42. Kilka twarzy wilka

65 1 179
                                        


*BAVERLY*

Wróciłam do pokoju ze szklanką wody oraz znaczącą miną. Postawiłam napój na małym drewnianym stoliku oraz usiadłam na parapecie okna. Spojrzałam w ciemność panującą za szybą i westchnęłam. Chwyciłam za rączkę okna i znalazłam się po chwili na małym balkonie. Mój pokój miał balkon i widok na ogromny las. Oparłam się o barierki i spojrzałam za siebie. Nieopodal szyby był ledwo widoczny Jack, który jak zwykle mi się przyglądał. Zmarszczyłam brwi, czułam się nadal osaczana poprzez jego obecność. 

 Jak co wieczór ciocia czytała swoje książki, więc nie zwracała uwagi na moją obecność a tym bardziej zachowanie. Dziś byłam rozbita na miliony kawałeczków. Ciągle w głowie miałam tylko jedno. Jego. To co się stało parę godzin temu...nie wiedziałam co miałam myśleć. Choć wyjaśniło się sporo rzeczy. Moje podejrzenia co do Jacka były prawdą, szukał swojego kumpla. Simon powiedział, że Nicholas wyjechał w sprawach służbowych i tak naprawdę pojechał do Nowej Szkocji. Jednak nie znam powodu. A co jeśli to rzeczywiście sprawy służbowe? Nick zachowuje się ostatnio bardzo dziwnie, stał się skryty i bardziej niedostępny oraz oczywiście agresywny. Jego spojrzenia świadczą wiele i trudno jest go zrozumieć.

To co stało się dzisiaj....przerosło mnie. Byłam ranna fakt, lecz to nie jego wina. Zamaskowałam zapach i to mój błąd. Uratował mnie i uzdrowił, ale stawiałam opór. Lecz to uzdrowienie wpłynęło na mnie dość skutecznie. Dziś czuje się inaczej, boje się. Nie wiem czy jego czy mojej kontroli. Mało brakowało bym ją straciła. Zbliża się pełnia, ale samice nie przechodzą tego tak bardzo jak samce. Nienawidzę mojego umysłu za to jak daje mi scenariusze co pomyślał wtedy Nick. Przecież on jest alfą. I to jeszcze moim alfą, ugryzł mnie. A mnie poniosło i jest mi wstyd. To co się stało nie powinno mieć w ogóle miejsca. Może powinnam z nim o tym porozmawiać. 

Baverly jesteś naiwna. Po co ci się ośmieszać? 

Tysiąc myśli krążyło po mojej głowie. Byłam bezsilna. Nic nie mogłam na to poradzić. Nie miałam przycisku "wyłącz myśli". Czasami chciałbym taki nacisnąć. Byłoby łatwiej czyż nie?

***

Dziś zerwałam się wcześnie. Chciałam zacząć dzień dobrze i tak go też spędzić. Dziś jestem spokojniejsza, gdyż tamte myśli ucichły choć na chwilę, lecz noc była trudna. Nie wyspałam się poprzez moje nadmierne myślenie. Nie umiałam nad tym zapanować. 

Podeszłam do okna oraz je uchyliłam. Poczułam przyjemny chłód, który otulił moją twarz. Kochałam to uczucie. Złapałam wdech i wydech oraz otworzyłam oczy. Zobaczyłam wyraźny obraz lasu, który był tak tajemniczy, że aż fascynujący. Las miał coś takiego w sobie, że chcesz poznać każdy jego zakątek, każdą dziurę, każdy szmer. Przyciąga niczym magnes.

Po kilku minutach zrobiłam gorącą kawę przy której towarzyszył mi oczywiście mój tymczasowy samotnik. Jacky trzyma się sam jak i działa sam. Czarny wilk z szarymi oczami, to właśnie on. 

Pijąc kawę zastanawiałam się nad moim życiem. Nigdy chyba tego nie robiłam, a jeśli robiłam to pewnie żartami. Teraz nic się nie klei kupy. Jestem nadprzyrodzoną, chodzę do liceum, mam szesnaście lat i nie wiem co dalej. Mam problemy z rodzicami a do tego odpieprzam niezłe akcje z przyjaciółmi. Mam najlepszą paczkę jaką mogłam sobie wymarzyć. Nie mam chłopaka i nigdy chyba nie byłam szczerze zakochana. Ale wiem jedno. Towarzyszy mi jedno dziwne uczucie od dłuższego czasu. Nie wiem od kiedy ale zaczęło się jeszcze wtedy jak byłam człowiekiem. To uczucie jest dość pokręcone, gdyż czuje brak czegoś. Jakby coś należało do mnie a nie mogłabym tego zdobyć i to jest dziwne bo nigdy tego nie miałam. Częściej jestem agresywna, ale to chyba przez moje drugie ja.

Dark side of wolfOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz