Położyłam się na łóżku. Chciałam zasnąć. Śnić i śnić. Sny są wspaniałe, jeśli śnimy o czymś naprawdę wspaniałym. Jednak nie zasnę szybko. Usłyszałam krzyki i wycie. Podniosłam się szybko następnie podeszłam do okna. Ujrzałam wielkie ognisko. Było naprawdę duże, co mnie przeraziło. Zobaczyłam jakichś chłopaków idących w stronę ogniska. Podeszli do wielkiego ognia roznoszącego się do góry, następnie pozdejmowali koszulki i ujrzałam ich lekkie sześciopaki. Odeszli na kilka kroków od ogniska i skakali przez nie po kolei.
Co za durna zabawa!
Nie spłońcie przypadkiem.
Postanowiłam zejść na dół i napić się wody albo najlepiej wina jeśli jest. Chciało mi się cholernie pić. Walić to, że mam prawie szesnaście lat. Mogę wszystko i nikt na to nie patrzy. Chcą mi alfy może zabronić pić? Niech zabronią. Proszę bardzo. Walić wszystko. Chcę być sama a najlepiej to sama z przyjaciółkami.
Zeszłam po schodach szybko i nudnie. Podeszłam do szafek w kuchni i zaczęłam szukać win. Znalazłam czerwone wino, wzięłam szklankę i usiadłam przy stole. Nalałam wina do pełna i zaczęłam pić. Było tak dobre, że nie do opisania. Nie piję alkoholu, lecz dziś chciałam się napić. Byłam znudzona wszystkim. Zauważyłam jednak, że jakiś czarny wilk zapewne Nicka gapi się na mnie dziwnie. Popatrzyłam ignorancko na wilka i wzięłam kolejny łyk. Wkurzył mnie ten kundel.
- Co się tak gapisz? Nie widziałeś nigdy szesnastolatki pijącej wino?! Sorry prawie szesnastolatki i w ogóle ja nie rozumiem całego świata! Jakiś kundel się na mnie patrzy swoimi oczami jakby oczami mordu. Tutaj pewien chłopak się do mnie przyczepił i pierdzielił coś! No kuźwa nie gap się!?! - wydarłam się tak, że chyba było mnie słychać na dworze. Chyba się upiłam. Zaraz co?! Nie, nie upiłam się do cholery.
Wilka stał w miejscu nadal się gapiąc. Wkurzał mnie coraz bardziej i bardziej. I czemu to wino takie dobre jest?! Kurde gdzież oni to kupili do cholery?! Ja pierdziele!
- Słuchaj wilku, moje życie jest dziś inne czaisz? Jestem zła na wszystko, na cały walony świat, nawet przyjaciółki ze mną nie gadają bardzo! Co robię nie tak, że tak mi się piepszy?! I dlaczego jakiś Drake przypierdala się do mnie bo jakiś rudy wilk ze mną gadał a następnie mówi, że zmieniłam jego życie i coś poczuł do cholery?! O co chodzi?! Rozumiesz to kundelku? Bo ja nie chyba! Tak naprawdę to nie wiem co się dzieje! Nie wiem kurde nie wiem! - darłam się coraz głośniej. Czułam jak po moich policzkach leją się łzy. Wzięłam kolejny łyk wina i oparłam się o stolik. Patrzyłam na wilka już nic nie myśląc.
- Ty gadasz wilku? - spytałam jak głupia.
- Bethany co ty odpierdalasz?! - ujrzałam Tatię cała zdenerwowaną. Podeszła w moją stronę.
- Zostaw mnie! - wrzasnęłam.
- Jeju ty jesteś pijana! Boże Bethany! - prychnęła.
- Zostaw mnie do cholery! - wrzasnęłam znowu i odepchnęłam dziewczynę. Ta jednak podeszła znowu i chwyciła moją rękę podnosząc mnie.
- Nie! Jesteś kompletnie pijana! - rzekła. Zaczęłam się jej wyrywać i wywróciłam się przy tym na ziemię.
- Chcę być sama! Zostaw mnie! - wybuchłam płaczem i skuliłam się.
- Co ci się stało?! Obraziłaś się na mnie czy co? Co ty odwalasz? Ty i wino, Beth to nie podobne do ciebie! Nie wiem co się dzieje, ale mi możesz zawsze powiedzieć - rzekła smutnie.
Upadłam na ziemię i leżałam. Poczułam jak ktoś mnie podnosi, lecz już nawet nie myślałam. Byłam zmęczona. Bardzo zmęczona. Bezsilna. Nie czułam nic. Jakby wszystkie uczucia zniknęły.
