zdjęłam wchodząc do kawiarni, poprawiałam rozwiane włosy oraz zamknęłam rozkładany dach i ruszyłam w stronę wejścia na stadion. W tym momencie zauważyło mnie 7 mężczyzn, którzy stali przed wejściem.
??? - Ej mała, dasz się przejechać autkiem?
???- Takie laski jak ty, nie powinny jeździć same. - powiedział najniższy
Chłopcy po tym tekście zaczęli się śmiać.
- Po pierwsze mała to jest twoja pała, po drugie to "autko" ma takiego kopa, że wbiłoby cię w fotel po 2 sek. i z tego co wiem dzieci nie powinny prowadzić, ponieważ twoje odzywki są na poziomie przedszkola. -powiedziałam od niechcenia. *Mam już dosyć takich odzywek* Poprawiłam włosy, uśmiechnęłam się łobuzersko od chłopców, dopiłam kawę i wrzuciłam pojemnik do śmietnika obok mężczyzn, których lekko moja odpowiedź zdezorientowała. Pomachałam też do nich, odchodząc kręcąc biodrami, co wyglądało dość sarkastycznie. Kiedy weszłam do środka budynku, od razu podbiegła do mnie [I/P].
[I/P] - Kochana nareszcie jesteś.
- No jestem- uśmiechnęłam się i przytuliłam przyjaciółkę -A teraz mów w czym problem?
[I/P] - Porostu szkoda gadać D-J który zajmuje się muzyka podczas koncertów nic nie potrafi nawet podłączyć sprzętu, fotograf jak wiesz się rozchorował, scena nie jest sprawdzona, fajerwerki które miała być wystrzelone podczas koncertu nadal nie dojechały, BTS ma do tego jakieś "problemy" w ogóle nie chce ze mną rozmawiać do tęgo makijażystki są tragiczne. A koncert już dziś.
- O matko, dobra zrobimy tak idź do biura i zadzwoń do ludzi od fajerwerk i do menagera tego zespołu niech ich ogarnie, bo ja nie mam zamiaru kłócić się z jakimiś dziećmi idę zajmę się scena i D-J-em. Odłożyłam sprzęt na stolik mój sprzęt.
[I/P] - A co z makijażystkami?
- Jak to co dostaną opierał do fotografa. - zaśmiałam się szyderczo.
[I/P] -Jesteś boska wiesz.
- Wiem.
[I/P] przedstawiła mnie na szybko grupie zajmującej się sceną, oczywiście nie musiała tego robić, ponieważ znałam tych ludzi pracowałam z nimi jeszcze przed wylotem do USA. Wydałam dyspozycje dla każdej osoby po kolei jaki obszar sceny mają sprawdzić. Sama udałam się do D-J. Wyszłam na podest, gdzie miała znajdować się konsola. Zobaczyłaś tylko masę walizek/futerałów z sprzętem, jednak, gdy przyjrzałam się dokładniej w plątaninie kabli zobaczyłam młodego chłopaka, miał około 19 lat podeszłaś bliżej.
- Ejj wszystko ok.- powiedziałaś niepewnym głosem.
???- Tak wszystko ok- powiedział chłopak- Erik jestem.
- T/I. Co ty robisz??
[Erik] - Cholerny sprzęt nie mogę sobie z nim poradzić.
- Aaaa to ty jesteś ten D-J bez umiejętność. - rzuciłaś z uśmiechem jednak ugryzłam się w język.
Chłopak tylko podrapał się po głowie.
- Przepraszam nie chciałam być niemiła po prostu ktoś mnie dziś zdenerwował i jestem dość uszczypliwa.
[Erik]- Spoko nie gniewam się.
- Dobra Erik, podłączymy konsole i miksery i sprawdzimy dźwięk i twoje umiejętności.
[Erik]- Znasz się na tym?
- Hahaha właśnie rozmawiasz z gwiazdą światowego formatu.
[Erik]- Serio z dziewczyn, które się znają na tworzeniu muzykę klubową znam tylko AVE.
- Witaj Eriku tutaj AVE.
[Erik]- Jaja sobie ronisz ze mnie.
- Nie- podłączyliśmy sprzęt i na szybko zmiksowałam piosenkę jaka chłopak puścił.
Szatyn tylko potwierdziłgłową, że się zgadza i zabraliśmy się do roboty, pokazałam mu kilka sztuczek,które przydają podczas koncertów.

KontraktOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz