Następnego dnia wstałam bardzo wcześnie poszłam do pokoju chłopaka po ubrania, dziś postawiłam na coś formalnego, bo jakby nie patrzeć będzie to takie pierwsze oficjalne spotkanie z jego rodzicami. Mimo że znam tych ludzi to i tak odczuwałam nie mały stres przed rozmową i samym spotkaniem z nimi. Z szafy wyjęłam białą koszulkę z sznurowanym dekoltem w kształcie V, beżową spódnicę z guzikami w wiązaniem w kokardkę. Spojrzałam na śpiącego jeszcze chłopaka podeszłam do okna i zasłoniłam rolety* Niech jeszcze pośpi czeka nas ciężki tydzień*, wykonałam sobie makijaż i udałam się do kuchni przyszykować śniadanie i zaszokować obiad co prawda do pory obiadowej zostało dużo czasu, ale nie chciałam robić później wszystkiego na ostatnią chwile. Na śniadanie przygotowałam tosty z szparagami i jajkiem sadzonym na miękko. Spojrzałam na zegarek była 09:15. Postanowiłam zawołać chłopaka na posiłek, bo później miał jechać po rodziców. Weszłam do pokoju Namjoona z zamiarem wyrzucenia go z łóżka jednak co mnie zdziwiło mężczyzny nie było w nim. Rozejrzałam się po pomieszczeniu* pewnie już wstał*, odwróciłam się na pięcie z zamiarem powrotu do kuchni jednak coś nie pozwoliło mi na to. Wpadłam prosto na klatkę piersiową chłopaka. Odruchowo zrobiłam krok do tyłu i zmierzyłam go od góry do dołu.
Mężczyzna był samym ręczniku przepasanym przez biodra jego ciało było lekko wilgotne od wody z brązowych kosmyków włosów spadały pojedyncze krople wody.
- Ja, ja, ja bardzo przepraszam już idę. – zrobiłam się cała czerwona na twarzy- Chciałam tylko zawołać cię na śniadanie.
[RM]- Ok, zaraz zejdę tylko pozwolisz, że się ubiorę, czy mam iść w takim stanie na dół.
- To już jak chcesz, nie złe widoki mi zapewniasz. - zaśmiałam się przypominając sobie sytuacje przed klubem.
[RM]- To był mój teks.
- Hahaha, naprawdę.
[RM]- Poczekaj tylko.
- Co zemścisz się?
Podeszłam do niego i przejechałam palcem wskazującym wzdłuż jego mięśni zatrzymując się przy ręczniku. Chłopak gwałtownie zachłysnął się powietrzem. Ja za to nie przerywałam chciałam mu trochę podokuczać z samego rana. Wiem, że to dziecinne, ale przez najbliższy tydzień będę musiała być grzeczna i ułożona, lecz przez najbliższa godzinę mogę jeszcze podenerwować chłopaka. Przegryzłam wargę i wyszłam z pomieszczenia zostawiają chłopaka w osłupieniu.
[RM]- Zemszczę się dziś w nocy zobaczysz. - krzyknął przez zamknięte drzwi.
- Czekam na to, a i pospiesz się, bo za niedługo trzeba jechać po rodziców! - zaśmiałam się
Po pół godzinie do kuchni wszedł Nam zjadł przygotowane śniadanie i wyruszyliśmy w stronę starego mieszkania jego rodziców. Podróż nie zajęła nam długo, po około 20 minutach byliśmy na miejscu.
[PK]- Dzień dobry dzieciaczki. – przywitała nas kobieta.
[Pk]- Cześć synu, dzień dobry T/I.
- Witam państwa.
[RM]- Cześć mamo, tato.
[PK]- Może wejdziecie na herbatę.
[RM]- Bardzo chętnie, ale niestety jesteśmy bardzo zajęci, poza tym T/I ma dziś zajęcia z chłopakami.
- Naprawdę nie przełożyłam tego. - spojrzałam z mordem w oczach na chłopaka.
[RM]- Niekochanie, chłopcy dzwonili zapytać się o której będziesz.
- Aha to fanie i co im powiedziałeś.
[RM]- Zaprosiłem ich do nas na 17.
- Ja cię normalnie kiedyś zabiję.
[RM]- Też cię kocham skarbie.
- To cudownie, skoro zaprosiłeś chłopaków to pomożesz mi w kuchnie, SKARBIE.
[PK]- T/I jesteś tego pewna Namjoon w kuchni to chodząca destrukcja pamiętasz, jak ci opowiadałam, jak smażył jajecznicę.
- Tak pamiętam, ale mam ochotę odpłacić mu za wczorajszy wieczór.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do naszego domu. Pokazałam pokój jego rodzicom poszłam przyrządzić obiad, Nam już siedział przy wyspie kuchennej.
- To co gotujemy?
[RM]- Skoro mnie do tego zmusiłaś to gotujemy.
- Będzie ciekawie,
[RM]- A w ogóle, za co mam się katować w kuchni.
-Po pierwsze za to, że straszysz dziecko, po drugie za rozbieranie mnie wzrokiem jak układałam ubrania, tak to czuć.
[RM]- Jesteś bardzo niedobra zawsze zostawiasz mnie z problemem. Poza tym ciężko jest nie mieć z tobą niegrzecznych myśli. MAŁA.
- Hahaha miałeś nie mówić do mnie mała kretynie mam imię. Teraz zabierają się za krojenie warzyw.
[RM]-Tak jest szefowo. - zaśmiał się – Mama nas podsłuchuje skarbie. - szepnął mi na ucho.
- To co robimy?
[RM]- Może jakieś małe przedstawienie, co ty na to. - szarpnął mi do ucha
- No nie odmowie, ale nie będę zajmowała się twoim problemem jak się napalisz.
[RM]- To ty będziesz miała na mnie chcicę, kochanie.
- Zobaczymy kto ma bardziej grzeszne myśli.
Namjoon złapał mnie i podniósł mnie do wysokości swoich bioder przez co oplotłam go nogami w pasie moje pośladki wylądowały na blacie wyspy. Przeczesałam palcami jego bujną czuprynę przysunęłam bliżej moje ciało do jego klatki piersiowej zaczęłam składać mokre delikatne pocałunki wzdłuż jego szczeki schodząc coraz niżej na jego szyje i obojczyki. Chłopak niekontrolowanie, głośno sapał i oddychał na moje poczynania, zaśmiałam się lekko patrząc na rozluźnione ciało mężczyzny. Widziałam, że jest mu dobrze, a że z tej przyjemności tracił kontakt z rzeczywistością było tylko dodatkowym atutem, który postanowiłam w sprytny sposób wykorzystać.
- Zrobić ci malinkę? - mruknęłam mu do ucha.
[RM]- Mhmm pewnie- wysapał
- Dobrze- zaśmiałam się słodko
Z ucha zjechałam wodząc językiem po jego skórze na obojczyk, odchyliłam koszulkę i lekko go zassałam się na kości tworząc przy tym mój własny fioletowy znacznik. W tym momencie czułam się świetnie patrzyłam się chłopaka uśmiechałam się pod nosem dominowałam tak jak zwykle. Kiedy skończyłam swoja prace popatrzyłam się w jego oczy były pełne pożądania, pochylił się do moich ust i pocałował mnie z tak wielką pasją, że nie miałam czasu, aby złapać oddechu, przejechał palcami po moich plecach, przez co przeszedł mnie prąd sprawiający, że odchyliłam się do tyłu teraz to on dominował nade mną składał drobne pocałunki na mojej twarzy później na szyi, zatrzymał się na moim obojczyku i również wykonał malinkę.
Oderwaliśmy się od siebie zeskoczyłam z blatu i sięgnęłam po wodę, dalej nie mogłam opanować swojego oddechu co było dziwne, bo nie doświadczyłam jeszcze tak wielkiej przyjemności od nikogo. *Chcę więcej tylko to przechodziło mi przez głowę w tym momencie. * Kiedy w końcu udało mi się opanować oddech zabrałam się za obiad. Nam zniknął w łazience na dłuższy czas co nie powiem rozwalało mnie wewnętrznie, kiedy wrócił potrawy już się gotowały, a ja zabrałam się za przyrządzanie dodatków do dania głównego i deseru.
- Zadzwoń po chłopaków niech wpadną na obiad.
[RM]- Ale wtedy Jin ci pomoże w kuchni, a nie ja.
- No właśnie o to chodzi chcę, żeby ta kuchnia jeszcze trochę przetrwałą.
[RM]- Ale z ciebie śmieszek.
- Hahaha nie martw się jeszcze będzie okazja.
Po niespełna pół godzinie do naszego domu dotarli bangtani od razu zrobiło się głośnio i wesoło Jin od razu ruszył do kuchni, aby mi pomóc trochę martwiłam się o jego ubrania, ponieważ wszyscy chłopcy mieli na sobie wizytowe stroje, śmiałam się, że wyglądają lepiej niż ja. Wygłupialiśmy się u śmialiśmy na cały dom, kiedy przyszła pora obiadowa wszyscy zasiedliśmy do stołu zjeść.
[J]- T/I co ci się stało w ramę masz jakiegoś siniaka, uderzyłaś się,
- Aaa to- przejechałam palcem po zasinieniu- to nic takiego Jin. Po prostu mały wypadek przy pracy, prostowałam włosy i sparzyłam się prostownicą. – skłamałam uroczo uśmiechnęłam się.
Chłopcy chyba uwierzyli w moją w moje malutkie kłamstewko. RM jedynie zaśmiał się pod nosem unikając wzroku przyjaciół.
[JH]- Nam też ma malinkę na obojczyku! Czyżbym miął być wujkiem. Musiało się nieźle dziać w nocy.
[RM]- A czemu akurat w nocy może my wolimy w dzień, co?
- Hobi, aleś ty głupi, a ty Nam jeszcze głupszy.
[RM]- Jak już miałyby być dzieci to na pewno musiałyby mieć bardziej normalnych wujków niż wasza zgraje.
- I na pewno normalnego ojca, a nie takiego plotącego głupoty.
[JH]- I tak wiem, że nas kochasz T/I.
- Oczywiście najbardziej na świecie. - zaśmiałam się sarkastycznie.
Wszyscy siedzieliśmy w salonie nie mając co robić przez to, że byli obecni rodzice chłopaka w grę nie wchodziły żadne libacje. Śmialiśmy się z siebie nawzajem, lekcje angielskiego zostały darowane chłopakom. Około 23 chłopacy wrócili do siebie, rodzice poszli spać my również postanowiliśmy położyć się do łóżka, ponieważ jutro miałam bardzo napięty grafik.
Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę, która składała się z jedwabnej białej koszulki z krótkim rękawkiem i spodenek. Cała piżamka była obszyta czarną koronką.
Już zasypiałam jednak moje odpłynięcie do krainy Morfeusza zostało przerwane przez czyjeś zimne ręce oplatające mnie w tali.
[RM]- Cudownie pachniesz kochanie. - powiedział dość głośno jak na godzinę i miejsce, w którym się znajdowaliśmy i przytulił się do mnie od tyłu.
- Nam jestem zmęczona idź spać, proszę. - szepnęłam
[RM]- Ale ja na dzisiejszą noc przygotowałem coś innego. - zbliżył twarz do mojego policzka
- Co ci dziś odwala. - odwróciłam się twarzą do niego.
[RM]- Pod drzwiami stoi moja matka i podsłuchuje. - szepnął
- Tajny agent Pani KIM. - zaśmiałam się
[RM] – Hahaha pierwszy raz tak szpieguje. Już chce mieć wnuki.
-Ode mnie nie dostanie takiego prezentu.
[RM]- Czemu??
- Temu, że kontrakt trwa trzy lata, a potem ma być rozwód i co ja zostanę sama z dzieckiem?
CZYTASZ
Kontrakt
FanfictionHistoria młodej fotografki i właścicielki kilku firm, która za sprawą skandalu musi podpisać kontrakt małżeński i związać się z liderem jednej z największej grup muzycznych w Korei. Co wyniknie z tej sytuacji? Czy zakochają się w sobie? Czy dojdzie...