*DRAKE*
Siedziałem na schodach w pokoju. Byłem bez koszulki. Czułem chłód na mojej klatce, który rozciągał się po całym ciele. Nie wiedziałem co myśleć. Nie chciałem nic robić. I musiałem się wyżyć na jakimś typku, który oczywiście przypieprzył mi w twarz. Oberwałem dość mocno. Nadal czuję jak na mojej klacie pojawiają się kropelki krwi, która ścieka z nosa. Nie miałem chęci ruszyć nawet dupy, aby chociaż wytrzeć krew. Niech leci, mam to w dupie.
Zamyślam się w swoich myślach. Łzy cieknął mi z oczu. Mieszają się z kroplami krwi. Jestem przybity. Mam chęć mordu i czuję niesamowitą złość oraz nienawiść do siebie. Przypominają mi się tamte czasy, w których załamałem się totalnie. Nie chcę wspominać mojej depresji. Nie da się walczyć z depresją. Ja niestety często bywam w depresji. Dlaczego ja? Cóż, chyba jestem na nią skazany. Każdy chce mi wtedy pomagać, lecz ja nie chcę, udaję, że jest wszystko naprawdę w dobrym porządku. Tak naprawdę nie jest. Cierpisz tam w środku i ten smutek i samotność. Nachodzą złe myśli, samobójstwo między innymi. Jednak nie rozumiem jednego, jestem wilkiem i nie umiem z tym walczyć. Depresja i te załamania są ode mnie silniejsze. Popadam w takie szały, że myślę czasami o czymś dla mnie ważnym lub o kimś, co nie jest ważne. Najgorsze.
Musiałem jednak coś ze sobą zrobić. Naszła mnie nagle głupia myśl. Może powinienem pogadać z bratem. Dawno z nim nie gadałem. Brakuje mi naszych rozmów. Muszę z nim pogadać. Nick zawsze umie mnie pocieszyć i umie przegadać. Muszę pójść do niego. Chcę być znowu normalnym, silnym wilkiem, jednak wątpię, że kiedyś jeszcze będę takim.
Postanowiłem ogarnąć się. Poszedłem do łazienki i wytarłem krew. Moja klata była prawie cała w łzach krwi. Wytarłem je i ubrałem czarną bluzę. Wyszedłem z pokoju i udałem się do pokoju brata. Jednak, gdy byłem przy schodach zobaczyłem Tatię, która niesie Bethany. Poczułem alkohol i było wszystko jasne. Udałem, że wszystko jest okej. Skierowałem się w stronę pokoju Nicka. Wszedłem do pokoju, jednak nie zastałem go tam. Nie chciałem się plątać po domu, gdyż wiedziałem, że po domu chodzą wilki. Nie przepadam za nimi. Wróciłem do pokoju i usiadłem na parapecie. Spojrzałem w okno. Zauważyłem Jacka, który leżał na tarasie znudzony. Postanowiłem go przywołać do mnie. Jest moim przyjacielem i nie chciałem być sam. Jack dotrzymuje mi towarzystwa zawsze kiedy tego potrzebuję. Jest prawdziwym przyjacielem. Poczułem spływającą mi łzę po policzku. Uśmiechnąłem się do siebie. Wywróciłem spojrzenie a Jack był już w pokoju.
- Jack, przyjacielu - szepnąłem, wilk podszedł do mnie i położył mi głowę na ramieniu.
Hej hej wilczki! 🐺
Jak tam? Co tam u was? Dziś taki rozdzialik. Mam nadzieję, że się podoba! <3 Przyznam, że było mi trochę trudno pisać o tych uczuciach Bethany jak i Drake, gdyż no to ciężkie i ja nie miałam w sumie depresji a te zachowania i uczucia właśnie trudno mi opisywać. No ale wyobraźnia mi trochę zadziałała i mam nadzieję, że dobrze mi to wyszło hah. Bo jednak pisać o takim czymś to trochę dreszczyk przechodzi. A więc kolejny rozdzialik jutro kochani <3 <3 Pozdrawiam bardzo cieplutko <3 <3
Trzymajcie 🍔 takiego jak z maczka hah 😍
CZYTASZ
Dark side of wolf
Manusia SerigalaBethany, Baverly i Tatia są przyjaciółkami, które mieszkają w miasteczku Forks w stanie Waszyngton. Wielbią ich nocne wyjścia do lasu. Baverly jednak nie ma pojęcia co kryje las oraz kim tak naprawdę są jej przyjaciółki. Czy to możliwe, by las miał...
