46.Niemile widziani goście

53 2 60
                                        


Od dzieciaka myślałam, że las jest tylko lasem. Że czają się tam tylko małe słodkie robaczki, rośliny i przeurocze zwierzęta. Ale czy na pewno przeurocze? Byłam mała dziewczynką, która nie wiedziała co jest za tą ścianą zieleni, co jest we wnętrzu niej. 

Mała dziewczynka, a las większy niż się wydaje. 

Gdy trochę zmądrzałam i dorosłam zaczęłam interesować się tym, co kryje wnętrze tej ciemnej zieleni. Nie raz wymykałam się z domu i przechadzałam się po lesie. Pamiętam, że słyszałam wtedy pojedyncze szmery, które co kilka minut przechodzące w sekundy powtarzały się. Wtedy wycofywałam się, choć za kilka dni wracałam.

Miałam kilka teorii. To mogło być zwierzę. Nawet każdy to mógł być. 

Lecz gdy sobie przypomnę o istnieniu nadprzyrodzonych...

Las był niebezpieczny, a ja nie miałam o tym pojęcia. Myślałam, że to tylko dom dla zwierząt i roślin.

Myliłam się.

Wstałam na równe nogi otrzepując się z runa leśnego. Zlustrowałam teren, choć czułam dziwne zapachy wokół. Dochodziły jakby z każdej strony. 

Może wataha Jacoba...świętej pamięci oczywiście. 

Nie przejmowałam się jakoś. Będąc zmienną nie czułam strachu, wszystko miałam pod kontrolą.

Jednak nie do końca pod kontrolą. Nadal myślałam o jednym. Zastanawiałam się dużo razu już co za dziwny zapach mi towarzyszy. Czułam go z dnia na dzień coraz bardziej. Nie rozumiałam co było powodem pojawienia się go. Nadal nie umiem tego rozgryźć. Rozmawiałam o tym z dziewczynami, lecz one aby poruszyły ramionami.

Dziwne naprawdę, bo Tatia od poruszenia tematu zapachu zachowywała się dość nieswojo, co bardzo dobrze widziałam. 

Nie chciałam oceniać, ale ona coś wie. Tak sądzę.

Poza tym nieco odsunęłam się od rodziców. Nie rozmawiamy często. Przez ostatnie dni nie zamieniłam z nimi nawet słowa. I to ja przestałam się odzywać. Nawet czuję się lepiej z tym faktem. Może właśnie odcięcie od nich jest rozwiązaniem. 

A co do Nicka to...nie rozmawiamy też tak często. Ostatnim razem zamieniliśmy kilka słów w domu Tati tydzień temu. To wszystko. Od czasu balu też nie rozmawiamy. Nikt nie wie, że się tam spotkaliśmy i co zrobiliśmy. Ustaliliśmy, że ten bal zostanie między nami. Ustaliliśmy też, że nic nie było tam, nie spotkaliśmy się ani....tańczyliśmy. Uznaliśmy, że zapomnimy o tym.

Nie wiem dlaczego to robiliśmy sobie. Ja tego nie zapomniałam i nie zapomnę. To był mój pierwszy bal, na którym bawiłam się tak dobrze. Dawno się tak nie uśmiechałam. Odwaliliśmy teatrzyk, który wyszedł nam jak spłatka. Udawaliśmy parę, udawaliśmy przeznaczonych sobie. To wyglądało jak prawdziwe, to wyglądało jak ta cała jakaś więź. Przez chwilę chociaż czułam się jakbym była ważna. Byłam jak księżniczka u boku ważnej osoby, alfy. 

Alfa był najwyższą rangą, każda dałaby sobie uciąć rękę, by znaleźć się u jego boku. Czyż nie?

I miałabym tak po prostu o tym zapomnieć? Nie. Co jakiś czas wracałam do tego i tego zaskakującego uczucia. 

Jakby to uznać, chyba podobały mi się dotyki Nicka. Choć sama nie wiedziałam czy to jedyna rzecz, czy coś jeszcze.

Z dnia na dzień chciałabym wrócić do tego. A problem jest w tym, że nie sposób mi jest od tego uciec. Bo nie mogłam. Czułam, że nie mogę. Bo jeśli bym to zrobiła to złamałabym sobie serce. A to ostatnia rzecz, którą mogłabym w ogóle zrobić.

Dark side of wolfOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz